5

Smart gadżety dla kotów – póki co branża śpi…

Sztuczna inteligencja jest już wszędzie - od drzwi po lodówkę. Ciągle jednak czekamy na pierwsza inteligentną zabawkę dla zwierząt.

Nie wiem do końca jak i kiedy, ale od jakiegoś czasu w moim mieszkaniu wraz ze mną zadomowiły się dwa koty. Marvin i Mysza są najbardziej uroczymi czworonogami na tej planecie i choć każde z nich ma swój charakter, posiadają jedną wspólną cechę – potrzebują bardzo, ale to bardzo dużo uwagi. Marvin, z racji na to, że jest kotem porzuconym, bardzo pragnie towarzystwa ludzi, żeby mieć poczucie bezpieczeństwa. Mysza natomiast uwielbia się bawić i wykorzystuje wszystkie możliwe sposoby by zwrócić na siebie uwagę, włączając w to miałczenie, zaczepianie czy zrzucanie rzeczy. I o ile zajmowanie się kotami to jedna z najprzyjemniejszych części dnia, o tyle nie zawsze mam na nią czas. Są takie dni, że muszę gdzieś pilnie wyjść czy też coś „wypadło” i muszę poświęcić czas na pracę. A jak wszystkie osoby posiadające koty wiedzą, praca w skupieniu jest raczej trudna, gdy ma się bardzo uparte i bardzo atencyjne zwierzaki. Dlatego też zacząłem się zastanawiać, czy być może został już stworzony produkt, który w takich momentach pozwoliłby się moim kotom czymś zająć. Wiecie, w końcu dziś mamy smart okna, drzwi, zamki, żarówki czy głośniki – dlaczego więc nie miałoby być smart zabawki dla futrzaków. Popatrzyłem. I nieco się zawiodłem

Co branża tech ma do zaoferowania dla kotów?

Generalnie, jeżeli zobaczymy na zabawki dla kotów w sklepie, to za dużego wyboru nie ma – kilka piórek, myszek na sznureczku czy kuleczek z czymś w środku. Wychodzi więc na to, że ludzkość jako-tako ogarnęła, czego chcą czworonogi i jakimi zabawkami będą się bawiły. Jeżeli jednak spojrzymy na to, co do zaoferowania ma technologia… cóż. Sami zobaczcie:

Tu jest już trochę lepiej, ale też widać, że drugi kot przez cały czas ani nie drgnął

Ta zabawka budzie moje największe nadzieje:

Jakoś nie widać tu za dużo „hi-techu”. Co ze sztuczną inteligencją?

Nie zrozumcie mnie źle, ale jakoś żadna ze znalezionych przeze mnie zabawek nie porwała mnie na tyle, by krzyczeć „shut up and take my money”. Odnoszę wrażenie, że znakomita większość z nich to produkty, któe spokojnie mogłyby znaleźć się na rynku już 10 lat temu i które bazują na dosyć prostych mechanizmach. A niestety, takie urządzenia (przynajmniej w przypadku moich kotów) dosyć szybko powszednieją. Miałem kilka podobnych urządzeń typu „ruszające się piórko na wysięgniku” i po dwóch dniach, kiedy minął efekt nowości, oba koty traciły nim zainteresowanie. To, co by się im przydało to zabawka, która zmienia swoje zachowanie, tak, aby nie nudziła im się tak szybko. Nie wiem jak wy, ale ja widzę to jedno z prawdopodobnie najbardziej praktycznych zastosowań dla sztucznej inteligencji. Być może poza dodawaniem kolorków do zdjęć przydałaby się ona w końcu w czymś, co „zwykły kowalski” mógłby zauważyć.

kot

Powstaje więc pytanie, czy kiedyś doczekamy się tego, by producenci elektroniki przygotowali coś naprawdę fajnego dla czworonogów. Jestem zdania, że rynek jest na tyle duży, że zapotrzebowanie na nie znalazłoby się bez problemu.

Może w końcu coś przebije piórko na patyku.