13

Jestem dumny z graczy – pokazali, że można głosować portfelem

Dajemy się „robić w balona”. Kupujemy niedokończone gry, pocięte produkcje – sprzedawane w częściach jako dodatki. Niewiele możemy zrobić, prawda? Okazuje się jednak, że mamy prawo głosu i niedawno pokazaliśmy, że umiemy z niego skorzystać. Głosujmy portfelami, pokażmy w ten sposób, że jesteśmy wymagającymi klientami i nie damy sobie wcisnąć byle czego. Czerwcowa premiera Batman: […]

Dajemy się „robić w balona”. Kupujemy niedokończone gry, pocięte produkcje – sprzedawane w częściach jako dodatki. Niewiele możemy zrobić, prawda? Okazuje się jednak, że mamy prawo głosu i niedawno pokazaliśmy, że umiemy z niego skorzystać. Głosujmy portfelami, pokażmy w ten sposób, że jesteśmy wymagającymi klientami i nie damy sobie wcisnąć byle czego.

Czerwcowa premiera Batman: Arkham Knight zapisze się w historii elektronicznej rozrywki z kilku powodów. Jedna z największych gier tego roku okazała się świetną produkcją na konsolach, na PC-tach natomiast gracze otrzymali niegrywalnego potworka. Jeszcze przez wiele lat będziemy ten tytuł wspominać jako jedną z największych porażek wydawniczych. Ja zapamiętam jednak Arkham Knight z jeszcze jednego powodu. Cała sytuacja pokazała, że my – gracze, mamy prawo głosu i potrafimy z niego skorzystać.

PC-towa wersja Batman: Arkham Knight zniknęła ze sklepów tak samo szybko, jak się w nich pojawiła. Gra działała fatalnie, klienci postanowili walczyć o swoje i zaczęli zwracać tytuł na Steamie (Steam refund). I to w dużej mierze dzięki programowi na platformie Valve zwroty dotyczyły również innych sklepów. I choć wielu osobom system zwrotów może kojarzyć się z zachowaniem Jarosława Kuźniara na zagranicznej wycieczce, w tym akurat przypadku gracze wykorzystali go dokładnie tak, jak powinni.

Batman: Arkham Knight w wersji na PC ma wrócić do sklepów z końcem października. Obiecano graczom, że zostanie wprowadzona obsługa SLI i Crossfire (wykorzystanie dwóch kart graficznych) i tryb Photo. Mają zostać naprawione błędy w obsłudze pamięci RAM i kart graficznych Nvidii w Windowsie 7 oraz kłopoty z kartami AMD w Windowsie 10. Fajnie, że po takiej wpadce nie porzucono gry, ale szczerze wątpię, by z końcem października PC-towcy popędzili do sklepów i kupili ostatnie przygody Batmana. Zaufacie ponownie twórcom, którzy wcisnęli Wam takiego potworka i kazali za niego słono zapłacić? Nie sądzę.

Od lat przyglądam się sieciowym komentarzom graczy, często łapiąc się przy tym za głowę. Chcecie przykładów? Zajrzycie na facebookowe profile polskiego Xboksa i PlayStation, najlepiej w momencie, gdy ogłaszane są nowe gry w ofertach Games with Gold i PlayStation Plus. Poziom jadu , rozczarowania i złości (niestety również chamstwa) przekracza wtedy granice, które znamy z realnego świata. Nikt przecież nie wchodzi do sklepu i nie wykrzykuje podobnych haseł. Widziałem, jak szybko można zniszczyć grę pisząc negatywne recenzje na Steamie, szczególnie kiedy organizowana jest jakaś „akcja” mająca na celu odegranie się na producencie lub wydawcy. Batman: Arkham Knight jest jednak przykładem na to, że gracze potrafią się zjednoczyć i stanąć do nierównej walki z przedstawicielami drugiej strony barykady.

Mam nadzieję, że pozostali twórcy, wydawcy i dystrybutorzy to zobaczyli i nie będą próbowali wcisnąć nam więcej podobnych bubli. Mamy bowiem jeden argument, z którym muszą się liczyć – to od naszych pieniędzy zależy ich istnienie. Może jeden zamknięty portfel niewiele zmieni, ale jeśli będzie ich więcej, nasz głos zostanie usłyszany. Reagujmy w ten właśnie sposób na podobne sytuacje i nie stańmy się nigdy ofiarami naszej bezczynności.

grafika: 1

Źródło

V3_big_1