27

Kamil, w zastawioną na Ciebie pułapkę wpadli sami producenci

Kamil pisał wczoraj, że padł ofiarą producentów, którym dał się omotać i wciągnąć w pościg za nowymi urządzeniami. Podejrzewam, iż nie tylko On zderzył się z tym problemem i spora część naszych Czytelników mogłaby podpisać się pod takim tekstem. Po lekturze tego wpisu doszedłem jednak do wniosku, że na owej pogoni za nowinkami mogą ucierpień […]

Kamil pisał wczoraj, że padł ofiarą producentów, którym dał się omotać i wciągnąć w pościg za nowymi urządzeniami. Podejrzewam, iż nie tylko On zderzył się z tym problemem i spora część naszych Czytelników mogłaby podpisać się pod takim tekstem. Po lekturze tego wpisu doszedłem jednak do wniosku, że na owej pogoni za nowinkami mogą ucierpień nie tylko klienci, ale też firmy dostarczające na rynek kolejne „hity”.

Człowiek zainteresowany sektorem nowych technologii może faktycznie zderzyć się z klęską urodzaju na rynku. Cały czas prezentowane są nowe urządzenia, a nawet kategorie urządzeń, twórcy poprawiają parametry sprzętu, dodają bonusy, kombinują na wszelkie możliwe sposoby. Praktycznie co kilka dni pojawia się produkt, na który można zareagować słowami: chcę to! Po pewnym czasie takie tempo zmian może doprowadzić człowieka do frustracji. Nie ma on pieniędzy na nowe gadżety, czasu lub umiejętności, by z nich korzystać, a czasem także pojęcia, jak właściwie zastosować nowy nabytek. Presja wywierana jest jedynie na klientów? Chyba nie.

Czytając tekst Kamila, przypominałem sobie nagłówki i teksty poświęcone wydarzeniom, plotkom i doniesieniom z branży z kilku ostatnich dni. Nokia zaprezentowała dzisiaj fablety i tablet, Microsoft pracuje podobno nad odpowiednikiem Google Glass, HTC myśli o tablecie i inteligentnym zegarku, Apple pracuje ponoć nad odpowiednikiem Touch Cover dla iPada. To tylko kilka przykładów z długiej listy. Część okaże się oczywiście pogłoską wyssaną z palca, ale inne znajdą potwierdzenie w rzeczywistości. Nie to jednak jest najważniejsze – firmy z tego sektora (choć to pewnie szersze zjawisko) zmuszone są do ciągłej pracy na „wysokich obrotach”, by pozostać w grze.

Producenci wykreowali potrzeby, które doprowadzają wielu klientów do rozpaczy albo przynajmniej rozbieganego wzroku i trzęsących się dłoni, ale ten kij ma dwa końce. Przecież szybko zmieniająca się branża to również wyzwanie dla twórców. Czy Nokia rozpoczynałaby kosztowne prace nad falbetem, gdyby Samsung nie wypuścił Note’a? Czy decydenci firm X oraz Y myśleliby o „inteligentnych” okularach i zegarkach, gdyby nie Google Glass albo plotki na temat iWatch? Nie napiszę, że z pewnością tak by się nie stało, ale jednocześnie stwierdzę, iż to mało prawdopodobne.

Firmy muszą reagować na działania konkurencji, więc szybko rozpoczynają własne prace nad np. „ubieralnymi gadżetami”. Wszak może się okazać, że za trzy lata pół świata będzie korzystało z takich urządzeń, a wszelkie opóźnienia oznaczają gorszą pozycję na rynku. Skoro jest szansa na zysk, to trzeba z niej szybko skorzystać. Problem polega na tym, że owe szanse nierzadko okazują się ślepą uliczką, a badania, produkcja i marketing kosztują. Czy ktoś dzisiaj może ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że Samsung Galaxy Gear okaże się hitem i korporacja zarobi na nim grube miliony? Raczej nie. Tymczasem, firma poniosła już pewnie niemałe koszty na realizację tego projektu.

Korporacje podkręciły tempo zmian w omawianej branży i przytłoczyły nimi klientów, ale te działania są bronią obusieczną. Apple promowało nowe kategorie produktów, a dzisiaj wymaga się od nich, by robili to nadal. Skoro Samsung wypuścił już swój zegarek, to gigant z Cupertino przecież też powinien. Google ma swoje okulary? Samsung również musi pójść w tym kierunku. Sony i LG posiadają sporych rozmiarów flagowe smartfony? Nokia nie może zostać w tyle. Wskazane zjawisko należy teraz pomnożyć przez wszystkie (albo przynajmniej połowę) rewolucyjne rozwiązania, jakie zobaczyliśmy w ostatnich latach i zadać sobie pytanie, czy łatwo odnaleźć się w takim biznesie. Podejrzewam, że nie, ale to nie ja będę próbował zgryźć ten orzech. Skoro firmy w znacznym stopniu przyczyniły się do tego dziwnego, a może już niepokojącego zjawiska, to niech teraz ponoszą konsekwencje swoich działań.

Źródło grafiki: soldierfun.blogspot.com