Google

Jeśli tak wygląda staż w Google, to... - wrażenia po filmie "The Internship" ("Stażyści")

KK
Konrad Kozłowski
21

Czy tak wygląda przyszłość kinematografii? Filmy kręcone na zamówienie gigantów "nowego świata", by pokazać, że współpraca z nimi i ich usługami jest wręcz bajeczna? Wiele osób kręci głową wyraźnie dając do zrozumienia, że taka sponsorowana opowieść nie powinna ujrzeć światła dziennego. Również i ja...

Czy tak wygląda przyszłość kinematografii? Filmy kręcone na zamówienie gigantów "nowego świata", by pokazać, że współpraca z nimi i ich usługami jest wręcz bajeczna? Wiele osób kręci głową wyraźnie dając do zrozumienia, że taka sponsorowana opowieść nie powinna ujrzeć światła dziennego. Również i ja podzielałem takie obawy, ale podczas wczorajszego seansu wszystkie one zostały rozwiane w ciągu pierwszych kilku scen. Czym ten film tak uwodzi?

Nie będę ukrywał, że marka Google o wiele bardziej ciągnęła mnie do kina niż kolejne nazwiska w obsadzie filmu. Ciekaw byłem tego, jak pokazana została ta firma w dwugodzinnej produkcji; jak bardzo nasączona zostanie, przekłamanym lub nie, amerykańskim snem, reklamą firmy z Mountain View i jej produktów oraz jak bardzo może okazać się zachęcająca dla osób nie-w-temacie, by zainteresować się nie tylko wszechstronną ofertą usług Google, ale także samą tematyką nowych technologii, a głównie programowania, które jak słyszymy na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy jest kluczem do przyszłości, bo wkrótce nawet łyżka może być "smart". No może przesadzam...

Nie zdradzając zbytnio fabuły warto nadmienić, że nasi dwaj główni bohaterowie są "reliktami przeszłości" - handlowcy, nie mający zielonego pojęcia o komputerach i marketingu online (a dokładnie mówiąc "on the line"). Po utracie pracy jeden z nich wpada na pomysł zapisania się na staż w Google. Jakimś cudem udaje im się tam dostać, lecz zderzenie z rzeczywistością okazuje się okrutne. Okrutne, lecz zarazem prześmieszne, bo film cały czas świetnie bawi widza. Oprócz smaczków dla geeków w postaci szerokiego zaprezentowania miejsca pracy Googlersów (biura, boiska do siatkówki, zjeżdżalnie, pralnie, sypialnie, bary i wszechobecnych gadżetów oraz faktycznego, dobrze znanego pracownika Google, którego zobaczymy w jednej z ostatnich scen), nie zabrakło na całe szczęście żartów dla "normalnych" widzów, lecz nie odbierając Wam przyjemności oglądania nie będę ich wymieniał ;) Oczywiście aluzji w filmie można dopatrzyć się bardzo wiele: każdy, dosłownie każdy ma szansę na odnalezienie się w czasach jakich żyjemy i nie ma w tym nic złego, wpatrzeni w ekrany nerdy to spoko ludzie, wystarczy odważyć się do nich zagadać, praca w firmie na miarę Google pozwala na wpłynięcie, a raczej uczynienie lepszym życia każdego mieszkańca Ziemi i wreszcie bariera międzypokoleniowa nie jest niezniszczalna, wystarczą bowiem chęci i dobre nastawienie. A to tylko moje propozycje, dosłownie pierwsze z brzegu.

A jeżeli o sam staż chodzi... oczywiście wiele rzeczy zostało nieźle naciągniętych, by uatrakcyjnić film i uczynić go przyjemniejszym w odbiorze - faktyczne procedury zatrudniania stażystów i pracowników zostały wymieszane z fantazją scenarzysty. Nie wpływa to jednak negatywnie na film jako całość, ponieważ ogląda się go świetnie. Czy miejsce akcji filmu mogłoby zostać przeniesione do innej firmy? Na pewno nie do każdej. Zadania, które musieli wykonać stażyści, by móc przekształcić swoje marzenia o pracy w Google w rzeczywistość potrafią zaskoczyć - ciekawe czy faktycznie rozgrywany jest mecz w jedną z istniejących jedynie w książkach gier ;)

"Stażyści" to film dla każdego, tego jestem pewien. Jeżeli liczycie na dobrą komedię to zdecydowanie polecam. Jeżeli intryguje Was Google od wewnątrz, pokazane nawet w tak komediowym tonie, to film Was nie zawiedzie. Jeśli tak wygląda staż w Google, to... do roboty! :)

Źródła zdjęć: oficjalna strona, collider.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Googlepraca w Google