26

LG przedstawia 5 calowy ekran o rozdzielczość 1080p. Rozpoczął się wyścig pustych pikseli?

Czy są granice zwiększania rozdzielczości, nie zwiększając jednocześnie rozmiaru ekranu? Z punktu widzenia rozsądku oczywiście są, jednak z punktu widzenia marketingu im więcej tym lepiej. Właśnie zbliżamy się do granic rozsądku. LG zapowiedział, że w drugiej połowie roku zaprezentuje ekran do telefonu wielkości 5 cali, który zaoferuje rozdzielczość Full HD. Jest to niewątpliwe osiągnięcie techniczne i ekran będzie wyglądał pięknie. Pytanie kto potrzebuje […]

Czy są granice zwiększania rozdzielczości, nie zwiększając jednocześnie rozmiaru ekranu? Z punktu widzenia rozsądku oczywiście są, jednak z punktu widzenia marketingu im więcej tym lepiej. Właśnie zbliżamy się do granic rozsądku. LG zapowiedział, że w drugiej połowie roku zaprezentuje ekran do telefonu wielkości 5 cali, który zaoferuje rozdzielczość Full HD. Jest to niewątpliwe osiągnięcie techniczne i ekran będzie wyglądał pięknie. Pytanie kto potrzebuje takiej rozdzielczości w telefonie, skoro większość z nas nie posiada monitora czy telewizora pracującego w tak wysokiej rozdzielczości?

Co więc chce nam zaproponować LG? Ekran o przekątnej 5 cali, posiadający rozdzielczość 1920×1080, wykonany w technologii IPS. Gęstość pikseli na ekranie tej wielkości robi wrażenie, wynosi 440 ppi. Aby te liczba nabrała znaczenia musimy ją umieścić w odpowiedniej perspektywie. Odnieśmy to do innych urządzeń mobilnych. Gęstość pikseli na ekranie iPhone’a 4/4S, znanego pod nazwą Retina Display wynosi o jedną trzecią mniej, czyli 326 ppi. Obecny lider pod względem gęstości pikseli – Sony Xperia S, posiada 342 ppi. Ale co to wszystko znaczy?

Teoretycznie im większa gęstość tym lepiej. Oznacza możliwość wyświetlenia większej ilości szczegółów. Obraz staje się ostrzejszy, znikają poszarpane krawędzie fontów, oko przestaje rozróżniać poszczególne punkty i postrzega obraz jako jednolite kolory, jak odbitkę wysokiej jakości. Do tej pory coraz większa rozdzielczość pozwalała poprawić doznawania wizualne, dlatego jej wzrost był pożądany. Powoli jednak zbliżamy się do granicy postrzegania ludzkiego oka. Już ekran iPhone’a jako pierwszy zaprezentował na szeroką skalę, jak wygląda wyświetlacz na którym niemal nie da się wypatrzeć pojedynczych pikseli. Sam testowałem Sony Xperia S i wiem, że wypatrzenie pikseli bez lupy jest niemożliwe. Obraz wydaje się całkowicie „gładki”. Czy jestem zatem sens jeszcze zwiększać gęstość? Albo raczej, czy powiększenie gęstości pikseli na cal wykraczając poza ludzkie postrzeganie może przynieść jakieś negatywne efekty? Może im większa rozdzielczość tym lepiej?

Nie zapominajmy, że większa rozdzielczość wymaga większej mocy obliczeniowej. Ktoś musi wyliczyć czym zapełnić te wszystkie piksele, których w przypadku rozdzielczości 1080p jest ponad dwa miliony. Żeby zachować płynność, te dwa miliony pikseli trzeba odświeżyć przynajmniej 30 razy na sekundę, co daje już przeszło 62 miliony pikseli na sekundę i to jest wartość najmniejsza, a przecież w wielu przypadkach odświeżanie jest znacznie częstsze. Być może sama moc obliczeniowa nie jest dla nas dzisiaj ograniczeniem, w telefonach są już procesory 4 rdzeniowe i mocne „karty graficzne”. Wciąż jednak pozostaje problem zasilania, większa moc obliczeniowa zużywa więcej energii. Telefon działa krócej na baterii, albo jest zdecydowanie większy i cięższy ze względu na konieczność zamontowania większej baterii. Skoro dzisiejsze telefony często nie są w stanie przetrzymać jednego dnia intensywnego użytkowania, czy naprawdę potrzebujemy dodatkowo obciążać baterię dla efektu, którego po prostu nie widać? Cóż, każdy sam może odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Rozdzielczość 1080p jest w sumie całkiem zręczna, bo stanowi niejako nowy standard. Zarówno monitory, telewizory jak i najnowsze aparaty fotograficzne kręcące filmy ją wykorzystują. Kiedyś tak przecież nie było, rozdzielczość komputerowego monitora była znacznie większa od standardu telewizyjnego. Czy jednak rozdzielczość 1080p jest już dzisiaj powszechna? Raczej nie można tego powiedzieć. Według Stat Counter obecnie zaledwie 5,3% osób posiada taki monitor i w ciągu ostatniego roku liczba osób z nich korzystająca wzrosła o zaledwie dwa punkty procentowe. Nawet jeżeli uznamy, że większość obecnie kupowanych telewizorów obsługuje 1080p, właściwie pytanie brzmi: ile osób posiadających taki telewizor regularnie wykorzystuje jego rozdzielczość w praktyce, oglądając filmy Blu Ray lub inne multimedia np. gry na telewizorze faktycznie wykorzystujące taką rozdzielczość (znaczna część gier na obecne konsole działa najwyżej w 720p)? Czy zatem wciskanie takiej rozdzielczości do telefonu ma sens, skoro nie spopularyzowała się nawet w zastosowaniach wdrażanych od dawna?

Nawet jeśli tak, to jesteśmy już na krawędzi. Dalej zacznie się zabawa w „kto ma więcej” na reklamie, podobnie jak w przypadku aparatów fotograficznych i megapikseli. I podobnie jak w przypadku aparatów często pójście w cyferki porzucając wszelki rozsądek zaowocuje paradoksalnie pogorszeniem, a nie polepszeniem działania telefonów. Zostaniemy z jeszcze bardziej skróconym czasem działania na baterii, niewykorzystaniem rozdzielczości przez większość aplikacji lub gier i specyfikacją tylko na papierze, bo bardziej zaawansowane gry w Full HD nie będą na telefonach działać wystarczająco płynnie, skoro na obecnych konsolach często również tego nie potrafią.

Osobiście postawiłbym na rozdzielczość 720p i skupił się na udoskonaleniu innych elementów telefonów. Zamiast dodatkowych pikseli, których nie zobaczę, wolę rzadziej ładować telefon i bardziej spójny ekosystem aplikacji mobilnych ze względu na mniejszy rozrzut obsługiwanych przez urządzenia mobilne rozdzielczości.

Sprawa ma się zupełnie inaczej, gdy nie ogranicza nas wielkość, jak w przypadku ekranu telefonu. Tutaj powiększanie rozmiaru wraz z rozdzielczością zawsze przynosi korzyści. Nie mam nic przeciwko monitorowi wielkości 30 cali i rozdzielczości wielu tysięcy pikseli. Wielokrotnie przekroczenie 2560×2048 nie będzie tutaj specjalnym problemem, tak długo jeśli nie przekraczamy 400 ppi i większą rozdzielczość kompensujemy większym rozmiarem. Większość dzisiejszych monitorów posiada niewielką gęstość zwykle poniżej 100ppi. Przy czterokrotnym jej zwiększeniu mamy duże pole do popisu. Podpinając taki monitor do komputera wyposażonego w kilka topowych kart graficznych mamy praktyczną możliwość zapełnić ekran użyteczną informacją.

Pytanie do czytelników: czy chętnie sprawicie sobie telefon z rozdzielczością Full HD, jeśli będzie on w cenie obecnych smartfonów? Nawet wówczas, jeśli to negatywnie odbije się na długości działania na baterii, lub alternatywnie, ma rozmiarze i wadze telefonu? Czy być może wystarcza wam to co jest odstępne obecnie na rynku?

Zdjęcie ekranu LG i informacja o jego parametrach pochodzi z serwisu Engadget.