8

Drukarka pod choinkę? Po lekturze tego tekstu nie będziecie mieli wątpliwości

Święta już za kilka dni, ten czas wiąże się rodzinnymi spotkaniami, religijnymi przeżyciami, wspaniałymi zapachami i smakami, zawieszaniem sporów i... prezentami. Czasem można odnieść wrażenie, że te ostatnie zaczęły odgrywać rolę nadrzędną - z takim podejściem trzeba uważać. Jeśli jednak ktoś zachowuje umiar, a jednocześnie nie ma pomysłu na wypełnienie przestrzeni pod choinką, postaram się pomóc. Będę przy tym praktyczny do bólu, Mikołaj, Gwiazdor czy Dzieciątko pewnie skwitują to głośnym śmiechem, lecz zamierzam przekonać niezdecydowanych, że drukarka to dobry prezent.

Drukarka albo urządzenie wielofunkcyjne w prezencie świątecznym? Gdzie tu polot? Gdzie indywidualne podejście, troska o zadowolenie obdarowanej osoby? Na tak postawione pytania, odpowiem wprost: sprzęt do drukowania przydaje się przez cały rok, raczej nie będzie się kłócił z gustem nowego właściciela, może go uratować w kryzysowej sytuacji, nie wypadnie z kieszeni podczas spaceru, nie okaże się za mały/za duży, raczej nie wywoła alergii. Mnie to wystarcza. Wam też powinno, wiec odsyłam do naszego zestawienia najlepszych prezentów. A jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, proponuję szybką analizę moich propozycji.

Brother HL-L2340DW

Sprzęt z intuicyjną obsługą, którą szybko powinien opanować każdy. Powiecie: ejże, sweter w renifery też jest prosty w obsłudze, więc to kiepski argument. Przytaknę. Ale dodam, że drukarka posiada podajnik papieru na 250 arkuszy, a w swetrze (noszonym) trudno ulokować tyle kartek. To klasyczne ubranie zazwyczaj nie posiada też funkcji drukowania z urządzeń mobilnych i nie obsługuje Wi-Fi. Może za to skurczyć się w praniu albo paść ofiarą zwierzaka domowego. Tymczasem urządzeniu Brother da się wydłużyć gwarancję, więc nawet bardzo rozbrykany pies nie popsuje właścicielowi humoru. Co najważniejsze: za sprawą drukarki nie staniecie się obiektem drwin, a ze swetrami różnie bywa…

HP DeskJet Ink Advantage 4535

Jeżeli ktoś myśli, że lepszym pomysłem na prezent jest np. biżuteria, oczywiście ta z drogiego metalu, mam dla niego niemiłą niespodziankę:

Uczulenie na złoto najczęściej wywołuje wyprysk kontaktowy, czyli zmiany skórne, powstające w miejscu przylegania do skóry złotego przedmiotu, na przykład biżuterii wykonanej z tego metalu. Objawy uczulenia na złoto rozpoczynają się od pojedynczych, rozsianych grudek wysiękowych, które są drobne i powodują swędzenie. Z czasem powstają ogniska rumieniowe, rumieniowo-obrzękowe lub rumieniowo-pęcherzykowe. [źródło]

Nie brzmi zachęcająco, prawda? Chcielibyście zaszkodzić w taki sposób bliskiej osobie? Wyobraźcie sobie ogniska rumieniowe u siostry, żony czy syna – świąteczna trauma na długie lata. Tymczasem urządzenie wielofunkcyjne HP nie będzie przylegać do palca, ucha czy szyi, więc nie zaszkodzi. Za to zapewni dwustronny druk oraz opcję drukowania ze sprzętu mobilnego. Będzie pracować cicho, więc podczas dłuższego drukowania można sobie uciąć drzemkę. Brzmi lepiej niż swędzenie…

Xerox Phaser 3020

Komuś przyjdzie pewnie do głowy, by bliskiej osobie kupić w prezencie sprzęt sportowy. Bo to zdrowe, przyjemne (kwestia dyskusyjna), a do tego modne. Rzadko zdajemy sobie jednak sprawę z konsekwencji takich zakupów. Wręczenie komuś gruszki bokserskiej może go zaprowadzić na ring czy do klatki. A wystarczy obejrzeć kilka wywiadów z bokserami, by dojść do wniosku, że to ewidentna krzywda. Rower? Prędzej czy później zniknie z piwnicy, klatki schodowej balkonu albo sprzed sklepu. Rakieta tenisowa? Wiąże się z graniem po szopach, a te zwierzęta roznoszą przeróżne choroby. Na nartach można się połamać, skakanką strącić żyrandol, piłką wybić szybę. Jeśli postawicie na sprzęt marki Xerox, będziecie mogli drukować do 20 stron na minutę, zrobicie to cicho i tanio, bez komplikacji – przy okazji spalicie trochę kalorii przy włączaniu urządzenia czy wyjmowaniu kartek. Nie ma wybitych szyb, połamanych kończyn, wścieklizny. Sprawa jest prosta.

Brother DCP-J105

Niedawno Kamil przekonywał, że świetnym prezentem jest gra wideo. Na pierwszy rzut oka ma rację. Rozrywka, nierzadko w przystępnej cenie, zabawa na długie godziny, barwne historie, świetnie skonstruowane światy itd. Nie od dzisiaj jednak wiadomo, że prócz obciążenia oczu, pleców czy palców (zwłaszcza kciuków), granie potrafi wciągnąć człowieka niczym wir. Święta miną, rodzina rozjedzie się po kraju, makowiec wyschnie na stole, uszka rozpadną się w barszczu, a gracz tego nie zauważy. Druga połówka może się spakować i wyprowadzić w przypływie furii, lecz nawet to nie zadziała niczym zimny prysznic. Zapewniam, że drukarka nie wiąże się z takimi konsekwencjami. Na uzależnienie od drukowania uodpornione jest, według amerykańskich naukowców, 99,99% społeczeństwa. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak napisać: zamiast gry wybierzcie urządzenie Brothera, które prócz obsługi Wi-Fi, zapewnia opcje skanowania i kopiowania. Nie zużywa dużo energii elektrycznej, pracuje cicho – raczej nie zirytuje partnera/partnerki na tyle, by doszło do wyprowadzki. A makowiec nie wyschnie.

Epson L386

Osoby ambitne stwierdzą, że… same zrobią prezent. To się chwali, decyzja godna oklasków, ale dość ryzykowna. Wyobraźcie sobie, że dajecie teściowej własnoręcznie przygotowany taboret, który rozpadnie się, gdy ta będzie sięgać do najwyżej położonej kuchennej półki. A teściowi wręczycie spławik, który odstraszy wszystkie ryby. Dla rodzeństwa ciastka, na których połamią zęby, dla wujka gryzący szalik, dla sąsiadki czapka, po założeniu której pomyśli, że nabijasz się z rozmiaru jej głowy. Potencjalnych zagrożeń jest cała masa, jedne zostaną skwitowane uśmiechem, ale inne… Naprawdę chcecie podpaść teściowej albo sąsiadom? Lepsza będzie drukarka, a właściwie urządzenie wielofunkcyjne Epson. Umożliwia drukowanie ze sprzętu mobilnego, posiada moduł Wi-Fi, zbiorniki na atrament są naprawdę pojemne.

Tych kilka przykładów chyba rozwiało wątpliwości: drukarka to dobry pomysł na prezent…