YouTube

Jeden z najpopularniejszych i najstarszych kanałów o tematyce gier ma kłopoty, zniknęły filmy. Czy Machinima wróci?

PW
Paweł Winiarski
8

W ubiegłym tygodniu posiadający ponad 12 milionów subskrypcji gamingowy kanał Machinima został przejęty przez Fullscreen Media. A teraz zniknęły z niego filmy.

Machinima była jednym z pierwszych poświęconych grom kanałów na YouTube, jakie poznałem. Choć to reupload, to natrafiłem na niego właśnie przez ten film, jeszcze w okresie fascynacji sieciowymi starciami w Halo 3 (z całego tego sentymentu wpis opatrzyłem też starym logo).

Nazwa nie jest przypadkowa. Machinima to rodzaj animacji, która korzysta z silnika graficznego gry. Jedne bywały lepsze, inne gorsze, jednak trafiały się prawdziwe perełki. Liczący ponad 12 milionów subskrybentów kanał nie był jednak tworzony przez jedną osobę - to miejsce zrzeszające znanych twórców, którym "serwis" pomagał zaistnieć w sieci między innymi dzięki swoim zasięgom. Temat przejęcia kanału przez inny koncern medialny (po części ten sam - nie ma co wgłębiać się w szczegóły) to ostatnie, czym powinni interesować się fani i osoby pod jego skrzydłami. Tymczasem zrobił się niezły bigos - prawie wszystkie materiały stały się prywatne, a na kanale zostało (podobno) 18 aktywnych filmów, ja aż tylu ich tam jednak nie widzę. Praktycznie cały kanał jest wyszarzony, a filmy zmieniły status na prywatny. W związku ze wspomnianym przejęciem przez Fullscreen, mówiło się niedawno o zwolnieniu części pracowników Machinimy. W rozmowie z serwisem The Verge, Fullscreen wspomniało, że szykuje wiele świetnych materiałów, nie mówiło jednak nic o ty m czy na kanale Machinima będą pojawiać się nowe filmy. Mówiono natomiast o stworzeniu nowego kanału i współpracy z osobami odpowiedzialnymi za Machinimę.

To, co dzieje się teraz na kanale to naprawdę dziwna sprawa, której chyba nikt się nie spodziewał. Sama Machinima została założone w 2000 roku (strona www), a oficjalny kanał ruszył w 2006 roku i od tego czasu udało się zebrać ponad 12 milionów subskrypcji.  Dla twórców współpracujących z Machinimą zaskoczeniem było również to, że o całej sprawie dowiedzieli się z publicznego tweeta. Nie kryli oni w związku z tym rozczarowania i choć nigdy nie narzekano na płatności, to w kwestiach komunikacji nie działo się dobrze. W związku z tymi wszystkimi przejęciami i nie do końca jasnymi kwestiami własności poszczególnych materiałów i serii, część twórców postanowiła stworzyć własne, niezależne kanały. Jakby tego było mało ich starsze materiały otrzymały informacje o naruszeniu praw autorskich i wyłączono na nich monetyzację - oczywiście twórcy mają możliwość odwołania się od takiej decyzji i często wygrywają, jednak sprawy potrafią ciągnąć się miesiącami i niewiele można w tym temacie przyspieszyć.

Wygląda to trochę tak jakby Machinima znikała z mapy światowego YouTube, a przynajmniej miała nie wrócić w formie, jaką do tej pory znaliśmy.

Machinima to kawał historii zarówno gamingowego YouTube, jak i serwisu jako takiego. Kiedy YT było jeszcze dużo mniejsze niż jest dziś, a umożliwiający monetyzację materiałów program partnerski dopiero raczkował - bardzo trudno było się do niego dostać. Właśnie dlatego powstały sieci partnerskie, w tym właśnie Machinima, która postanowiła zająć się coraz popularniejszym segmentem gamingowym. Jeśli macie ochotę poznać historię Machinimy, polecam zapoznanie się z tym materiałem wideo.

Przedstawiono tu też dość jasno i przystępnie genezę upadku giganta, który nie poradził sobie z nowymi zasadami partnerstwa z YouTube, wykazywał się również bardzo słabym ogarnięciem tematu własnych twórców. Podobno z Machinimą związany był swego czasu PewDiePie (jeszcze za czasów kiedy nie był tak dużym kanałem), a Machinima dowiedziała się o tym dopiero, kiedy twórca postanowił od nich odejść.

Wygląda to trochę jak konsekwencja złych decyzji, przenoszenie kanału między różnymi podmiotami i brak decyzyjnych osób, które kontynuowałyby sukces sieci i samego profilu na YT. Innymi słowy - przerosła go sieciowa rzeczywistość i nie dość, że nie potrafił utrzymać swojej pozycji (swego czasu był w pierwszej piątce największych kanałów na całym YT) oraz zagwarantować twórcom korzyści - oczywiście poza pojawianiem się pod popularnym i cenionym banerem.

Czy jest za czym płakać? Szczerze mówiąc - nie. Owszem, Machninima to kawał historii growego YouTube, jednak jest tu tak wielu twórców walczących o czas widza, że naprawdę nie ma co płakać za dinozaurami, które nie potrafiły się dostosować do zastanej rzeczywistości.

źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: