6

KodyRabatowe.pl znikają z polskiego internetu, od teraz dostępne pod globalną marką Picodi.com

Polskie startupy o globalnym zasięgu? Pierwsze, które przychodzą mi na myśl to DocPlanner.com (ZnanyLekarz.pl), Brainly (Zadane.pl) czy Brand24. Brand24 zbudował swój międzynarodowy biznes pod swoją własną marką. Natomiast historia dwóch pierwszych pozycji pokazuje model ekspansji, oparty na przejmowaniu lokalnych graczy na świecie, które nadal działają pod własną marką, nie chcąc tracić jej potencjału wypracowanego do tej pory.

Podobną strategię miały do niedawna KodyRabatowe.pl – kilkanaście serwisów w kilkunastu krajach pod różnymi nazwami. Ostatnio jednak zmienili taktykę i zdecydowali się na jedną markę pod jedną domeną na całym świecie – Picodi.com.

Szaleństwo? W pierwszej chwili tak pomyślałem, ale być może właśnie w tym szaleństwie jest metoda na długotrwały sukces. Postanowiłem więc zapytać twórców projektu o szczegóły tego pomysłu i powody, którymi się kierowali decydując się na ten krok.

Rozmawiam z Łukaszem Haluchem, który jest współzałożycielem kilku startupów o globalnym zasięgu oraz angel investorem w innych projektach. Współtworzy brainly.com, picodi.com oraz paraloscuriosos.com, które łącznie docierają do ponad 100 milionów unikalnych użytkowników miesięcznie.

Antyweb: Zacznijmy od historii. Najpierw, w 2010 roku powstały KodyRabatowe.pl, które wszyscy kojarzymy.

Łukasz Haluch: Z tym kojarzeniem kodów rabatowych przez wszystkich to zabrzmiało bardzo optymistycznie ;-)). Wg badań wykonanych na nasze zlecenie przez firmę GFK ponad 27% użytkowników internetu używa dzisiaj kodów i kuponów rabatowych. Ale w 2010 roku, kiedy ruszył serwis kodyrabatowe.pl, nie było w Polsce kultury korzystania z kodów rabatowych. Mało kto z użytkowników internetu w naszym kraju wiedział wtedy o ich istnieniu. Wiele sklepów też nie było świadomych potencjału jaki tkwi w umiejętnym wykorzystaniu tego narzędzia marketingowego. Raczej korzystały z nich międzynarodowe sklepy wywodzące się z obszaru anglosaskiego, gdzie kupony i rabaty są bardzo popularne od dziesiątków lat. Dopiero kilka lat edukowania internautów i ciągła praca ze sklepami oraz sieciami afiliacyjnymi pozwoliły nam znacząco rozwinąć ten rynek.

AW: Co się później stało, jak się rozwijało, jak wyglądała na początku Wasza ekspansja na zagraniczne rynki, aż do czasu powstania pomysłu na jedną markę, czyli Picodi?

ŁH: Niemal od początku serwis był zyskowny, co jak wiesz jest rzadko spotykaną sytuacją wśród start-up’ów. To, w połączeniu ze stałym wzrostem ilości transakcji generowanych dla sklepów przez kodyrabatowe.pl, skłoniło nas do myślenia o ekspansji zagranicznej.

Na pierwszy ogień poszły w 2012 roku Niemcy, Włochy, UK i Hiszpania – udało nam się utrzymać tylko w Hiszpanii, która jest dzisiaj jednym z naszych większych rynków. Pozostałe były za trudne, a my za mało doświadczeni. Bogatsi w te doświadczenia ruszyliśmy w innych kierunkach. Do 2014 weszliśmy do Brazylii, Turcji, Rosji, Czech, Meksyku, Słowacji, Argentyny, Grecji i dzisiaj w większości z nich jesteśmy numerem 1. Kolejny rok to ekspansja w obu Amerykach na kraje tzw. LATAM, kraje byłego ZSRR (Białoruś i Ukraina) oraz kraje Azji Pd-Wsch. A w tym roku wracamy m.in.: na rynki UK, Włoch i Niemiec. Koło się zamyka.

To co mówię może brzmieć łatwo, ale zapewniam Cię, że każdy nowy rynek to ogromny wysiłek: nowy język, nowy zespół, nowe sklepy, no i trzeba przyciągnąć użytkowników. Ale z perspektywy czasu w naszych głowach pozostają raczej śmieszne historie. Np. w Czechach pierwszym produktem sprzedanym przy naszym pośrednictwie był… wibrator. Na Białorusi natomiast usunięto publikację o Picodi, bo służby państwowe uznały, że przedstawiając zalety kupowania w sieci szkalujemy sklepy stacjonarne… ;-).

AW: Przyznam, że jak pierwszy raz do mnie napisałeś i wspomniałeś o Picodi, nie wiedziałem o co chodzi, co to jest, a już rebranding ten trwa od kilku miesięcy. KodyRabatowe.pl natomiast świetnie kojarzę i pamiętam. Nie jest to karkołomny pomysł, rezygnować z rozpoznawalnej marki na lokalnych rynkach?

ŁH: Kiedy w 2015 roku weszliśmy w dwu turach łącznie na 15 nowych rynków napotkaliśmy fundamentalny problem. Na każdym rynku mieliśmy inną domenę i nazwę. To bardzo przeszkadzało w prowadzeniu marketingu edukującego rynek i było niezrozumiałe dla tych z naszych klientów, którzy operowali na kilku rynkach. Jednocześnie generyczne nazwy serwisów (w stylu kodyrabatowe.pl) utrudniały zapamiętanie nas przez userów. Dlatego stworzyliśmy jedną markę – Picodi – wraz z całą jej identyfikajcą wizualną obejmującą m.in. naszego nowego brand hero – czyli liska Pico.

Proces rebrandingu trwał od początku tego roku i dotyczył wszystkich rynków. Był dla nas podwójnym wyzwaniem – marketingowym (zmiana brandu) oraz technologicznym (przeniesienie serwisów z różnych domen na jedną – picodi.com). Realizacja tego drugiego wyzwania była na tyle unikalnym projektem, że została nawet opisana przez kilka znanych, amerykańskich portali branżowych.

Zmiana nazwy polskiego serwisu kodyrabatowe.pl na picodi.com jest ostatnim elementem tego półrocznego procesu.

AW: Jesteś też współtwórcą Brainly, tam nie zdecydowaliście się na taki ruch, dlaczego?

ŁH: Oba te projekty, mimo że łączy je aspekt internetowy to funkcjonują w całkowicie różnych segmentach rynkowych. W Picodi.com przeprowadziliśmy bardzo dogłębną analizę za i przeciw potencjalnego rebrandingu, która doprowadziła nas do stworzenia jednego globalnego brandu. W Brainly znacznie wcześniej zaczęliśmy ekspansję międzynarodową. Koncentrowaliśmy nasze wysiłki na budowaniu zasięgów w poszczególnych krajach. A że jak wiesz rosły one bardzo szybko to nie myśleliśmy o rebrandingu. Aktualnie skupiamy się w Brainly na innych działaniach, choć nie można wykluczyć tego, że kiedyś podejdziemy do tego tematu.

AW: Kody rabatowe dziś, a 6 lat temu? Jak wygląda obecnie zainteresowanie użytkowników zniżkami przy zakupach w internecie?

ŁH: Myślę, że najlepiej odpowie na to wykres Google Trends dla frazy “kod rabatowy”. W 2010 nikt prawie nie szukał tej frazy w Polsce a dzisiaj jej popularność rośnie tak szybko, że niedługo przeskoczy słowo “promocja”! To właśnie kodyrabatowe.pl wykreowały popularność tego narzędzia. Ale przed nami jeszcze dużo pracy – w USA z kodów rabatowych korzysta ponad 60% populacji. W Polsce jak wspomniałem na początku ok 27%. Szacujemy, że w 2015 przyczyniliśmy się do sprzedaży towarów o wartości ponad 150 mln euro na wszystkich rynkach. A w 2016 rośniemy naszybciej w historii… :-)

Sama firma też jest inna – dzisiaj to ok. 70 osób, z których prawie 20 to cudzoziemcy z ponad 10 krajów, pracujący na codzień w Krakowie. Prawdziwe multikulti. Choć firma od początku jest zyskowna to w 2015 zdecydowaliśmy się na wpuszczenie pierwszych inwestorów (m.in. Innovation Nest). Poszerzanie działania na tylu rynkach będzie wymagało od nas większych nakładów finansowych, więc nie wykluczamy kolejnych rund wkrótce. W końcu Picodi jest dzisiaj, wg liczby użytkowników, drugą największą tego typu grupą na świecie po RetailMeNot.

AW: Udostępniliście użytkownikom, oprócz www, aplikacje mobilne czy rozszerzenia do przeglądarek. Analizujecie wykorzystanie i popularność tych kanałów z osobna? Ile użytkowników korzysta z serwisu przez www, a ile z urządzeń mobilnych?

LH: Bardzo mocno nastawiamy się na innowacje. Na początku 2015 roku uruchomiliśmy w Polsce aplikację mobilną, którą potem wprowadziliśmy na kilka dużych krajów. Dajemy też naszym użytkownikom możliwość zainstalowania wtyczek do przeglądarek. Oba narzędzia są w fazie developmentu więc skupiamy się przede wszystkim na ich optymalizacji – czyli bardzo mocno analizujemy zachowania ich użytkowników. Ciekawe może być dla Ciebie, że np. udział ruchu mobilnego na www sięga od kilkunastu % w Czechach do ponad 50% w Azji Pd-Wsch i ponad 65% w Nigerii. Tam dla wielu ludzi komórka jest pierwszym narzędziem dostępu do internetu.

AW: Ciekawe byłyby właśnie dane z Polski, bo rozumiem, że fakt skorzystania z kuponów w Waszej aplikacji mobilnej kończy się zakupem na urządzeniu mobilnym. Jak to wygląda właśnie w Polsce?

LH: W Polsce w naszym serwisie mobilnego ruchu mamy prawie 30%. Natywna aplikacja mobilna daje możliwość korzystania z naszych produktów głównie w sklepach offline tj. wyszukujesz sobie kod rabatowy do Twojego ulubionego sklepu, następnie pokazujesz kod przy kasie i płacisz mniej. Cały nasz priorytet tutaj skupiony jest na poszerzaniu naszej oferty i budowaniu skali. Oczywiście w samej aplikacji mamy funkcjonalności związane z zakupami online, ale są one tylko dodatkiem.

AW: Jak rozliczacie się ze sklepami, które zostawiają u Was swoje kupony? Rozumiem, że klient wykorzystuje kupon znaleziony na Picodi, wklepuje na stronie danego sklepu, dokonuje kupna i jakiś procent z tego zakupu trafia do Was? Jaki?

LH: Działamy w kilku modelach – większość rozliczeń oparta jest o model prowizji od sprzedaży (CPS), a prowizje zwykle sięgają od kilku do kilkunastu procent. Ostatnio przybywa nam również partnerów w modelu opłaty za dostarczony klik (CPC).

Mechanika korzystania z kodu rabatowego dla klienta sklepu internetowego jest bardzo prosta. Użytkownik wyszukuje na naszym serwisie konkretny sklep, jeśli jest tam aktualnie dostępny kod to kopiuje jego treść, idzie do sklepu internetowego, wrzuca wybrany przez siebie produkt/y do koszyka, a następnie (będąc już w koszyku) wkleja kod rabatowy pozyskany z Picodi do specjalnego okienka (opisanego jako zniżka, kod promocyjny, kod rabatowy). To bardzo proste

AW: Czyli uśredniając, można powiedzieć, że w 2015 roku zarobiliście 15 mln euro?

LH: Nie. Marże na poszczególnych rynkach różnią się znacznie. Poza tym segmenty generujące najwyższe obroty nie mają wysokich marż np. RTV AGD. Średnia ważona z tego obrotu jest więc znacznie niższa. W 2016 osiągniemy kilkanaście milionów złotych przychodu. Mam jednak nadzieje, iż już niedługo osiągniemy poziom, o którym piszesz.

AW: Powiedz jeszcze, jak taki rebranding wpływa na SEO? Podejrzewam, że większość ruchu mieliście z Google, przy zmianie domeny nie ma ryzyka, co do spadku ruchu? Jak to wyglądało po wprowadzeniu zmian na rynkach, gdzie już wcześniej zmienialiście domenę?

LH: W kontekście SEO, w zależności od domeny proces ten wpłynął dobrze lub bardzo dobrze na ruch z Google. Przy czym dobrze znaczy, iż nie zanotowaliśmy spadków, a bardzo dobrze, iż pojawiły się znaczne wzrosty ruchu nawet do 100%.

AW: Jak to możliwe? Analizowaliście to w jakiś sposób?

LH: Bardzo szczegółowo opisywaliśmy ten proces oraz jego rezultaty tutaj. Po 2 miesiącach od tego artykułu mogę tylko dodać, iż trend się utrzymał.

AW: Ok, to jeszcze na koniec, tradycyjnie o planach na przyszłość. Rebranding macie już praktycznie zakończony, co dalej? Jak będziecie komunikować serwis po tych zmianach?

LH: Mamy spójny brand, teraz czas na inwestycje aby stał się rozpoznawalny na całym świecie. W planach na najbliższe miesiące jest osiągnięcie dobrej trakcji na nowych konkurencyjnych rynkach zachodniej Europy oraz jeszcze szybszy rozwój w Azji. Produktowo też nadchodzący kwartał przyniesie sporo nowych zmian, aktualnie trwają beta-testy w Azji i niedługo roll-out na resztę świata.

AW: Dziękuję za rozmowę.

ŁH: Dzięki.