7

Jak sprawić aby Twitter stał się posłusznym narzędziem do PR? Z pomocą przychodzi polski Twittie

U nas Twitter nie cieszy się jeszcze (a może nigdy nie będzie) szczególnie dużą popularnością. Owszem – korzysta z niego pewna liczba internautów, ale w przytłaczającej większości przypadków podpinają swoje konta z Facebooka (lub innych serwisów), co stanowi jedyną aktywność w ich strumieniach. W skali globalnej Twitter jest jednak prawdziwym fenomenem i rajem dla marketingowców. […]

U nas Twitter nie cieszy się jeszcze (a może nigdy nie będzie) szczególnie dużą popularnością. Owszem – korzysta z niego pewna liczba internautów, ale w przytłaczającej większości przypadków podpinają swoje konta z Facebooka (lub innych serwisów), co stanowi jedyną aktywność w ich strumieniach. W skali globalnej Twitter jest jednak prawdziwym fenomenem i rajem dla marketingowców. Polski serwis Twittie pozwala okiełznać całą tę machinę, dostarczając ogrom narzędzi, których nie powstydziłaby się żadna firma analityczna.

Twittie to świetne, rozbudowane, a przede wszystkim polskie narzędzie, które pozwala na rozbudowaną analizę użytkowników Twittera. Serwis wywodzi się z usługi o nazwie Blipi, która działała na identycznej zasadzie, lecz była bardziej ukierunkowana na mikroblogi z Blip.pl. Ten typ serwisów społecznościowych w Polsce to ciężki kawałek chleba – wszystko zgarnia przecież Facebook, dlatego autorzy są też otwarci na ekspansję poza granice naszego kraju, o czym świadczy 5 wersji językowych interfejsu (angielska, niemiecka, francuska, hiszpańska i oczywiście polska).

Jak działa Twittie? Serwis analizuje nasz profil i zbiera informacje na temat wszystkich obserwujących oraz ich aktywności. Nie są to jednak zwykłe dane. Twittie analizuje wszystkie zbierane informacje i przedstawia je w formie wykresów oraz szczegółowych raportów, które mówią o danych demograficznych, używanych przez nich hashtagach, retwittowanych postach, a nawet reakcji na dane słowa kluczowe. Dzięki temu możliwe ma być samodzielne opracowanie skutecznej strategii, która wywoła możliwie największy szum wśród internautów. Ciekawym dodatkiem są rozbudowane filtry, które pozwalają na przykład zawęzić analizę do użytkowników z danego kraju. Jest to szczególnie ważne w przypadku międzynarodowych marek, których obserwujący pochodzą z różnych zakątków świata. Możliwe jest dzięki temu aktywizowanie poszczególnych regionów, w których np. w danym momencie wprowadzana jest na rynek nowa usługa lub produkt.

Oczywiście nie można zapominać o rozbudowanych instrumentach dostarczających statystyki dotyczące reakcji na nasze wpisy, linki i hashtagi. Jest to niezbędne do monitorowania na bieżąco postępów w angażowaniu społeczności i rozbudzaniu zainteresowania użytkowników. W tym celu serwis dostarcza informacje na temat liczby kliknięć i reakcji na poszczególne wpisy, tak by w prosty sposób można było ocenić ich trafność. Możliwie jest też ustawienie konkretnych słów kluczowych, które chcemy monitorować. Opcja ta w szczególności może okazać się przydatna, gdy to akurat nasza marka znajduje się na „twitterowej tapecie”.

Twittie podpowiada też, jakie informacje są w danym regionie aktualnie na topie oraz których użytkowników warto obserwować (wskazywani są tutaj najczęściej liderzy opinii, których retwitnięcie naszego posta można przynieść wymierne korzyści). Sugerowane są też najpopularniejsze linki i tagi, których używanie pozwala wpisać się w lokalny lub globalny trend.

Twórcy oferują trzy wersje abonamentu, w których możemy podłączyć 2, 6 a nawet 14 różnych profili Twittera. Ceny wahają się zatem od 39 do 199 dolarów miesięcznie. Oczywiście każde konto można przetestować za darmo przez 14 dni, by samodzielnie przekonać się o potężnych możliwościach narzędzia. Dowód? Zamieszczam poniżej. Oto wyniki 500 tys. twitnięć wysłanych podczas prezentacji nowego iPada.