7

Joystick pasujący do każdego tabletu i telefonu wyposażonego w… aparat

Są gry stworzone specjalnie z myślą o ekranach dotykowych. Wystarczy wspomnieć o Wściekłych Ptakach, Fruit Ninja, czy Cut the Rope. Kiedy jednak trójwymiarowa gra została przeniesiona z konsol czy PC na tablety i telefony, sterowaniu zdecydowanie czegoś brakuje. Owszem, da się grać ale jeśli wcześniej w dany tytuł grałem na innej platformie, to tęsknie za tradycyjnym kontrolerem, który był szybszy i […]

Są gry stworzone specjalnie z myślą o ekranach dotykowych. Wystarczy wspomnieć o Wściekłych Ptakach, Fruit Ninja, czy Cut the Rope. Kiedy jednak trójwymiarowa gra została przeniesiona z konsol czy PC na tablety i telefony, sterowaniu zdecydowanie czegoś brakuje. Owszem, da się grać ale jeśli wcześniej w dany tytuł grałem na innej platformie, to tęsknie za tradycyjnym kontrolerem, który był szybszy i precyzyjniejszy. Może to kwestia przyzwyczajenia, ale brak wyczuwalnego oporu kontrolera jest dla mnie problemem.

Ostatnio zastanawiałem się nad tym, czy można jakoś połączyć zalety telefonu czy tabletu, oraz przenośnej konsoli do gier. Telefon mamy zawsze przy sobie, jest urządzeniem wielofunkcyjnym, mamy swobodę instalowania dowolnych aplikacji i ostatnio coraz lepiej sprawdza się w roli rozrywkowej. Z drugiej strony wciąż dedykowane konsole przenośne są bardziej zaawansowane pod względem gier. Graficznie, owszem, ale te zaległości akurat najłatwiej nadrobić. Przede wszystkim chodzi o kontrolery i same dostępne tytuły.

Produkcję dużych gier na urządzenia mobilne zastawmy na inna okazję. Trudności z wyszukaniem dobrych, interesujących tytułów wśród tysięcy niemal bezwartościowych gierek to jeden z problemów. Zajmijmy się jednak kontrolerami. Zastanawiałem się czy korzystając ze swojej pozycji Apple może jeszcze znaleźć miejsce obok iPhone’a, iPoda i iPada na dedykowana konsolę do gier z fizycznymi kontrolerami i doszedłem do wniosku, że raczej nie. Oprócz najbardziej zapalonych graczy mało kto zdecydowałby się na zakup i noszenie przy sobie kolejnego urządzenia. jednak problem niewygodnego, dotykowego sterowania w niektórych tytułach pozostaje.

Czasami najprostsze rozwiązanie jest najlepsze. Zamiast stosować skomplikowane kontrolery, posiadające własne zasilanie i łączące z telefonem za pomocą bluetooth, lepiej wykorzystać dostępne zasoby. Joystick wymyślony w Japonii składa się z elastycznego żelu i kolorowych punkcików w nim zatopionych, spełniających rolę markerów. Nakładamy go na kamerę telefonu i gotowe. Oprogramowanie śledzi położenie punktów i przekłada je na współrzędne. Działa nie tylko wychylanie kontrolera na boki, ale również jego wciśnięcie jest w sposób płynny rozpoznawane, ponieważ markery rozszerzają się lub skupiają, mamy więc nawet więcej funkcji niż w analogowych „grzybkach”.

Takie rozwiązanie niesie szereg zalet. Jest uniwersalne dla każdego urządzenia wyposażonego w kamerę, daje informacje zwrotną poprzez stawiany opór o stopniu wychylenia czy sile nacisku, co przekłada się na precyzje w sterowaniu i krótki czas reakcji gracza. Dodatkowo, sterując nie zasłaniamy sobie ekranu, ani nie pozostawiamy na nim tłustych śladów. Teoretycznie można umieścić dwa takie kontrolery nad przednią i tylną kamerą, choć taki układ nie zawsze będzie wygodny, zależnie od modelu telefonu.

Parametry kontrolera są zależne w dużej mierze od charakterystyki aparatu, jego rozdzielczości i częstości odświeżania, jednak w większości przypadków dokładność powinna być bardzo satysfakcjonująca.

Są już dostępne joysticki nakładane na dotykowe ekrany, choćby produkt Logitech, jednak zaprezentowane na filmie rozwiązanie ma znacznie większe możliwości. Pozostaje pytanie kiedy i czy w ogóle zobaczymy nowy kontroler w sprzedaży, oraz czy producenci gier postanowią go uwzględnić w swoich produkcjach. Być może dzięki takiemu joystickowi wreszcie przekonałbym się do zagrania w GTA 3 i trójwymiarowe strzelanki na tablecie. Na chwile obecną preferuję tytuły stworzone specjalnie z myślą o ekranie dotykowym.

Film znaleziony na Benchmark.