0

To pierwszy polski serial szpiegowski o takim rozmachu pt. „Nielegalni”

Nielegalni
Serial "Nielegalni" od Canal+ już jesienią zadebiutuje na antenie, a my mieliśmy okazję gościć na planie serialu w trakcie kręcenia scen w Polsce. Dzięki temu mieliśmy też szansę porozmawiać z członkami obsady tej międzynarodowej produkcji, która zabierze nas nie tylko w zakątki Polski, ale i do Turcji czy Szwecji oraz na Białoruś.

Główną postacią serialu „Nielegalni” będzie Konrad Wolski. Wciela się w niego Grzegorz Damięcki znany widzom między innymi z jednej z poprzednich produkcji Canal+, czyli „Belfra”. Wtedy wcielił się w Grzegorza Molendę, a niedługo później zobaczyliśmy go w serialu HBO „Wataha”, gdzie w drugim sezonie zagrał Andrzeja Halmana z ABW. Teraz nadszedł czas na pierwszoplaną postać, która wymagała odpowiedniego podejścia psychicznego i fizycznego. Co jeszcze o udziale w serialu oraz swoim bohaterze ma do powiedzenia Grzegorz Damięcki? Zapraszam do wywiadu:

– Rozpocznę dość ogólnie, bo wiem, że w szczegóły operacyjne wnikać nie możemy. Czego możemy spodziewać się po „Nielegalnych”? To przecież chyba pierwsza tego typu produkcja na polskim rynku, długo wyczekiwany powiew świeżości?

–  Jest to rzeczywiście duże przedsięwzięcie, pracujemy z międzynarodową obsadą, nie tylko w Polsce. Przed nami zdjęcia w Szwecji, byliśmy do tej pory w Stambule, w Turcji. Ten wyjazd był dla mnie niezwykłym przeżyciem a sceny kręcone tam wymagały dużej dynamiki. Zdjęcia odbywały się też na Białorusi a poza tym bardzo dużo podróżujemy po Polsce. W obsadzie są aktorzy z Norwegii, Szwecji, Francji, Belgii, Białorusi i Ukrainy.

– Wspomniał Pan o dynamicznych scenach akcji – jakiego przygotowania z Pana strony wymagały?

–  Przygotowywałem się pod okiem trenera Darka Brzezińskiego, świetnego specjalisty w dziedzinie koordynacji fizycznej. Musiałem zrzucić parę kilogramów po to żebym na planie mógł podskoczyć, przeskoczyć , zeskoczyć, wykonać trudne zadanie kaskaderskie nie robiąc sobie krzywdy.

 

Nielegalni

– Doskonale wiemy już jak wygląda Konrad Wolski, pański bohater, ale dopytam o jego charakter.

– Konrad Wolski to postać, której grania z ochotą się podjąłem.  Jest obarczony całą masą niekonsekwencji i słabości mimo , że jest bohaterem pozytywnym. To stuprocentowy propaństwowiec – proszę tego nie mylić z doraźnymi sympatiami politycznymi – wierzy absolutnie w to, że dobro powinno zwyciężać, ale używa metod często wykraczających poza protokół. Dla mnie najbardziej fascynujące jest to, że jest człowiekiem zagadką.

– …polski Bond?

– Zobaczymy, zobaczymy (śmiech).

– Wspomniał Pan o aspektach pozytywnych postaci Wolskiego, ale nie mogę nie odnieść się do poprzedniej Pańskiej roli, czyli Molendy z „Belfra”, poprzedniej produkcji CANAL+. Co sprawiało Panu większą satysfakcję – granie cwaniaczka, kombinatora, doglądającego własnego interesu czy postaci ogólnie pozytywnej, która też mimo wszystko nie jest jednoznaczna?

– Dla mnie najciekawsze jest to, że tego typu ludzi miałem szansę gdzieś podpatrywać, dowiedziałem się, jakie są źródła pewnych zachowań i decyzji życiowych. Nic nie dzieje się bez przyczyny.  Dlatego fascynujące przy pracy nad „Belfrem” i w pracy tutaj są różne cele przyświecające obu bohaterom . W życiu prywatnym nie mógłbym i nie chciałbym żadną z tych dwóch postaci być, dlatego kapitalne jest to, że aktorstwo daje możliwość bycia kimś, kim by się nigdy nie było.

– Czy zgłębiał Pan całą tę historię czytając książki?

– Trzeba się na pewno orientować jaka jest chronologia tych postaci, co się zdarza przed czym, co po czym. Severski serwuje całą masę zdarzeń , charakterów, więc trzeba mieć te podstawy żeby nie uwikłać się w gąszczu.

– Czy jest jakaś scena, którą już Pan nagrał albo która jest dopiero przed Panem, której zobaczenia na ekranie nie może się Pan doczekać?

– Jestem bardzo ciekaw całej sekwencji tureckiej. Czy przeniósł się ten zgiełk, gwar, kolory i zapachy, ustawicznie trąbiące samochody, cały ten jarmark. To były bardzo trudne zdjęcia – mnóstwo pirotechniki, dużo kaskaderki plus urok i piękno tego miasta.

– Sprytny biznesmen już był, tajny agent już był – co będzie następne? Jakaś wymarzona rola?

– Żyję z dnia na dzień i nie mam żadnych wymarzonych ról. Chciałbym być zdrowy i móc dalej uprawiać ten zawód. Może kino kostiumowe? Coś z innej epoki?

– Ale jeśli padnie oferta powrotu do roli Konrada Wolskiego, to rozumiem, że…

– Jeżeli coś ma sens, ręce i nogi, to wtedy absolutnie się w to rzucam. Tak będzie w przypadku każdej kolejnej propozycji.

– W wolnych chwilach widział Pan inne podobne gatunkowo produkcje, jak „Homeland” czy „The Looming Tower”?

Zaskoczę Pana, moim marzeniem jest – bo bardzo długo czekałem, aż dzieci dorosną – obejrzenie razem z nimi „Tańczącego z wilkami”.

– Serdecznie dziękuję za rozmowę.

– Ja również dziękuję,