30

W Sztokholmie billboard kaszle na palaczy. W Amsterdamie kurtki bezdomnych zbierają pieniądze

Każdy dzień przynosi jakiś nowy gadżet czy pomysł: jedne są przydatne, drugie zabawne, jeszcze inne irytujące. Ale wszystkie pokazują, że człowiek cały czas kombinuje, stara się wymyślić coś nowego, zaskoczyć innych, błysnąć. Za sprawą Internetu można się przebić z takimi projektami szerzej, zyskać nawet globalny rozgłos i to w krótkim czasie. Dwa w miarę świeże przykłady pochodzą z Europy. Jeden wspiera bezdomnych, drugi ma pomóc palaczom.

Kurtka do zbierania datków czy kaszlący billboard? Ciekaw jestem, które rozwiązanie wygrałoby głosowanie na bardziej pokręcony pomysł? Każdy spełnia inną rolę, ale w obu przypadkach chodzi m.in. o pomaganie ludziom. Przejdę do opisów.

Zapewne każdy znalazł się kiedyś w sytuacji, gdy był proszony na ulicy, dworcu czy przed sklepem o pieniądze. Raz ktoś przekonuje, że jest chory, inna osoba mówi, że jest głodna, wreszcie podejść może człowiek, który stwierdzi, że go „suszy” i musi się napić. Reakcje? Przeróżne: jedni dają, drudzy ignorują, trzeci odpędzają. Bo nawet, jeśli człowiek przekonuje, że kupi jedzenie, nie ma pewności, że to zrobi. A może wszystko wyda na alkohol? Dlaczego mam wspierać pijaka, pogrążać go w nałogu? Nie dam, nie będzie problemu.

W Amsterdamie testowane jest rozwiązanie, które ma być odpowiedzią na ten problem. Łączy się też z pewną zmianą technologiczną: coraz rzadziej nosimy przy sobie gotówkę, płacimy kartami czy smartfonami, a tego przecież nie damy potrzebującemu. Wymyślono zatem, by stworzyć kurtkę, ciepły ubiór specjalnie na zimę, która będzie zbierała datki. Tak, kurtka zbiera pieniądze. Konkretnie jedno euro od jednego darczyńcy. Wystarczy przyłożyć kartę i donacja popłynie na konto. Znika przy tym nie tylko problem braku gotówki.

Pieniądze nie trafiają bezpośrednio do ręki proszącego – on nie zobaczy gotówki. Środki płyną na konto, którym zarządza np. noclegownia. Bezdomny może wykorzystać zbierane środki, by zjeść, kupić ubranie albo zapisać się na jakiś kurs dokształcający. Może też odkładać pieniądze i w odpowiednim momencie wykorzystać je, by wyjść z bezdomności. Przynajmniej tak to wygląda w teorii – rozwiązanie dopiero jest testowane, twórcy sprawdzają kurtkę, zastanawiają się, czy można to wdrożyć na większą skalę i kto mógłby wesprzeć akcję.

Godne uwagi i równie ciekawe, co pomysł Polki na wspieranie ubogich w USA – wspominałem niedawno, że tym zainteresował się nawet Amazon.

Kurtka na wieszak, czas na drugi pomysł, tym razem rzecz dzieje się w Sztokholmie. Pewna sieć aptek postanowiła zrobić sobie reklamę, ale nie zdecydowała się na ulotki, prasę czy tradycyjne billboardy. Przynajmniej na tym nie poprzestała. W mieście stanął billboard, który… kaszle. Widać to na filmie umieszczonym poniżej. Maszyna posiada czujniki dymu i gdy stanie/przejdzie przy niej ktoś z papierom, automat zacznie się krztusić. Przyciąga uwagę przechodniów, a potem serwuje im reklamę środków, które pomogą rzucić wstrętny nałóg. Niesztampowe podejście, podobno ta firma nie po raz pierwszy decyduje się na coś innego.

W obu przypadkach można stwierdzić, że… potrzeba matką wynalazku? Sam nie wiem. Ale z pewnością widać tu błysk, pomysłowość dała o sobie znać. Kaszlący automat to raczej zabawka na jedną akcję. Ciekawe, jak potoczą się losy kurtki?