15

Torchlight II – jedyna gra hack&slash na którą czekałem już jest

Nie jestem wielkim fanem gier hack&slash. Wielokrotnie próbowałem się do nich przekonać, sięgając po różne tytuły i zwykle zniechęcałem się po godzinie, najdalej dwóch. Przez jakiś czas czekałem na Diablo III, ale całkowicie zniechęcił mnie jego system zabezpieczeń oraz rozmaite problemy z działaniem, o których pisał Grzegorz Marczak [1], [2]. Staram się unikać gier z […]

Nie jestem wielkim fanem gier hack&slash. Wielokrotnie próbowałem się do nich przekonać, sięgając po różne tytuły i zwykle zniechęcałem się po godzinie, najdalej dwóch. Przez jakiś czas czekałem na Diablo III, ale całkowicie zniechęcił mnie jego system zabezpieczeń oraz rozmaite problemy z działaniem, o których pisał Grzegorz Marczak [1], [2]. Staram się unikać gier z restrykcyjnym DRM. Jednak czekając na nowe Diablo zagrałem w bardzo niepozorną grę, która okazałą się absolutnie rewelacyjna – Torchlight. Wczoraj była premiera jej drugiej części, jest również demo. Dawno nie czekałem tak na premierę żadnej z gier, jak na Torchlight II.

Gdy kolega po raz pierwszy powiedział, żebym spróbował zagrać w Torchlight byłem bardzo sceptyczny. Gatunek gier za którym akurat nie przepadam, dodatkowo stosunkowo prosta grafika i śladowa fabuła mnie nie zachęcały. Pewnie bym się nie zdecydował gdyby nie niska cena i fakt, że akurat szukałem jakiejkolwiek formy rozrywki. Szybko okazało się, że gra jest rewelacyjna. To grywalność w najczystszej postaci, okrojona ze wszystkiego co zbędne. Przyjemność z rozgrywki płynie od pierwszych minut, gra od razu wrzuca w wir akcji, nie trzeba przez dwie godziny tworzyć postaci, studiować drzewa rozwoju, optymalizować zestawów umiejętności. Można oczywiście to robić (z wyjątkiem tworzenia postaci), ale nie jest to konieczne do tego by cieszyć się grą. Trochlight to chyba jedyna gra z widokiem izometrycznym, ktróa skupia się na zdobywaniu leveli i skarbów, która mnie bawi i wciąga. Prosta grafika nie przeszkadza w czerpaniu przyjemności z gry, za to umożliwia granie nawet na takich słabych laptopach jak netbooki.

Gdyby ktoś jeszcze nie grał w pierwszą część, to akurat trwa akcja Humble Indie Bundle, opisana na łamach Antyweb przez Tomasza Popielarczyka, w której możemy kupić Torchlight za dowolną kwotę i na wszystkie trzy systemy operacyjne. Moim zdaniem zdecydowanie warto. Warto również pobrać klucz do platformy Steam, co nie wyklucza pobrania wersji samodzielnej, bo właśnie Steam umożliwia synchronizowanie save’ów tej gry pomiędzy różnymi komputerami.

Podczas gdy pierwszy Torchlight był bliski mojemu ideałowi gry, która ma zapewniać dobrą zabawę, brakowało mu jednej istotnej cechy, rozgrywki kooperacyjnej. Ten błąd naprawia część druga, która miała premierę wczoraj. Największą nowością jest właśnie dodanie trybu co-op zarówno przez internet jak i po LANie. Na tym nie koniec nowości, pojawiały się 4 nowe klasy postaci (zastępując stare), które teraz można również modyfikować dobierając płeć i zmieniając wygląd. Świat gry stał się większy i bardziej otwarty, pojawiła się zmienna pogoda i cykl dobowy.

Cenię Torchlight również za to, że nie ma w nim handlu przedmiotami między graczami za prawdziwą gotówkę, modelu subskrypcji, ani innych udziwnień, które dają przewagę tym, którzy planują poświęcić na grę więcej środków, niż ja. Najważniejsze, że cechy, które mnie przyciągnęły do części pierwszej wciąż zostały zachowane: wymagania Torchlight wciąż pozostały bardzo niewielkie. Wystarczy procesor 1,4 GHz, nawet jedno rdzeniowy, 1 GB RAM i karta graficzna wspierająca DirectX 9.0c i mającą 256 MB RAM na pokładzie. W przypadku komputerów stacjonarnych to konfiguracja mająca ładnych parę lat :) Chowańce zanoszące do wioski nasz łup i sprzedające go w naszym imieniu, co eliminuje ciągłą konieczność wracania do miasta z powodu zbyt małego inwentarza. Jest też możliwość kontynuowania rozgrywki po ukończeniu głównego wątku fabularnego.

Warto również wspomnieć o przypuszczalnie bardzo dużej żywotności gry (replay value). Oprócz faktu, że z przyjemnością można ponownie przejść te same poziomy, awansując nowe postaci czy zdobywając jeszcze wyższe poziomy, niedługo wydanie zostanie TorchED, edytor, który ułatwi modowanie gry, dodawanie do niej nowych przedmiotów i map. Jeśli nasi znajomi zainstalują te same mody, co my, wciąż będziemy mogli cieszyć się rozgrywką co-op.

Gra na razie dostępna jest tylko na Steam, ale jej cena jest do zaakceptowania nawet biorąc pod uwagę premierę. Po przeliczeniu z Euro to niecałe 80 złotych. Jeśli wciąż jesteście niezdecydowani, możecie również pobrać demo, również ze Steam. Jego wielkości to niecałe półtora gigabajta. Warto również rzucić okiem na pierwsze recenzje, które dają Torchlight II wysokie oceny. Serwis IGN przyznał grze 9,1 punktów i jako jedyny minus wymienił słabą fabułę, która akurat w tym wypadku nie ma większego znaczenia, mówię to jako zwolennik gier z wciągającą fabułą :) Za to Venture Beat przyznał grze 85/100 punktów.

Gorąco polecam wam nadrobić zaległości i zagrać w pierwszą część, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście (za sprawą wspomnianego Humble Indie Bundle 6), a ja już wiem jakie mam plany na weekend, który planuję spędzić z żoną grając w Torchlight II w trybie kooperacji :)