110

Kierowcy idioci powinni być zastąpieni przez autonomiczne samochody

Dziś jak co dzień odwoziłem moich synów do szkoły. Szkoła na Gubinowskiej na Wilanowie otoczona jest przez małe uliczki osiedlowe. Praktycznie dostanie się do niej jest niemożliwe bez przejścia przez kilka ulic. I to jest wyzwanie dla kierowców kretynów, im szybciej tamtędy przejadą nie przepuszczając dzieci na pasach tym lepiej.

Widzę więc małego brzdąca, który próbuje przeprawić się przez małą osiedlową uliczkę, którą rodzice dowożą dzieci do szkoły.

Stoi to maleństwo na pasach i każdy ma go w dupie, śmigając mu przed nosem rozpędzonym samochodem. Owszem może powinna być tam osoba do przeprowadzania dzieci przez małą uliczkę, ale to nie zwalnia z obowiązku myślenia.

Co najzabawniejsze to czasem rodzice, którzy właśnie wysadzili swoje dzieci pod szkołą potem mają w dupie czy ktoś chce przejść przez przejście dla pieszych.

Ja bym po prostu za takie zachowanie prał po pysku (szczególnie pod szkołami i przedszkolami). Nic innego chyba do takich ludzi nie trafia. To jest ten sam typ kierowcy, który wyprzedza na pasach lub nie zatrzymuje się, gdy inny samochód przepuszcza pieszych. Nie są to jednak tylko zapatrzeni w swój samochodów małoletni kierowcy. Są to panie w dużych samochodach, panowie zapatrzeni w swoje komórki czy też po prostu ignoranci mający wszystkich gdzieś.

Kiedy dziś ran zajrzałem do statystyk wypadków na polskich drogach to się przeraziłem. Wprawdzie ogólna liczba spada, ale nadal mówimy tutaj o (w 2015 roku) blisko 3 tysiącach zabitych na drogach, blisko 40 tysiącach rannych, w tym ponad 11 tysięcy ciężko rannych.

Czy sytuacja byłaby inna, gdyby na drogach jeździły tylko autonomiczne samochody?

Jestem pewny, że tak. Wprawdzie jestem świadomy, że za chwilę pojawi się lament „prawdziwych kierowców”, którzy muszą prowadzić, bo to uwielbiają (i te ich silniki w tych Skodach, VW to na pewno same V8 ;)), ale czy gra nie jest warta zachodu? 3 tysiące ludzi jest do uratowania co roku, nie mówiąc o tych, którzy są rani lub ciężko ranni. I mówimy tylko o Polsce.

Owszem, bardzo lubię jeździć samochodem. Jest to dla mnie jednak przede wszystkim środek transportu, który dla mnie i moich bliskich powinien być bezpieczny. Samochód sterowany przez komputer nie przejedzie przed pieszym na światłach, nie będzie wyprzedzać na trzeciego i przepuści ludzi nawet kiedy przechodzą w niedozwolonym miejscu. Jego priorytetem też będzie bezpieczna jazda.

Zdaje sobie sprawę, że traktowanie wszystkich kierowców tak samo jest krzywdzące, ale czy są jakieś inne rozwiązania? Jak widać mandaty działają tylko połowicznie. Nawet te wysokie. Może więc wszystkie samochody powinny mieć wbudowany system automatycznego zwalniania przed pasami i chociażby namiastkę technologii, które dziś oferują tyko droższe wersje wyposażenia. Mówię tutaj o hamowaniu automatycznym w przypadku potencjalnej kolizji lub „wtargnięcia pieszego”.

A może karą dla kierowców łamiących przepisy powinna być obowiązkowa jazda w trybie autonomicznym? Oczywiście mówię tutaj o przyszłości, kiedy ta technologia będzie dostępna w każdym pojeździe.