101

Polacy rejestrują paragony aż miło. Dzięki loterii rośnie liczba kas fiskalnych

Jeżeli przeczytacie w Sieci, że ktoś rozdaje tablety, komputery i samochody, lepiej machnijcie na to ręką - w najlepszym wypadku padniecie ofiarą dowcipu. Od tej zasady są jednak wyjątki, a jeden z nich stanowi Narodowa Loteria Paragonowa. Od jej startu minęło niedawno 500 dni. W tym czasie rozdano sporo nagród, Polacy zafundowali grupie szczęśliwców wartościowe nagrody. Co zyskało państwo?

Loteria paragonowa pojawiała się już na AW, pisałem m.in, że cieszy się sporym zainteresowaniem, wspominałem też, że za sprawą aplikacji mobilnej ułatwiono rejestrację paragonów. Bo właśnie o nie w tym wszystkim chodzi. Inicjatywa ma na celu uświadomić obywatelom, że paragony należy wydawać i brać – dzięki temu zakupy towarów i usług zasilają budżet, pojawiają się pieniądze na funkcjonowanie państwa. Z jednej strony mamy do czynienia z projektem edukacyjnym, z drugiej strony zachęca się Polaków, by reagowali, gdy paragon nie jest wydawany. Zachęca się z pomocą nagród.

Urzędnicy poinformowali niedawno, że loteria paragonowa trwa już 500 dni. W tym czasie rozlosowano ponad 200 nagród: 20 samochodów, ponad sto tabletów, 90 laptopów. Niedawno odbyło się kolejne losowanie, przy jego okazji przekonywano, że kluczem do sukcesu jest wytrwałość: zwycięzcy nie odpuszczali, gdy zrobili to inni, teraz mają nowe auta. Prosty przekaz. Prosty sposób na wygraną. To chyba na zachętę dla grupy ludzi, która w mediach społecznościowych narzeka, że rejestruje paragony, a samochodu nie wygrała…

Do końca poprzedniego miesiąca Polacy zarejestrowali ponoć 130 milionów paragonów. Musze przyznać, że ta liczba robi na mnie wrażenie – loteria paragonowa musi się cieszyć naprawdę dużym zainteresowaniem. Albo odsetek Polaków biorących w niej udział jest wysoki albo inicjatywa ma oddanych uczestników, którzy rzeczywiście rejestrują wszystkie kwalifikujące się dowody zapłaty. Przypominam, że zarejestrować można każdy paragon otrzymany za usługę czy towar, na które wydało się minimum 10 złotych.

Jest mnóstwo zarejestrowanych paragonów, są rozdane nagrody, ale pojawia się pytanie: czy to ma w ogóle sens? Ministerstwo Finansów przekonuje, że tak:

Ponad 2,04 mln kas fiskalnych funkcjonowało w polskich firmach 1 października 2015 r. Z kolei na koniec 2016 roku liczba ta wzrosła do prawie 2,10 mln. Jak wskazuje Ministerstwo Finansów w dużej mierze to zasługa właśnie loterii.[źrodło]

Resort przekonuje, że w branżach, na które zwracał szczególną uwagę w projekcie (paragony z nich pochodzące były premiowane: dawały szanse na wygranie Opla Insignia), liczba kas wzrosła zauważalnie.

Właśnie wzrost kas fiskalnych w tych gałęziach gospodarki jest najlepszym dowodem na to, że Polacy zaczęli upominać się o paragony. U fryzjerów i kosmetyczek przez 15 miesięcy przybyło ponad 7,5 tys. urządzeń, w restauracjach – blisko 6,8 tys., a u mechaników samochodowych – ponad 4,5 tys.[źródło]

Kolejna rzecz, która robi wrażenie. Jeżeli wspomniane tysiące kas będą wydawać paragony fiskalne, to wpływy do budżetu znacznie przewyższą koszty przedsięwzięcia: loteria paragonowa zwróci się i to z nawiązką. Przestaje dziwić, że jakiś czas temu przedłużono czas jej trwania, można założyć, że ministerstwo powtórzy ten ruch – pewnie znajdzie się przynajmniej kilka segmentów gospodarki, w ktorych istnieje szansa na zwiększeni liczby kas. W tym przypadku śruba musi być przykręcana, bo wydatki państwa stale rosną, kolejne projekty trzeba z czegoś finansować.

Loteria paragonowa to jeszcze dzieło poprzedniej ekipy rządzącej – musi być naprawdę istotna z punktu widzenia nowej ekipy, skoro wciąż losowane są samochody i laptopy. Trzeba przy tym zaznaczyć, że okoliczności przyznawania nagród są pocieszne. Wysokiej rangi urzędnicy wręczający kluczyki do nowych aut…