43

Jeszcze chwila i rezygnuję z Dropboxa

Wielokrotnie podkreślałem, że z usług w chmurze korzystam codziennie. Do niedawna pierwsze skrzypce odgrywały dla mnie dobrze znane wszystkim Dropbox i Google Drive, lecz to powoli ulega zmianie. Google Drive ustąpił SkyDrive’owi, natomiast Dropbox powolutku spychany jest w cień przez usługę Box.com, która rozpoczyna oferowanie aplikacji do synchronizacji darmowym użytkownikom. Skoro już napomknąłem temat zastąpienia […]

Wielokrotnie podkreślałem, że z usług w chmurze korzystam codziennie. Do niedawna pierwsze skrzypce odgrywały dla mnie dobrze znane wszystkim Dropbox i Google Drive, lecz to powoli ulega zmianie. Google Drive ustąpił SkyDrive’owi, natomiast Dropbox powolutku spychany jest w cień przez usługę Box.com, która rozpoczyna oferowanie aplikacji do synchronizacji darmowym użytkownikom.

Skoro już napomknąłem temat zastąpienia Dysku Google przez SkyDrive, muszę to usprawiedliwić. Jednym z ważniejszych, choć nie najważniejszym aspektem takiej decyzji była naturalnie oferowana przestrzeń dyskowa – 5 gigabajtów od Google, kontra 25 gigabajtów od Microsoftu. Nowi użytkownicy dysku internetowego tej ostatniej firmy mogą zapytać, skąd wzięło się te 25GB, skoro oficjalna strona wprost informuje o 7GB. Otóż użytkownikom posiadającym konto przed przemianami, które dotknęły już prawie wszystkie usługi Microsoftu, przyznawane było właśnie 25GB przy darmowej opcji i istniała możliwość tę powierzchnię zachować, co uczyniłem.

Zdecydowaną przewagą SkyDrive nad Google Drive jest dla mnie… to, że jego autorem jest Microsoft. Niezwykle ważna jest dla mnie możliwość podglądu i edycji dokumentów, skoroszytów czy prezentacji. Tak wiem, że możliwe jest to także w chmurze od Google, ale niestety nie zawsze wszystkie funkcje w tego typu plikach są w pełni kompatybilne z usługą od Google, a w dodatku tworzone tam dokumenty z poziomu przeglądarki powstają w formacie „Google’owskim”. Możliwe jest pojedyncze pobieranie takiego pliku z rozszerzeniami *.doc czy *.xls, lecz w folderze Dysku Google są one widoczne jako pliki w formatach Google.

Dropbox służył mi głównie w roli takiego miejsca, w które wrzucę plik z dowolnego podłączonego do mojego konta urządzenia, by za chwilę mieć do niego dostępne z pozostałych. Wadą takiego rozwiązania jest automatyczne synchronizowanie się wszystkich plików, które tam się znajdą, a nie zawsze mi to odpowiada. Tutaj właśnie wkracza Box.

Foldery oznaczone niebieskimi strzałeczkami są automatycznie synchronizowane przez aplikację na komputerze.

Po zainstalowaniu klienta usługi na komputerze, możemy zdecydować które foldery obecne na naszym dysku internetowym będą synchronizowane. Jeżeli więc znajdą się wśród Waszych plików takie dane, których nie chcecie mieć lokalnie, wystarczy wyłączyć jego synchronizację. Naturalnie możliwe jest tworzenie folderów, którymi zawartością możemy podzielić się z innymi i warto zaznaczyć, że istnieje opcja wygenerowania linku dla znajomych dostępna jest z poziomu folderu lokalnego.

W nawiązaniu do tytułu muszę wyjaśnić, dlaczego wciąż zwlekam z całkowitą migracją – zwykłe przywiązanie i brak możliwości utworzenia w pełni bezpośredniego linku do pliku – po kliknięciu w odnośnik zostaniemy odesłani do podstrony z podglądem pliku (jeżeli możliwy), gdzie można go pobrać. Wynagradza to jednak różnorodność opcji przy współdzieleniu się plikiem czy całym folderem – możemy ograniczyć dostęp do katalogu dla poszczególnych osób oraz nadawać im przywileje. Box przeważa także nad Dropboxem w kwestii pojemności, gdyż w moim przypadku do dyspozycji oddane mi zostało 50 gigabajtów przestrzeni. Wiem, że zdobycie rozszerzenia powierzchni dyskowej również jest dostępne w Dropboksie, głównie poprzez różne „dodatkowe” aktywności, lecz najczęściej jest to możliwe na konkretny okres. Moje 50 gigabajtów w Box nie ma ograniczeń czasowych. Kwestią indywidualną jest też dostępność aplikacji mobilnych – posiadam Nokię Lumię 710, a system Windows Phone nie jest oficjalnie wspierany przez Dropboksa.

Aplikacja Box.com nie jest jeszcze dostępna dla wszystkich darmowych użytkowników, jednak już wkrótce ulegnie to zmianie. Po kilku dniach z nią spędzonych mogę Was jedynie zachęcić – dajcie jej szansę. Od dawna poszukuję alternatywy dla Dropboxa, by zyskać choć odrobinę więcej możliwości i wcale nie okazuje się, że takowej brakuje, a Box.com ma wielkie szansę stać się najlepszą z nich.

Grafika.