Startups

Buty naładują Twój telefon, niemożliwe? A jednak!

KW
Krzysztof Wąsowski
8

W smartfonowym świecie praktycznie co tydzień słyszymy o jakichś innowacjach, widzimy coraz to szybsze procesory, coraz to  większe ekrany i lepsze aparaty fotograficzne. Jedyne co się nie zmienia to baterie, których pojemność nie powiększa się wprost proporcjonalnie do wzrostu gigaherców i megapiks...

W smartfonowym świecie praktycznie co tydzień słyszymy o jakichś innowacjach, widzimy coraz to szybsze procesory, coraz to  większe ekrany i lepsze aparaty fotograficzne. Jedyne co się nie zmienia to baterie, których pojemność nie powiększa się wprost proporcjonalnie do wzrostu gigaherców i megapikseli. Już niedługo nie będziecie potrzebowali zapasowych baterii, ładowarek słonecznych, czy innego ustrojstwa, które zajmuje miejsce w plecaku czy torebce. Możliwe, że już za kilka miesięcy do naładowania telefonu będziecie potrzebowali tylko pary butów…

Sam problem ciągłego ładowania telefonu mocno mnie dotyka. Posiadam prywatnego Samsunga GS+ oraz służbowego iPhone 4. O ile ostatnimi czasy mój prywatny telefon na pełnym ładowaniu wytrzymuje do godziny 19, to nie mogę tyle dobrego powiedzieć o służbowej słuchawce. Fakt faktem, korzystam z niego dużo, jednak raczej do standardowych czynności takich jak rozmowy, poczta, smsy, zdjęcia, dropbox etc. Jako, ze permanentnie zapominam brać kabel do ładowania telefonu zacząłem się rozglądać po rynku za awaryjną ładowarką, baterią, która podładuje moje elektroniczne zabawki.

Ucieszyłem się gdy natrafiłem na startup, który całkiem niedawno – 3go czerwca -  wystartował ze swoim pomysłem na Kickstarterze. Mam tu na myśli startup SolePower, który ma zamiar stworzyć ładowarkę do elektronicznych urządzeń montowaną w butach! Od razu rozwieje Wasze obawy, nie trzeba będzie kupować żadnych designerskich butów za 500 USD, z których wystaje kabel USB. Ładowarka projektu SolePower ma być we wkładce do butów, tak więc każdy z nas będzie mógł zamontować ją w swojej ulubionej parze cichobiegów.

Niestety, do końca nie udało mi się rozgryźć jak to dokładnie działa, jednak z opisu oraz filmu, w którym twórcy prezentują swój pomysł wynika, że we kładce jest mały generator/alternator wykorzystujący energię kinetyczną, a dokładnie uderzenia pięty o podstawę buta.

Zasada użytkowania jest dosyć prosta, wystarczy włożyć tę magiczną wkładkę do naszych ulubionych butów lub tych, w których planujemy wyjść z domu, do kostki za pomocą rzepów przyczepić akumulatorek i chodzić. Im więcej się poruszamy, tym szybciej naładowany zostanie akumulator. W momencie kiedy nasz telefon, GPS czy odtwarzacz MP3 będzie cierpiał na brak wystarczającej mocy wystarczy, że odepniemy akumulator z naszej kostki i podepniemy go do naszego urządzenia – proste, wygodne i sensowne.


Zgodnie z tym co twierdzą twórcy, produkt ma być wodoodporny i wstrząsoodporny (gwarancja na 100 milionów kroków). Z informacji, które znalazłem na stronie projektu na Kickstarterze wynika, że 2,5 – 5 milowy spacer wystarczy by w pełni naładować iPhone 5.  Zakładam, że taką odległość jesteśmy w stanie pokonać w drodze do i z pracy (oraz biegając po biurze, jak to w moim wypadku czasem bywa). Oczywiście mamy lato i nie wszyscy chcieliby chodzić po mieście z bransoletką na kostce, bo z daleka może ona przypominać tą, którą montuje policja u przestępców. Dlatego też twórcy pomyśleli o alternatywie, a ma być nią mały akumulator montowany na sznurówkach.

Pomysł wydaje mi się ciekawą alternatywą dla awaryjnych ładowarek, które często nosimy w kieszeniach, torebkach czy plecakach. Przyznam, że sam  przytuliłbym taką ładowarkę, bo byłaby dla mnie ona po prostu wygodna. Oczywiście o ile będzie działać tak jak podają twórcy. Jestem świadom, że nie jest to produkt dla każdego, bo jakoś nie widzę opcji by kobiety w szpilkach chodziły po mieście z jakąkolwiek opaską na kostce. Pomijam już fakt, że nieestetycznie by to wyglądało, to mogłoby to być dla nich szalenie niewygodne.

W tym momencie twórcy posiadają działający prototyp swojego urządzenia, a pieniądze zebrane na Kickstarterze mają im pomóc rozwijać go i wdrożyć do masowej produkcji. Po 6 dniach od założenia projektu udało im się zebrać już ponad 20 tysięcy USD z 50 tysięcy, które sobie założyli. Do końca projektu zostało jeszcze grubo ponad miesiąc więc wszystko wskazuje na to, że uda im się zebrać wymaganą sumę pieniędzy.

Mi osobiście pomysł się bardzo podoba. Po pierwsze, nie będziemy musieli kupować specjalnych butów, które prawdopodobnie kosztowałyby dużo. W tym wypadku wykorzystujemy swoje wygodne i przetestowane już obuwie. Po drugie, o ile w przypadku awaryjnej ładowarki istnieje ryzyko, że jej zapomnimy wziąć po nocnym ładowaniu, to w przypadku ładowarki w butach będzie już ciężej o niej zapomnieć. No i po trzecie, ładowanie telefonu dzięki chodzeniu to połączenie czynności, którą wykonujemy codziennie  z czymś pożytecznym. Będę czekał i obserwował ten projekt, bo jestem ciekaw jaki będzie finał.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Startupbutyobuwie