17

Jak sprawdza się „darmowy paywall” w polskim internecie, w którym króluje adblock?

Na początku września informowałem Was o uruchomieniu w polskim internecie projektu, którego nazwałem „darmowym paywallem”. Dziś już wiadomo, że stoi za nim polskie Adquesto.

Co to za projekt? W dużym skrócie to taki system reklamy internetowej, który pozwala na wyświetlanie tylko części artykułów na stronie, a za dostęp do pełnej treści, czytelnicy albo płacą wydawcy, albo oglądają reklamę. Po zapoznaniu się z treścią reklamy odpowiadają na krótkie pytanie z nią związane i przechodzą za darmo do odkrytego już artykułu.

Kiedy pisałem pierwszy raz o tym pomyśle, wiadomym było już, że jednym z serwisów, które skorzystają z usług Adquesto, będzie portal Weszlo.com.

Jakie inne serwisy dołączyły? Jakie są pierwsze statystyki i skuteczność tego systemu, zapytaliśmy jednego z twórców Adquesto – Adama Majewskiego.

Grzegorz Ułan: Zacznę wprost – rewolucja w reklamie internetowej?

Adam Majewski: Nie tylko w reklamie. Próbujemy na nowo ułożyć relacje na linii czytelnik-wydawca-reklamodawca. Wszystkie strony są sobie nawzajem potrzebne. Wydawca musi zarabiać, żeby móc tworzyć wartościowe treści. Do tej pory zarabiał na reklamach, ale one przestały być skuteczne, także w wyniku pandemii adbloków. Wydawca ma obecnie trzy drogi. Może ciąć koszty, co powoduje spadek ilości i jakości tekstów. To nie jest korzystne dla czytelników. Drugą drogą jest ucieczka w kryptoreklamę, czyli treści udające obiektywne, a będące zamówionymi artykułami sponsorowanymi. Ten problem jest mniej widoczny, ale także nie jest korzystny dla czytelników. Jest też trzecia droga – zamknięcie wszystkiego za paywall`em. Czy to jest dobre rozwiązanie dla czytelników? Raczej nie, ponieważ gotowość do płacenia za treści wykazuje niewielki procent internautów.

GU: I znaleźliście na to sposób?

AM: Tak, Adquesto jest czwartą drogą. Czytelnik rozwiązuje quest na tekście, który go interesuje. Nie musi wydawać pieniędzy, a generuje przy tym wymierny zysk dla wydawcy, któremu po prostu opłaca się pisać ciekawe teksty. A ciekawe teksty są przecież głównym celem, dla którego czytelnik odwiedza dany portal.

GU: A co ma z tego reklamodawca?

AM: Reklamodawca może wreszcie mieć pewność, że ktoś zauważył, przeczytał, a wręcz zrozumiał przekaz jego reklamy. Pewność! Tak, to jest rewolucyjna zmiana w świecie reklamy.

GU: Ile serwisów dołączyło do Waszego systemu?

AM: Sytuacja jest dynamiczna. Wystartowaliśmy niespełna dwa miesiące temu, codziennie zapisują się nowe portale i blogi. Musi upłynąć trochę czasu, zanim przekonamy do nowego rozwiązania największych graczy. Faktem jest, że w Adquesto dobrze będą zarabiać te media, które tworzą autorskie, unikatowe artykuły. Jeśli wszystkim co robisz, jest powielanie informacji i granie na chwytliwych tytułach, za którymi nie idzie wciągająca treść, możesz mieć uzasadnione obawy. W sumie trudno się temu dziwić. Zamknięcie tekstów paywall`em – nawet bezpłatnym – może spowodować odpływ czytelników, jeśli nie dajesz im nic wyjątkowego. Dlatego nasze rozwiązanie kierujemy przede wszystkim do portali oferujących autorski, unikatowy kontent.

GU: Jakie są pierwsze statystyki? Uśredniając – ilu czytelników decyduje się na odpowiedź na pytania z reklamy?

AM: To, ilu czytelników decyduje się na udzielenie odpowiedzi, zależy głównie od jednego czynnika – jak ciekawy jest to artykuł. Nie zdradzę chyba tajemnicy, jeśli powiem, że felietony Krzysztofa Stanowskiego z Weszło dobijają do 90%.

GU: Jaki jest koszt subskrypcji i ile osób je wykupuje?

AM: Koszt subskrypcji 30 dni bez questów ustala każdy wydawca z osobna. W końcu to on wie najlepiej, jak często publikuje i jak wartościowa jest to oferta. A do tej pory nie odnotowaliśmy zbyt dużego zainteresowania subskrypcjami. Pewnie także dlatego, że wciąż jesteśmy na etapie rozruchu i kampanii nie ma jeszcze tak dużo, aby wielu osobom zależało na wyłączeniu ich. Częściowo może to też wynikać z faktu, że prawidłowa odpowiedź generuje jeden grosz na cele charytatywne. Być może część osób woli rozwiązać questy także z tego powodu, że generuje przez to realne środki na pomoc potrzebującym.

GU: Jeśli zdecyduję się na odpowiedź na pytanie z reklamy, czy przy każdym artykule w danym serwisie będę musiał to robić? Czy tylko przy pierwszym?

AM: Przy każdym artykule, który Cię zainteresuje. Rozwiązanie questu zajmuje tylko kilka sekund uwagi i jest formą otwarcia dostępu do dalszej części treści. Jeśli jednak zdecydujesz się wrócić kolejny raz do tego samego tekstu, np. w celu kontynuowaniu dyskusji w komentarzach, kolejnego questu już nie będzie.

GU: Jaki jest koszt po stronie serwisu, który dołącza do Waszego systemu? Na jaki zarobek mogą liczyć serwisy za wyświetlanie tych reklam u siebie?

AM: My dostarczamy kampanie, wydawca nie musi się o nic martwić. Choć może oczywiście zastrzec, jakich marek lub kategorii produktowych sobie nie życzy. Jeśli w danym momencie nie ma kampanii do wyświetlenia, Adquesto po prostu się nie aktywuje. Zysk dla wydawcy generowany jest z rozwiązanych questów, za które płaci reklamodawca, mając pewność, że jego przekaz dotarł do odbiorców. Czyli zupełnie inaczej niż w przypadku typowej reklamy odsłonowej. U nas tekst musi być na tyle ciekawy, aby czytelnicy chcieli poświęcić te dwie-trzy sekundy uwagi na udzielenie prawidłowej odpowiedzi, dzięki czemu otrzymają dostęp do jego dalszej części.

GU: Serwis www macie po angielsku, celujecie od razu w rynki zagraniczne? Jakieś sukcesy odnotowaliście już na tym polu?

AM: Stronę mamy dwujęzyczną. Na początek chcemy się zająć rynkiem polskim. Jeśli model się sprawdzi, pójdziemy dalej poza nasz kraj.

GU: Każdy może dołączyć do Waszego systemu i zainstalować go na swojej stronie? Jakie wymagania macie? Określony poziom UU?

AM: Generalnie każdy, choć oczywiście nie przyjmujemy serwisów publikujących treści naruszające prawo lub dobre obyczaje. Także w trosce o reklamodawców, którzy nie chcieliby na takich serwisach wyświetlać swoich reklam.

GU: Instalacja jest jakaś skomplikowana, czy wystarczy wkleić jakiś kod na swoją stronę?

AM: Jeśli serwis jest na WordPress`ie, wystarczy pobrać naszą wtyczkę z repozytorium i założyć konto wydawcy w Adquesto. Zajmuje to dosłownie kilka minut i nie wymaga żadnej fachowej wiedzy. A jeśli serwis zbudowany jest na jakimś innym CMSie, potrzebna jest pomoc ze strony programisty, który wdroży Adquesto na serwisie w oparciu o nasz SDK. Generalnie wyszliśmy naprzeciw wydawcom i bardzo uprościliśmy proces integracji.

GU: Tradycyjne pytanie na koniec, co dalej? Jakie plany, cele na przyszłość widzicie przed sobą?

AM: Nasze cele już trochę przejrzałeś, zauważając wersję angielską Adquesto. Tym niemniej obecnie koncentrujemy się na Polsce. I to w naszym kraju widzimy wielki potencjał. Widać to choćby po tym, że nasz kraj jest liderem w kwestii wykorzystania adbloków. A to, jak wiemy, zabija wydawców, czyli na dłuższą metę działa przeciw czytelnikom. Mamy wrażenie, że coraz więcej osób dostrzega ten problem. I że poświęcenie kilku sekund uwagi na wskazanie prawidłowej odpowiedzi na proste pytanie jest koncepcją, która zostanie zaakceptowana przez internautów.

GU: Dziękuję za rozmowę.