Smart home

Kostka Rubika Cię irytowała? Nowy model nauczy Cię jak ją układać

KK
Krzysztof Kurdyła
6

Inteligentne to, inteligentne tamto... coraz więcej firm próbuje dokładać do swoich urządzeń jakiś kawałek elektroniki, który uzasadni umieszczenie ich w kategorii smart urządzeń i „wyjaśni” klientom sporą podwyżkę ceny. Najnowszym przykładem, na który się ostatnio natknąłem, jest inteligentna kostka Rubika. Muszę przyznać, że gdyby nie absurdalna cena, to chyba bym ją sobie zamówił. Owszem, strategii układania tej zabawki logicznej da się nauczyć z internetu, ale sposób zaproponowany przez jej twórców jest znacznie przyjemniejszy i efektywniejszy.

Diabelski kwadrat

Kostka Rubika to zabawka logiczna, która nieprzerwanie bawi i frustruje nas od przełomu lat 70 i 80-tych. W czasach mojej młodości, gdy o internecie jeszcze nikt u nas nie słyszał, gdy trafił się ktoś, kto rozgryzł lub dopadł w jakiejś książce rozwiązanie, automatycznie dostawał kilka punktów do socjalnej atrakcyjności ;)

W moim roczniku, jednym z pierwszych w miarę powszechnie skomputeryzowanych (przez Commodore i Atari) kostki dość szybko poszły w kąt, przegrywając z nowymi technologiami, ale po latach, obserwując młodsze pokolenia widać, że zabawa nią dalej przyciąga sporo osób. Dziś technik jej układania jest znacznie łatwiej się uczyć, ale jej twórcy (a właściwie posiadacze licencji) stwierdzili, że da się to zrobić znacznie przyjemniej i... sporo drożej.

Rubik Connected Cube

W ten sposób powstała inteligentna kostka Rubik Connected Cube, której pomysł został pozytywnie zweryfikowany na Kickstarterze. Z zewnątrz kostka wygląda praktycznie tak samo, jak ta standardowa, zasadnicze zmiany kryją się w środku. Wpakowano tam niewielki komputerek z modułem Bluetooth, który rejestruje i zapisuje w pamięci każdy ruch użytkownika i w każdym momencie wie, w jakim kostka jest stanie.

Dziwi w tym kontekście zastosowanie pól kolorystycznych w formie standardowych naklejek, jeśli na przykład dziecko je pozamienia, to cały system przestanie działać. Jest to tym bardziej zaskakujące, że cały gadżet został wyceniony na aż 60 dolarów. Wracając jednak do samej części użytkowej, ważne jest, że kostka pamięta ruchy samodzielnie i nie wymusza na nas używania smartfona przy każdej z zabaw. Po uruchomieniu aplikacji zsynchronizuje po prostu stan z kostki z danymi w aplikacji.

Uczy początkujących...

Główną funkcją tej ostatniej jest pomaganie użytkownikowi w wybrnięciu z problemów i tu widać jej największą przewagę w porównaniu do filmów czy stron z internetu. Bez problemu możemy robić zupełnie samodzielne próby, a po pomoc sięgnąć dopiero w momencie „kryzysu”. Program może Cię też ostrzegać na bieżąco, jeśli przy wybranej strategii popełnisz błąd. To wszystko pozwala szybciej dojść, gdzie popełniamy błędy. Całość pokazywana jest przy pomocy filmów, animacji 3D i instrukcji tekstowych, a nawet specjalnego zapisu literowego.

Pomaga zaawansowanym

Aplikacja ma też funkcje ułatwiające szlifowanie umiejętności bardziej zaawansowanym kostkowiczom w postaci choćby automatycznych timerów. Pozwala też na kwalifikacje on-line na zawody dla początkujących Speedcuberów. Wydaje się, że w przyszłości może stać się etatowym sprzętem na zawodach tego typu, jeśli tylko twórcy umożliwią jakąś formę zapisów w chmurze.

Jak już wspomniałem, cały gadżet ma swój urok i mógłby być świetnym prezentem dla dzieciaków, ale cena 60 dolarów wydaje się mocno przestrzelona. Tym bardziej, że jak to określił mający ją już w ręku dziennikarz serwisu Gizmodo, jakoś wykonania jest bardzo przeciętna. Do tego ładowarka kostki jest oparta o autorskie złącze zamiast USB, co w razie awarii zmusi nad do kupienia oryginalnego akcesorium. Szkoda, że dla wielu producentów dołożenie elektroniki za kilka dolarów jest przede wszystkim pretekstem do ataku na nasz portfel, a nie próbą fajnego rozwinięcia swojego produktu.

Źródło: [1][2]

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: