Autorem tekstu jest Albert Pałka – wieloletni dziennikarz i pasjonat sportów elektronicznych. Od wielu lat na łamach różnych portali informacyjnych, mniej więcej z częstotliwością raz na rok, pojawia się tekst o eSporcie. Co to jest eSport, kto to wymyślił, o co w tym chodzi? Wywiady w programach śniadaniowych, w których ludzie tłumaczą, że to gry […]

DSC_0046-3-600x317

Autorem tekstu jest Albert Pałka – wieloletni dziennikarz i pasjonat sportów elektronicznych.

Od wielu lat na łamach różnych portali informacyjnych, mniej więcej z częstotliwością raz na rok, pojawia się tekst o eSporcie. Co to jest eSport, kto to wymyślił, o co w tym chodzi? Wywiady w programach śniadaniowych, w których ludzie tłumaczą, że to gry komputerowe, że z tego są pieniądze, że setki tysięcy osób oglądają mecze – jednym słowem cud, miód i orzeszki. Idylla. Natomiast pytanie, na które nikt jeszcze chyba nie odpowiedział brzmi banalnie: jaki właściwie jest ten eSport? I o tym jest ten tekst

Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że eSport, moim zdaniem, trzeba podzielić na dwa etapy: to, co było – i to, co jest. Dlaczego? Ponieważ to, co było ma się nijak do tego, co jest. Ale od początku…

Jaki ten eSport był kiedyś?

Na pewno nie jestem osobą, która powinna pisać teksty dotyczące historii sportów elektronicznych – siedzę w tym od sześciu lat, interesuję się od dekady, a sama historia, eSportu w Polsce to końcówka lat 90., albo początek 2000. Osobom, które interesują się tematem powiem, że pamiętam pierwszą edycję Lan4Fun (chociaż na niej nie byłem), Blackmana i czasy zanim „złota piątka” grała w PGS-ie. Co było przed, znam z opowieści. Jednak to, co tak dobrze pamiętam, to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, która towarzyszyła graczom w tamtych czasach.

Dawno, dawno temu, kiedy wielkie korporacje nie interesowały się grami komputerowymi, a producenci większości myszek dla graczy albo raczkowali, albo nie było ich jeszcze na rynku, eSport był zabawą. Nie prostym sposobem na robienie „hajsu”, ale zwykłą zabawą. Grupa osób zbierała się wspólnie w kafejkach internetowych, wynajętych szkołach, domach, ogrodach – i grała. Nagrody? Przysłowiowy „kosz wafli”. Frajda? Niesamowita. Każdy chciał jechać na turniej LAN-owy. Jak wyglądała taka wyprawa? Pakowało się komputery w samochód, lub brało pod pachę, wsiadało do pociągu i jechało na turniej, który mógł się odbywać choćby i na drugim końcu Polski.

Nie wiem, kto pamięta jeszcze początki legendarnego serwisu esports.pl? Wśród osób, które na scenie siedzą długo, zdania na temat jego wkładu w rozwój polskiego eSportu są podzielone, ale niepodważalnym jest fakt, że ludzie, który stworzyli podwaliny pod najlepszą merytorycznie stronę dotyczącą sportów elektronicznych w Polsce, zaraz obok popularnego cs.pl oraz mekki wszystkich fanów Starcrafta – netwars.pl, zrobili kawał dobrej roboty. Na „esp.pl” można było przeczytać o wszystkim. Nie było podziałów na tytuły lepsze i gorsze – każda gra eSportowa miała tam swoje miejsce. Niesamowici redaktorzy naczelni, świetnie prowadzona grupa zapaleńców, którzy pracowali nad portalem dwa razy więcej niż przeciętny Kowalski siedzący w biurze na pełny etat, często za darmo. Polecam szczególnie lekturę publikowanych tam tekstów, które były pisane przed rokiem 2006/2007. To największa skarbnica wiedzy o polskim eSporcie w internecie. Gdzie to wszystko jest dzisiaj? Tylko w archiwum.

Jaki ten eSport jest teraz?

Na pewno nie jest gorszy. Nigdy nie odważyłbym się użyć tego słowa. Zmienił się, ewoluował – miejscami na lepsze, miejscami na gorsze. Najlepiej po prostu powiedzieć, że jest inny. Gołym okiem widać plusy. Przede wszystkim są to pieniądze. Najlepsi zarabiają więcej niż połowa osób pracujących na stanowiskach menedżerskich w dużych firmach. Prestiż rozgrywek, ich forma, rozmach z jakim są organizowane jest zdecydowanie większy niż kiedyś.

Mamy relacje video LIVE w jakości telewizyjnej z każdego turnieju. Coraz więcej korporacji, również tych niezwiązanych bezpośrednio z przemysłem gier, angażuje się w rozwój poszczególnych scen bądź też sportów elektronicznych jako całości. Zamiast jednego turnieju na miesiąc mamy ich setki tygodniowo i dziesiątki dziennie. Przybywa nowych gier, które przyciągają jeszcze więcej osób przed monitory. Sprzęt dla „profesjonalistów” sprzedaje się jak nigdy, nawet pomimo obecnego kryzysu. Firmy walczą ze stereotypem przeciętnego gracza z pryszczami i bez dziewczyny. Taki Eden na ziemi – dopóki się nie zagłębisz w temat, ale nie to jest najważniejsze.

Moim zdaniem istotą eSportu na dzień dzisiejszy są uczucia, które niezmiennie towarzyszą wszystkim fanom od lat. Jest pasja, którą stale wykazują kibice niezależnie od gry, którą wspierają. Są gigantyczne emocje, które widać już nie tylko na zdjęciach w internecie, ale na wypełnionych salach gigantycznych obiektów sportowych, jak chociażby katowicki Spodek na Intel Extreme Masters w styczniu, czy amfiteatrach na Zachodzie.

Jest profesjonalizm, o którym wszyscy marzyliśmy patrząc na relacje z turniejów w Korei Południowej jeszcze pięć lat temu. Przeciętny Kowalski zaczyna dostrzegać, że coś takiego jak sporty elektroniczne istnieje. Nie znaczy to jeszcze, że je rozumie, ale widzi, że coś nowego pojawiło się na horyzoncie i przemawia do całego młodszego pokolenia. Mamy szersze wsparcie mediów publicznych – wychodzimy z internetu na ulice.

Dostęp do informacji jest też o wiele łatwiejszy – dzięki takim stronom jak youtube coraz więcej osób może wyszukać filmy dotyczące nasze pasji i też się w tym zakochać. Bardzo dobrze zostało to pokazane w między innymi w filmie, promującym najpopularniejszy na tym kontynencie turniej Intel Extreme Masters, za organizację którego odpowiada Polak – swojego czasu najbardziej uznany dziennikarz eSportowy na świecie, Michał Blicharz.

Nadal nie rozumiesz, o co w tym chodzi? Przyjdź na turniej i zobacz na własne oczy. Nadchodzące eventy to EIZO QPAD eSport FEVER, 13-14 kwietnia w Galerii EIZO w Warszawie, który będzie można oglądać na żywo na tym kanale: http://www.twitch.tv/eqef1. Start o 10 rano. Będzie się tam odbywała również debata dotycząca „agresji” wśród graczy eSportowych – czy ta agresja w ogóle występuje i jeżeli tak, to czy trzeba ją traktować jako coś złego.

Również w Warszawie, ale w pierwszy weekend czerwca, odbędzie się turniej trochę zapomnianego Call of Duty 4 – więcej na temat rozgrywek znajdziecie na fanpage’u projektu: www.facebook.com/robimylan.

Co weekend na kanale http://www.twitch.tv/riotgames odbywa się najbardziej prestiżowy turniej League of Legends. Start o 15. Po wszelkie wieści oraz dodatkowe informacje dotyczące eSportu w Polsce i za granicą zapraszam Was na stronę www.allplay.pl. Możecie też do mnie napisać na adres palka.albert[at]gmail.com – z przyjemnością odpowiem na wszelkie pytania.

Albert Pałka – wieloletni dziennikarz i pasjonat sportów elektronicznych. Naczelny demaskator nietrafionych pomysłów i inicjatyw. Pracował dla największych serwisów internetowych w kraju i za granicą. Wielokrotnie wyróżniany i doceniany przez redakcje międzynarodowe. Od lat zaangażowany w organizację różnych eventów eSportowych w Polsce. Członek zespołu EIZO QPAD eSport FEVER oraz współtwórca inicjatywy Robimy LAN.