Polska

JDG nabiera znowu sensu dla małych firm - koniec ze zryczałtowanym ZUS-em blisko

GU
Grzegorz Ułan
133

Zmora drobnych przedsiębiorców, którzy zdecydowali się na założenie jednoosobowej działalności gospodarczej. Do tej pory zmuszeni byli oni płacić jedną stałą daninę do ZUS-u w wysokości minimum 1 172,56 zł, niezależnie od przychodów. Money.pl dotarł do informacji, że już niedługo składka ta będzie uzależniona od wysokości przychodu, przy różnych progach przychodu do 5 tysięcy złotych.

Nadal nie jest to idealne rozwiązanie, firmy z małymi kosztami zyskają więcej, z większymi mniej, ale to i tak dobra wiadomość. Obecnie 700 tysięcy firm działa w szarej strefie i szacuje się, że w nowej rzeczywistości z powrotem założy firmę około 200 tysięcy.

Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP:

Powoduje to, że 700 tys. firm (dane GUS) woli działać w szarej strefie, by tylko nie brać udziału w tak dramatycznie źle skonstruowanym systemie, gdzie nie opłaca im się po prostu legalnie pracować.

Obecnie minimalne składki do ZUS-u dla firm wynoszą 1 172,56 zł, składają się one ze składki zdrowotnej w wysokości 297,28 zł, emerytalnej 499,28 zł, wypadkowej - 46,04 zł, chorobowej 62,67 zł oraz na fundusz pracy - 62,67 zł.

Taką zryczałtowaną opłatę wnosiły firmy i z przychodami zarówno 2, 3 tysiące, jak i 5 tysięcy złotych, to mogło odstraszać i odstraszało. Drobni przedsiębiorcy woleli na czarno wykonywać swoje usługi, bo często ZUS był największym kosztem, który zżerał lwią część dochodów.

Obecny system jest kompletnie absurdalny i tworzy olbrzymią barierę blokującą przedsiębiorczość Polaków. Generuje stałe, wysokie koszty, które zniechęcają do zakładania firm.

Dotychczasowe doniesienia z prac nad zmianami dla małych jednoosobowych działalności z dochodami do 5 tys. złotych, przewidywały zastąpienie ryczałtu dla ZUS podatkiem od przychodu w wysokości 22,5 procent. Money.pl dotarł do informacji, że będą zastosowane dodatkowe progi przychodu, inne dla 2 tysięcy inne dla 3 czy blisko 5 tysięcy złotych.

Na nowych przepisach skorzystają na pewno drobni przedsiębiorcy, którzy sami bezpośrednio wykonują swoją działalność, czyli sklepikarze, ślusarze, krawcowe, szewcy, masażyści, elektrycy czy monterzy.

Nowe przepisy spowodują też wzrost przedsiębiorczości wśród stosunkowo nowych firm, po dwuletniej uldze dużo właścicieli firm decyduje się na jej zamknięcie, m.in. właśnie z uwagi na zbyt duży ZUS. Choć pozostaje jeszcze wiele do życzenia, np. 19-procentowy podatek dochodowy, to przynajmniej sam ZUS już nie będzie podcinał skrzydeł nadal przecież młodej firmie.

Widzę też tu pole dla sezonowych przedsiębiorców czy takich, co okazjonalnie wykonują działalność, na przykład freelancerów, którzy mieli blokowaną możliwość wykonywania prac dla firm, które raczej wolały faktury VAT niż spisywanie umów o dzieło.

Każde udogodnienia czy obniżki obciążeń dla firm, oczywiście powinny spotkać się z poklaskiem, choć podejrzewam, że w tym przypadku będzie spory niedosyt z uwagi na to, że ustawiono ten próg tak nisko, czyli 5 tysięcy. Firmy z wyższymi dochodami, będą płacić tyle samo, co do tej pory.

Szczegóły nowych regulacji, dotyczących składek ZUS dla małych firm, poznamy już w czwartek. W życie mają wejść od 1 stycznia 2018 roku.

Źródło: Money.pl.

Photo: VIZAFOTO/Depositphotos.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

hot