18

Koniec 64-bitowego Firefoksa dla Windows. Co takiego przerosło Mozillę?

Firefox przeznaczony na 64-bitowe systemy do tej pory nie opuszczał właściwie fazy testów. Mozilla walczyła z przeglądarką w kanale developerskim (nightly) i jak się okazało te starcie przegrała. Jeden z inżynierów fundacji, Benjamin Smedberg, ogłosił, że 64-bitowy Firefox nigdy nie ujrzy światła dziennego. Czy jest się czym martwić? Lista utrudnień jakie na swojej drodze napotkali programiści […]

Firefox przeznaczony na 64-bitowe systemy do tej pory nie opuszczał właściwie fazy testów. Mozilla walczyła z przeglądarką w kanale developerskim (nightly) i jak się okazało te starcie przegrała. Jeden z inżynierów fundacji, Benjamin Smedberg, ogłosił, że 64-bitowy Firefox nigdy nie ujrzy światła dziennego. Czy jest się czym martwić?

Lista utrudnień jakie na swojej drodze napotkali programiści Mozilli jest dość długa. Z najważniejszych należy wymienić niedostateczną kompatybilność z dodatkami, których duża liczba z 64-bitową wersją zwyczajnie nie chciały działać. Co więcej, te pluginy, które się uruchamiały, nie były dostatecznie stabilne. W rezultacie przeglądarka zawieszała się częściej i traciła na stabilności oraz wydajności.

Co ciekawe, Smedberg przyznał otwarcie, że fundacja nie uznawała tego projektu za priorytetowy, dlatego wszelkie zgłoszenia od użytkowników 64-bitowych schodziły na dalszy plan. W rezultacie powstawało błędne koło – zwiększona liczba błędów i zmniejszone zainteresowanie nimi ze strony supportu. Tym samym użytkownicy mogli poczuć się sfrustrowani i ignorowani przez dostawcę przeglądarki (jak to nazwał Smedberg „second-class”). Za brakiem zainteresowania błędami wersji 64-bitowej stoi też inna przyczyna. Raporty i logi nie pomagały bowiem w rozwoju produktu jako takiego, bo dotyczyły głównie problemów z tą wersją, a nie samą przeglądarką.

Użytkownicy, którzy do tej pory korzystali z wersji 64-bitowej mogą za pomocą aktualizacji w prosty sposób przesiąść się na 32-bity bez utraty swoich cennych danych. Natomiast kolejnych wydań dedykowanych systemom 64-bitowym już nie zobaczymy. Przynajmniej na razie.

Decyzja ta jest o tyle dziwna, gdyż według nieoficjalnych informacji aż połowa uczestników kanału nightly korzystała z wersji 64-bitowej. Widać zatem, że cieszyła się ona niemałą popularnością i trudno się temu dziwić. Coraz więcej użytkowników przesiada się na te wersje Windowsa gdyż zwyczajnie chcą w pełni wykorzystywać możliwości swojego sprzętu (a w szczególności pamięci). Pominę już tutaj fakt, że powoli pojawiają się aplikacje, które tylko i wyłącznie działają poprawnie na 64-bitach. Ale czy ta architektura jest też przyszłością przeglądarek?

Swoje 64-bitowe odmiany mają wszystkie popularne programy tego typu – Opera, Chrome, IE. Nie są one jednak częścią stabilnych kanałów dystrybucji (Choć w changelogu Opery 12.00 pojawia się informacja o oficjalnym wsparciu 64-bitów). Najczęściej kryją się gdzieś w zakamarkach jako wersje testowe. Ale istnieją! Widać, że producenci w ten sposób myślą o przyszłości, a ta bez wątpienia kształtuje się pod znakiem architektury 64-bitowej. Podobnie sprawa się ma z wtyczkami Java i Flash, które posiadają swoje 64-bitowe odpowiedniki. Czy zatem Mozilla taką decyzja nie wykonuje aby kroku wstecz?

Przeglądarki potrzebują coraz więcej pamięci i jest to proces naturalny, bo i strony internetowe są coraz bardziej rozbudowane (i cięższe…), i sprzęt na których je uruchamiamy wydajniejszy. W dyskusji dotyczącej zamknięcia 64-bitowego kanału pojawiło się wiele głosów oburzenia. Niektórzy użytkownicy wręcz pokazywali przykłady, w których Windows 32-bitowy nie potrafił zaadresować tyle pamięci ile wymagał proces przeglądarki. Oczywiście ciągle pozostaje opcja przesiadki na Linuksa lub OS X, gdzie 64-bitowy Firefox (o dziwo) dalej ma być rozwijany. Tylko co jest łatwiej zmienić: przeglądarkę czy system?

Na szczęście jest jeszcze trzecie wyjście. Nosi ono imię Waterfox i jest niezależna modyfikacją Firefoksa rozwijaną pod kątem 64-bitów. Może to ona była przyczyną takiej a nie innej decyzji Mozilli?