Spotify
11

„Legalny przekręt” mógł kosztować Spotify nawet 1 milion dolarów

Sprytna operacja przeprowadzona w Bułgarii mogła kosztować Spotify nawet 1 milion dolarów. Krótkie piosenki, zapętlone odtwarzanie i skromna inwestycja przyniosły nie lada przychody. Czy to na pewno był prawdziwy przekręt?

Operacja zakładała dodanie do Spotify dwóch playlist z  większością utworów trwających po zaledwie 30 sekund. Następnie odtwarzane były na wielu urządzeniach – laptopach, smartfonach i tabletach – bez żadnych przerw, przez 24 godziny na dobę. To nakręcało licznik odtworzeń, od których przecież zależy wysokość wypłaty od Spotify. Dodane do serwisu playlisty wskoczyły na najwyższe miejsca w rankingach popularności oraz pod względem generowanych przychodów.

Szybka kalkulacja daje sporą kwotę

Każda z playlist zawierała około 500 piosenek i były odsłuchiwane regularnie przez 1200 użytkowników. Przekroczenie bariery 30 sekund w czasie trwania kawałka wystarczy, że będzie on zaliczany do rachunku. Szacuje się, że grupa regularnie odsłuchująca konkretne playlisty musiała wydać około 12 tysięcy dolarów na konta premium, ale nie zapominajmy, że ceny różnią się w zależności od regionów.

Standardowa stawka, która wypłacana jest przez Spotify za każde odtworzenie wynosi 0,004 dolara. Jeśli trwające 30 sekund utwory (500 na jednej liście) są odtwarzane non stop, to po miesiącu możemy mówić o kwocie około 415 000 dolarów.  I pomnóżmy to naturalnie razy dwa.

Są to oczywiście naprawdę zaokrąglone wartości, ale pokazują skalę procederu, na który zdecydowała się jedna lub wiele osób – wciąż nie określono (lub nie podano do wiadomości publicznej) czy za operację odpowiada pojedyncza osoba czy zorganizowana grupa. Na tę chwilę Spotify wystosowało jedynie poniższy komunikat:

Wszelkie próby manipulacji liczbą streamów w naszym serwisie traktujemy bardzo poważnie. Spotify dysponuje licznymi narzędziami monitorującymi aktywność w serwisie, których zadaniem jest wychwytywanie, badanie i radzenie sobie z takimi zdarzeniami. Stale inwestujemy w doskonalenie tych procesów oraz poprawę metod wykrywania, usuwania i ograniczania skutków tych niedopuszczalnych praktyk dla twórców, właścicieli praw autorskich oraz naszych użytkowników. – biuro prasowe Spotify

To będzie wyzwanie dla całego rynku. Nie tylko dla Spotify

Jasne więc staje się, że Spotify nieustannie stara się zapobiec tego typu kombinacjom, ale wedle niektórych źródeł na zatrzymanie niektórych operacji było za późno. W przesłanych do wytwórni dokumentach miał bowiem dopatrzeć się pewnych nieprawidłowości jeden z jej pracowników wyższego szczebla – mowa o okresie z września zeszłego roku.

W wypowiedzi dla serwisu Quartz, prawnik John Seay stwierdził, że takiego rodzaju sytuacje będą zdarzały się coraz częściej, a każdej z platform streamingowych będzie coraz trudniej wykrywać i powstrzymywać wyłudzenia – bo to słowo chyba najlepiej opisuje zachodzący proceder.