12

Nowa, przerażająca, metoda podsłuchu: lamphone. Zgaś światło, jeżeli nie chcesz być słyszany

żarówka
Wiedzieliście że podsłuchiwać można w oparciu o drgania żarówek w pomieszczeniu gdzie odbywa się rozmowa? Nie przejmujcie się — ja też nie. To nowa metoda, o której dopiero co opowiedzieli jej odkrywcy: naukowcy z uniwersytetu Bena Guriona.

Technik podsłuchów są prawdopodobnie dziesiątki. Najbardziej naturalnym w świecie opanowanym przez elektronikę wydaje się zainstalowanie odpowiedniego oprogramowania szpiegującego na komputerze, smartfonie, tablecie czy innym sprzęcie z którym ofiara podsłuchu się nie rozstaje, a przy tym jest stale podpięte do sieci. Ale jeżeli ktoś wyjątkowo dba o swoje bezpieczeństwo, to prawdopodobnie takie metody nie przejdą. Ale profesjonaliści mają dużo bardziej wyrafinowane techniki. Jeżeli nie chcecie by ktoś Was podsłuchiwał to… zgaście światło.

świecąca żarówka

Podsłuch na podstawie obserwacji żarówek. To nie sci-fi, to rzeczywistość

Podsłuch na podstawie obserwacji żarówki wydaje się pomysłem rodem z filmów szpiegowskich, gdzie wszystko jest możliwe. Wiecie, trochę jak w przygodach Angusa MacGyvera, który zawsze potrafił zrobić coś z niczego i wszystko działało jak trzeba. Ale naukowcy z izraelskiego uniwersytetu Bena Guriona oraz instytutu nauki Weizmanna podzielili się kilka dni temu ze światem zupełnie nową techniką podsłuchu, którą nazwali lamphone. Opiera się ona na odczytywaniu dźwięków z drgania żarówek. By móc z niej skorzystać niezbędne będą oczywiście specjalistyczne narzędzia — ale te nie są tak drogie, jak można byłoby to sobie wyobrażać. Ich całkowity koszt zamyka się w niespełna tysiącu dolarów — teleskop i elektro-optyczny czujnik pozwolą nasłuchiwać dźwięków w miejscach oddalonych nawet o setki metrów. Wszystko to w oparciu o baczną obserwację wibracji, w które wypowiadane słowa wprowadzają szkło oraz wnętrze żarówek. Wspomniane akcesoria odpowiednio wykorzystane potrafią nie tylko na „czysty” odsłuch słów, ale pozwolą nawet rozpoznać… odtwarzaną muzykę! Nie potrzeba ingerować w żadne urządzenia, nie trzeba niczego rozkręcać by podłożyć pluskwę, po prostu potrzeba zestawu umiejętności i specjalnego sprzętu — który jak na swoje możliwości nie poraża ceną. Aha, no i oczywiście niezbędny będzie też dostęp do widoku na żarówkę.

Naukowcy testowali podsłuch lamphone na sporej odległości — i nawet kilkadziesiąt metrów nie stanowiło żadnego problemu. Poza teleskopem mieli do swojego użytku także specjalny przetwornik, który sygnały analogowe przekształcał w cyfrowe informacje, a laptop ze specjalnym oprogramowaniem analizował i „odszyfrowywał” informacje. Czy to znaczy, że ta metoda jest nieskazitelna? Nic z tych rzeczy — na tę chwilę wiadomo wyłącznie jak z niej skorzystać przy wiszących żarówkach — kiedy te są „na sztywno”, sytuacja staje się dużo bardziej problematyczna.

Lamphone to jeszcze bardzo młoda metoda podsłuchu — trudno wyrokować już teraz czy wśród zainteresowanych znajdzie odpowiednie uznanie, ale sam fakt podsłuchu z odległości na podstawie drgania żarówki brzmi jak coś nie z tego świata.

świecące żarówki