Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Polska

Kierowca Seicento wykorzysta pieniądze ze zbiórki, ale... za kilka lat?

MS
Maciej Sikorski
63

Mamy ciąg dalszy historii zbiórki na rzecz młodego kierowcy, który brał udział w wypadku rządowej limuzyny wiozącej premier Beatę Szydło. Wbrew temu, co pisali niektórzy, nie dzieje się źle, organizator zrzutki nie uciekł z pieniędzmi, a kwesta nie okazała się wielką ściemą.

Kierowca Seicento nadal nie otrzymał pieniędzy, które dla niego zebrano. A mówimy o sporej kasie, przekroczono próg 150 tysięcy złotych (cała suma nie trafi do Sebastiana K., część pobierze np. Pomagam.pl). Czy to oznacza, że organizator zbiórki zniknął z kasą, jak informowali niektórzy politycy czy przedstawiciele mediów? Nie - to była zwykła plotka, powielana bez sprawdzania faktów. Człowiek, który uruchomił zbiórkę, przekonał się, czym jest hejt w Sieci.

Kierowca Seicento nadal nie otrzymał pieniędzy, które dla niego zebrano. A mówimy o sporej kasie, przekroczono próg 150 tysięcy złotych (cała suma nie trafi do Sebastiana K., część pobierze np. Pomagam.pl). Czy to oznacza, że organizator zbiórki zniknął z kasą, jak informowali niektórzy politycy czy przedstawiciele mediów? Nie - to była zwykła plotka, powielana bez sprawdzania faktów. Człowiek, który uruchomił zbiórkę, przekonał się, czym jest hejt w Sieci.

Skoro jednak Sebastian K. nie otrzymał pieniędzy, a organizator z nimi nie zniknął, to co się dzieje? Wirtualna Polska twierdzi, że kierowca Seicento postanowił, iż nie ruszy tych środków do czasu prawomocnego wyroku w sprawie wypadku. A na ten może poczekać nawet kilka lat. Co w tym czasie będzie się działo z zebraną kwotą?

Do końca tygodnia zebrane 150 tys. zł z konta portalu Pomagam.pl zostaną przelane na specjalnie założoną lokatę. W transakcji pośredniczy pełnomocnik Sebastiana K. Władysław Pociej. - W najbliższych dniach przekażemy organizatorowi zbiórki dane do konta, na które trafią pieniądze - mówi Wirtualnej Polsce adwokat. - To kwestia kilku dni. Jestem w kontakcie z ojcem Sebastiana oraz mec. Pociejem - mówi Rafał Biegun, organizator zbiórki.[źródło]

Jeżeli pieniądze faktycznie trafią na lokatę i będą czekać do wyroku, to rozwiązanie można uznać za sensowne - przestaną krytykować ci, którzy podkreślają, że kasa pójdzie do człowieka, który spowodował wypadek. Co wydarzy się potem? Zobaczymy - od tych decyzji może nas dzielić sporo czasu. Ale niektórych pewnie i tak będzie bolała myśl, że młody człowiek może dostać czyjeś pieniądze...;)

Skoro jednak Sebastian K. nie otrzymał pieniędzy, a organizator z nimi nie zniknął, to co się dzieje? Wirtualna Polska twierdzi, że kierowca Seicento postanowił, iż nie ruszy tych środków do czasu prawomocnego wyroku w sprawie wypadku. A na ten może poczekać nawet kilka lat. Co w tym czasie będzie się działo z zebraną kwotą?

Do końca tygodnia zebrane 150 tys. zł z konta portalu Pomagam.pl zostaną przelane na specjalnie założoną lokatę. W transakcji pośredniczy pełnomocnik Sebastiana K. Władysław Pociej. - W najbliższych dniach przekażemy organizatorowi zbiórki dane do konta, na które trafią pieniądze - mówi Wirtualnej Polsce adwokat. - To kwestia kilku dni. Jestem w kontakcie z ojcem Sebastiana oraz mec. Pociejem - mówi Rafał Biegun, organizator zbiórki.[źródło]

Jeżeli pieniądze faktycznie trafią na lokatę i będą czekać do wyroku, to rozwiązanie można uznać za sensowne - przestaną krytykować ci, którzy podkreślają, że kasa pójdzie do człowieka, który spowodował wypadek. Co wydarzy się potem? Zobaczymy - od tych decyzji może nas dzielić sporo czasu. Ale niektórych pewnie i tak będzie bolała myśl, że młody człowiek może dostać czyjeś pieniądze...;)

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

zbiórka