0

Chińczycy szaleją na zakupach – kolejnym łupem będzie znany producent komputerów?

Od dawna zwracam uwagę na to, że Chińczycy coraz śmielej spoglądają na inne rynki i wchodzą na nie: albo za sprawą ekspansji swoich firm/produktów albo poprzez przejęcia. Dzieje się to w różnych sektorach: motoryzacji, handlu, przemysłu chemicznego czy branży nowych technologii. Na stół trafiają coraz większe pieniądze i niewiele wskazuje na to, by apetyt inwestorów z Państwa Środka miał zostać zaspokojony.

Chińczycy nie hamują na polu przejęć – dane pokazują, że wręcz przyspieszają. Media donoszą, iż w po pierwszych dziewięciu miesiącach 2016 roku to właśnie podmioty z Chin zostały liderem przejęć i fuzji w globalnej gospodarce. Wcześniej pierwsze miejsce zajmowały tu Stany Zjednoczone, ale Amerykanie musieli ustąpić – w omawianym okresie łączna wartość chińskich transakcji zagranicznych wyniosła blisko 174 mld dolarów. W porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego, oznacza to wzrost o 68%. Robi wrażenie. Na wspomnianą sumę złożyło się ponad 600 przejęć i fuzji, w tym największa umowa tego typu w historii Chin: ChemChina przejmuje szwajcarskiego giganta Syngenta, producenta nasion i środków ochrony roślin. Ten jeden zakup wart jest ponad 46 mld dolarów i może robić różnicę w zestawieniach…

Ciekawe jest to, że spora część transakcji nie jest finalizowana, górę biorą np. względy polityczne, Chińczycy muszą się obejść smakiem, bo regulatorzy wstrzymują przejęcia. A najczęściej do takich sytuacji dochodzi… w sektorze nowych technologii. Nie oznacza to jednak, że firmy z Państwa Środka nie przejmują w IT. Wystarczy wspomnieć, że Tencent nie oszczędza portfela podczas zakupów – w czerwcu pisałem, że chińska korporacja zamierza zapłacić za Supercell blisko 9 mld dolarów:

Tyle chiński gigant Tencent i jego partnerzy zamierzają zapłacić za większościowy pakiet udziałów (84,3%), którym dysponuje japoński SoftBank. Ta ostatnia firma zrobi na tym niezły interes: w roku 2013 kupiła ona 51% udziałów za niewiele ponad 1,5 mld dolarów, potem dokupiła więcej udziałów, ale nie wiadomo ile za to zapłaciła. Wydaje się jednak bardo prawdopodobne, że inwestycja zwróci się z nawiązką. Supercell też nie może narzekać – stał się firmą wycenianą na ponad 10 mld dolarów. Tworząc gry mobilne, które nadal przez niektórych traktowane są po macoszemu.[źródło]

Kolejnym ciekawym przykładem niemiecka firma Kuka, producent robotów przemysłowych, który trafi pod skrzydła korporacji Midea. Mało? Można zatem prześledzić inwestycje Alibaby, giganta e-commerce. A jeśli komuś i to nie wystarczy, proponuję przypomnieć sobie, kto wyciągnął ręce po japońską legendę, firmę Sharp – to dobrze nam znany Foxconn, podwykonawca wielu firm technologicznych, w tym Apple. Zakupy na Zachodzie robiło Lenovo: od Google kupiło resztki Motorola Mobility, od IBM oddziały PC i serwerów. Przy Lenovo warto zatrzymać się na chwilę, ponieważ świeże plotki wskazują, iż korporacja może dokonać kolejnego przejęcia – Chińczycy znowu spoglądają w stronę Japonii, możliwe, że kupią komputerowy biznes Fujitsu.

Pogłoski na temat przyszłości pecetów od Fujitsu krążą w branży od kilku kwartałów. Pisaliśmy już, że przez jakiś czas rozważana była możliwość połączenia tego segmentu firmy z pecetami Toshiby i biznesem Vaio, który odłączył się od Sony. Brzmiało ciekawie, ale niewiele z tego wyszło. Potem informowałem, że Fujitsu wykonało inny ruch:

Doczekaliśmy się jedynie zmian w Fujitsu: w czasie świąt firma poinformowała, że ze swoich struktur wydziela biznes komputerowy i mobilny. Powstaną dwaj nowi producenci: Fujitsu Client Computing Limited oraz Fujitsu Connected Technologies Limited. Mają się zajmować wszystkim, co ma związek z ich sprzętem: od opracowywania nowych produktów, przez sprzedaż, po usługi gwarancyjne. Główny biznes po prostu odcina się od komputerów i telefonów.[źródło]

Teraz historia nabiera rumieńców, do gry może wkroczyć Lenovo, które od kilku lat niepodzielnie rządzi na rynku PC. Najwyraźniej jednak nie zamierza skupiać się na obronie obecnych pozycji – Chińczycy chcą zajmować kolejne części rynku, a w tym mogą pomóc akwizycje. Za sprawą tych plotek kurs akcji Fujitsu zaczął rosnąć, jednocześnie jednak firma wydała oświadczenie, z którego… nic nie wynika: nie zaprzeczamy, nie potwierdzamy, wkrótce poznacie szczegóły. Przejęcie wydaje się jednak prawdopodobne: cena raczej nie będzie wygórowana, Japończycy nie mają zbyt mocnej pozycji negocjacyjnej w tym przypadku, jednocześnie Lenovo może chcieć odbić sobie w segmencie PC niepowodzenia z rynku smartfonów – przejęcie Motoroli nie dało takich efektów, jakich się spodziewano.

Jak już pisałem, apetyt dopisuje Chińczykom. Prócz chęci i ambicji mają jeszcze pieniądze, które sprawiają, że kolejne legendy padają ich łupem. I nie zanosi się na to, by proces miał spowolnić.