10

Legendarny zespół z własną usługą streamingową? Jestem za, ale to szalony pomysł

Rewolucja w branży muzycznej trwa w najlepsze - po cyfrowym sklepie nadszedł czas na usługi streamingowe. Tych nie brakuje na rynku, a wygląda na to, że pojawi się jeszcze jedna - wprost od legendarnego Led Zeppelin.

Moja reakcja na te wieści z pewnością nie odbiega znacząco od waszej. W jakim celu zespół miałby dziś zajmować się takim przedsięwzięciem, skoro jego albumy – wszystkie starsze i najnowsze wydania – są od dawna dostępne w Spotify, Apple Music oraz Tidalu, gdzie można ich posłuchać nawet w jakości MASTER (dźwięk Hi-Res)? Otóż pomysł Jimmy’ego Page’a – gitarzysty Led Zeppelin – zakłada kompletnie co innego.

Wydawane począwszy od 2014 roku reedycje wszystkich płyt Led Zeppelin były nie tylko (ponownie) poprawiane przez muzyka, ale zawierały także nigdy wcześniej niepublikowane wersje wszystkich utworów z albumów, a w przypadku pierwszego krążka dołączono nagranie koncertu z 1969 roku. Niedawno na rynku ukazał się ostatni z odświeżonych albumów „The Song Remains The Same”, czyli ścieżka dźwiękowa do filmu o tym samym tytule. Tym razem także do sprzedaży trafiły wersje na płytach CD oraz winylach, a także wydanie super deluxe zawierające wszystkie nośniki oraz mnóstwo dodatków. Fani zespołu oraz inni słuchacze oczekują jednak nowych treści, zamiast powielania już od dawna dostępnych płyt, nawet jeśli będą one brzmieć minimalnie lepiej.

Wygląda na to, że takie wydania nadchodzą, ale wcale nie trafią do sprzedaży detalicznej. W rozmowie z Planet Rock Magazine, Page stwierdził: „jest tak mnóstwo materiału, że będzie to publikowane przez najbliższe 10 lat”. Nie wszyscy, ale najwięksi fani Led Zeppelin wiedzą, że archiwa gitarzysty skrywają ogromne ilości nagrań koncertowych, których nigdy nie słyszeliśmy lub które krążą po sieci w naprawdę marnej jakości. A skoro to wszystko nie będzie wydane na CD czy winylach, to jak mielibyśmy otrzymać do nich dostęp?

The Led Zeppelin Experience – nowa usługa streamingowa?

W kwietniu tego roku złożono wniosek o zastrzeżenie znaku towarowego „Led Zeppelin Experience” w Europie, na Wyspach oraz w USA. Przypomina on dokument zgłoszony wcześniej, a który dotyczył muzyki Prince’a – wszystko prowadzi do usługi o nazwie „Paisley Park”, która miałaby „dostarczać niepobierane treści muzyczne”. Tak samo sytuacja prezentuje się w przypadku „The Led Zeppelin Experience”. Co więcej, Jason Bohnam – syn zmarłego członka Led Zeppelin perkusisty Johna Bohnama – został poproszony na początku tego roku o zmianę swojego zespołu z „Jason Bonham’s Led Zeppelin Experience” na „Jason Bonham’s Led Zeppelin Evening”, co pozwoliłoby mu zatrzymać skrót JBLZE i opracowane już logo.

W ostatnim ze złożonych wniosku znajduje się opis „The Led Zeppelin Experience”, którego działalność obejmowałaby:

“Entertainment services, namely, live audio performances by musical groups, live musical performances, live visual and audio performances by a musical group, live vocal performances by musical bands, theatrical and concert production; musical entertainment services, namely, recording, production and post-production services in the field of music, presenting live musical performances, providing non-downloadable prerecorded music on-line via a global computer network, providing live vocal performances by musical bands; publication of printed matter; production and distribution of television shows, motion picture films, video recordings and audio recordings.”

Wygląda więc na to, że na rynku usług muzycznych może pojawić się co najmniej jeden nowy gracz, który będzie co prawda skierowany do bardzo wąskiej grupy odbiorców, ale będzie im gwarantować dostęp do treści, których faktycznie nie znajdziemy nigdzie indziej. Trudno dziś cokolwiek wyrokować na temat ceny i dostępności usługi w Polsce, ale podejrzewam, że obejmowałaby nas stawka określona na cały nasz region.

Choć pomysł może wydawać się szalony, to im więcej o nim myślę, tym więcej sensu nabiera cała inicjatywa. Przygotowanie, a przede wszystkim dystrybucja nowych wydań mogłyby okazać się zbyt kosztowne, tym bardziej, że nie byłyby to płyty skierowane do mainstreamowego słuchacza. Zamiast całego tego zamieszania, zdecydowano się najwyraźniej na zbudowanie platformy streamingowej, w której ofercie regularnie pojawiać będą się nowe treści – nie tylko pliki muzyczne, ale i teledyski, dokumenty, zapisy koncertów. Taki obrót sprawy jest dość zaskakujący, ale z drugiej strony zrozumiały, bo oferuje znacznie większą swobodę.

Źródło: LedZepNews, zdjęcia: Led Zeppelin (1, 2)