57

Już można testować finalną wersję Windows 8. Microsoft daje nam ją na 90 dni za darmo

Zgodnie z planem i zapowiedzią dziś finalna wersja nowych okienek została udostępniona subskrybentom TechNet i MSDN. Jednak ku wielkiego zaskoczeniu Windowsa 8 mogą pobierać też wszyscy pozostali. Gigant z Redmond na specjalnej stronie prosi tylko o wypełnienie krótkiej ankiety. W zamian za to otrzymamy możliwość darmowego, 90-dniowego testowania systemu. Microsoft ma w zwyczaju udostępniać swój […]

Zgodnie z planem i zapowiedzią dziś finalna wersja nowych okienek została udostępniona subskrybentom TechNet i MSDN. Jednak ku wielkiego zaskoczeniu Windowsa 8 mogą pobierać też wszyscy pozostali. Gigant z Redmond na specjalnej stronie prosi tylko o wypełnienie krótkiej ankiety. W zamian za to otrzymamy możliwość darmowego, 90-dniowego testowania systemu.

Microsoft ma w zwyczaju udostępniać swój produkt długo po zakończeniu prac nad nim. Tak było w przypadku Windowsa 7, tak miało być i teraz. Na premierę nowego systemu z Redmond poczekamy aż do 26 października – i w tym aspekcie raczej już nic się nie zmieni. Niespodziewanie jednak na stronach MS pojawiła się wersja przeznaczona dla developerów, i nie mam tutaj bynajmniej na myśli ekskluzywnego wydania dla subskrybentów MSDN i TechNet. 90-dniową edycję Enterprise nowych okienek może bowiem pobrać każdy. Wystarczy tylko posiadać konto w którymś z internetowych serwisów giganta z Redmond. Potem czeka nas jeszcze tylko krótka ankieta i gotowe – Windows 8 Enterprise RTM pobiera się na nasz dysk.

Testowa edycja nie jest dostępna niestety w języku polskim (choć niewykluczone, że ten zostanie z czasem udostępniony. Wówczas „doinstalowanie” go nie będzie stanowiło problemu). Użytkownik ma 10 dni na wykonanie internetowej aktywacji do której nie jest potrzebny klucz produktu. Wówczas rozpocznie się jego 90-dniowa przygoda z nowymi oknami. Co jednak ważne – po zakończeniu okresu testowego nie możemy go przedłużyć, podając klucz zakupionego systemu (m.in. dlatego, że jest to edycja Enterprise). Konieczna będzie zatem reinstalacja. Więcej szczegółów na temat warunków korzystania z udostępnionej wersji znajdziecie na jej stronie.

Myślę, że to bardzo dobra decyzja Microsoftu podyktowana nie tylko chęcią zwiększenia zysków ze sprzedaży ale też (a może przede wszystkim) zwiększenia zasobów dostępnych w Windows Store. Jeśli chodzi o ten pierwszy aspekt, rozwiązanie jest bardzo proste. Każdy zainteresowany nowym systemem Microsoftu może go pobrać z wiarygodnego źródła (nie szukać na torrentach i w innych dziwnych miejscach), a następnie przez 90 dni zapoznać się z jego możliwościami. To bardzo długi okres, podczas którego można podjąć racjonalną decyzję o tym, czy rzeczywiście chcemy korzystać z „ósemki”. Natomiast z drugiej strony mamy grono programistów, dla których Windows Store jest ogromną okazją na wybicie się. Na razie znajdziemy tam zaledwie garstkę aplikacji, więc każda nowa, interesująca pozycja będzie miała większą szansę przebicia. Do dnia premiery, czyli 26 października Windows Store może stać się tętniącym życiem folwarkiem z tysiącami programów. Jestem przekonany, że właśnie o to w szczególności chodzi Microsoftowi.

Czy wersja RTM Windowsa 8 zmieniła się w stosunku do ostatniego wydania typu preview? Większość zmian to prawdopodobnie poprawki i łaty. Microsoft znacznie poprawił stabilność systemu i wprowadził ostatnie szlify. Zmianie uległo m.in. obramowanie okien, które jest teraz jakby bardziej w stylu Metro UI (moim zdaniem o niebo gorsze od tego z wydania release preview).

Ja właśnie rozpocząłem swoje 90-dniowe testy, choć przyznaję, że z Windowsa 8 (w wersji preview) korzystałem już od jakiegoś czasu. Powodem raczej nie jest tutaj jakaś fascynacja interfejsem Metro, bo właściwie w ogóle z niego nie korzystam (co możliwe, że ulegnie zmianie wraz z pojawieniem się interesujących aplikacji). Skusiło mnie mniejsze zapotrzebowanie na RAM, akceleracja sprzętowa poszczególnych elementów interfejsu, a także znacznie krótszy czas uruchamiania. Poza tym widać tutaj też kilka fajnych pomysłów, jak możliwość dzielenia ekranu między aplikacje czy wstążka w eksploratorze. W moim przypadku przyzwyczajenie się do tego wszystkiego trwało chwilę. Co jednak najciekawsze, wcale nie odczuwam braku menu Start. Być może wynika to z przyzwyczajeń, bo do tej pory chcąc uruchomić program, klikałem w ikonkę w lewym dolnym rogu i wpisywałem jego nazwę. Teraz robię dokładnie to samo, tylko… nie klikam w ikonkę.