Moje przemyślenia

Każdy może zbudować swój własny superkomputer. Wystarczy Raspberry Pi i klocki Lego

TP
Tomasz Popielarczyk
15

I bynajmniej nie mam tutaj na myśli żadnych ukrytych właściwości klocków Lego, które mogłyby zrewolucjonizować branżę nowych technologii. Okazuje się jednak, że są one rewelacyjnym materiałem budulcowym do połączenia kilkudziesięciu mini-komputerów Raspberry Pi i utworzenia w ten sposób jednej megaw...

I bynajmniej nie mam tutaj na myśli żadnych ukrytych właściwości klocków Lego, które mogłyby zrewolucjonizować branżę nowych technologii. Okazuje się jednak, że są one rewelacyjnym materiałem budulcowym do połączenia kilkudziesięciu mini-komputerów Raspberry Pi i utworzenia w ten sposób jednej megawydajnej jednoski. Jakim cudem?

Taki cel postawił sobie profesor Simon Cox z Uniwersytetu w Southhampton, który wraz z 6-letnim synem zbudował nietypową konstrukcję. Przy użyciu opartych na architekturze ARM i Linuksie komputerów miał powstać możliwie najtańszy superkomputer. Składają się na niego klocki Lego (za które prawdopodobnie odpowiadał młodszy wynalazca) oraz 64 komputery Raspberry Pi. Wszystko połączono przewodami Ethernet podłączonymi do switchów.

Projekt bardzo ambitny. Ale jak z wykonaniem? Twórcy konstruując swój superkomputer przygotowywali jednocześnie poradnik krok po kroku dla wszystkich, którzy chcieliby powtórzyć ich wyczyn. A trzeba przyznać, że jak na uzyskanie takiego rezultatu koszt nie jest szczególnie wysoki - cała konstrukcja poza switchami Ethernet pochłonęła mniej niż 4 tys. dolarów (2,5 tys. funtów).

Każdy komputer Raspberry Pi został wyposażony w 16 GB kartę SD, co daje łączną pojemność 1 TB. Oprogramowanie pod którego kontrolą pracują to standardowy Debian Wheezy. Zaimplementowano w nim obsługę MPICH2 (Message Passing Interface) oraz napisany w Pythonie system do równoległego wykonywania poleceń. Całość nazwano Iridis-Pi - na cześć innego superkomputera stworzonego w Southampton. Maszyny nie poddano jeszcze bardziej zaawansowanym testom. Właściwie ograniczono się póki co do poleceń typu obliczenie liczby Pi.

Nie można zaprzeczyć, że projekt wygląda bardzo imponująco. Kwota 4 tys. dolarów jak na urządzenie takiej klasy to z pewnością niewiele, choć tutaj z osądami bym się póki co wstrzymał. Nowe technologie mają to do siebie, że nie zawsze 1 plus 1 równa się 2. Spójrzmy chociażby na liczbę rdzeni w procesorach, która teoretycznie powinna nam dawać wielokrotność mocy, a tymczasem tak nie jest. Trudno powiedzieć jak będzie w przypadku Iridis-Pi. Teoretycznie zaimplementowano technologie, które mają umożliwiać równoległe wykonywanie mocy, ale nie musi to wcale oznaczać, że 64 sztuki Raspberry Pi będą 64-krotnie szybciej wykonywały obliczenia niż jeden minikomputer.

Największe wrażenie robią jednak załączone do projektu fotografie, budząc jednocześnie nowe wątpliwości. Nasuwa się bowiem pytanie czy pasywne chłodzenie wystarczy, żeby utrzymać tę konstrukcję. Osobiście natomiast zastanawiam się, czy użycie niemarkowych klocków zamiast drogiego Lego mogłoby jeszcze bardziej zmniejszyć koszt urządzenia. Tak czy inaczej Iridis-Pi to doskonały dowód na to, że produkty konsumenckie przy odrobinie kreatywności i wysiłku mogą bardzo niebezpiecznie zbliżyć się do tych ogromnych molochów stacjonujących w placówkach uniwersyteckich i odpowiadających za złożona obliczenia naukowe. Choć nie oszukujmy się, że najmocniejszy w tej kategorii Sequoia produkcji IBM może czuć się choć troszkę zagrożony.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

linuxRaspberry Piuniwersytety