0

ISSpresso, czyli łyk kawy w kosmosie

Co byś zabrał na bezludną wyspę? Podejrzewam, że spora część naszych Czytelników brała kiedyś udział w zabawie polegającej na wskazaniu kilku przedmiotów w ramach odpowiedzi na postawione przed momentem pytanie. W wersji SF pytanie mogłoby dotyczyć znalezienia się na stacji kosmicznej, kolonii na innej planecie. Tu warto zaznaczyć, że w przypadku niektórych ludzi owa zabawa […]

Co byś zabrał na bezludną wyspę? Podejrzewam, że spora część naszych Czytelników brała kiedyś udział w zabawie polegającej na wskazaniu kilku przedmiotów w ramach odpowiedzi na postawione przed momentem pytanie. W wersji SF pytanie mogłoby dotyczyć znalezienia się na stacji kosmicznej, kolonii na innej planecie. Tu warto zaznaczyć, że w przypadku niektórych ludzi owa zabawa nabiera realnych kształtów i mogą oni wskazywać na przedmioty, których naprawdę brakuje im w kosmosie. Tak było z ekspresem do kawy…

Do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej kilka dni temu dobił statek Dragon (to dzieło SapceX), na pokładzie którego znajdowało się około 2 ton ładunku dla astronautów: jedzenie, narzędzia, sprzęt do eksperymentów. Była też paczka zawierająca ekspres do kawy. Szczególnie czekała na nią Samantha Cristoforetti, włoska uczestniczka misji narzekająca na jakość czarnego napoju serwowanego w ISS. Brakowało jej dobrej kawy rodem z Włoch, więc pojawił się pomysł, by stworzyć ekspres działający w kosmosie.

Wyzwanie podjęły firmy Lavazza oraz Argotec, a nie było ono proste – trzeba przecież zaprojektować maszynę działającą w stanie nieważkości. Musi ona spełniać odpowiednie wymogi bezpieczeństwa, być w miarę kompaktowa, łatwa w serwisowaniu. Twórcom udało się stanąć na wysokości zadania. O tym jednak przekonamy się ostatecznie, gdy pojawi się film z ISS prezentujący astronautów pijących espresso z kosmicznego ekspresu. Niedawno mogliśmy oglądać filmy nagrywane w przestrzeni kosmicznej z pomocą kamery GoPro, teraz kolejne firmy zyskały możliwość promowania się w nietypowy sposób.

Isspresso 2

Informacja o dostarczeniu na Stację ekspresu do kawy to z jednej strony ciekawostka, intrygujący news do porannej nomen omen kawy, ale skłania on też do zastanowienia się nad kilkoma kwestiami. Po pierwsze, trzeba zrozumieć, że dla członków misji może być ona uciążliwa z kilku powodów, jednym z nich jest niemożność spełniania zachcianek, konieczność konsumowania produktów, które mają zapewnić organizmowi paliwo, a nie przyjemność z jedzenia. Scott Kelly, który na orbicie spędzi kilkanaście miesięcy nie poleciał na wakacje z wygodami.

Po drugie, misja trwająca kilka kwartałów może bardzo negatywnie wpływać na psychikę astronautów i warto sprawdzać, jak bardzo pomagają małe przyjemności typu espresso – ta wiedza przyda się podczas wypadu na Marsa. Po trzecie, należy to rozpatrywać w kategoriach eksperymentu technologicznego, podczas którego może wypłynąć wiele ciekawych informacji. Jak stworzyć taki sprzęt, jak go użytkować w warunkach nieważkości, jak zaprojektować kosmiczne filiżanki, dzięki którym gorąca kawa nie będzie rozprzestrzeniać się po Stacji? Jest i punkt czwarty (podejrzewam, że wymienić można znacznie więcej): to dobra okazja do testowania rozwiązań, które w przyszłości mogłyby zostać wykorzystane na Ziemi i to na masową skalę. Tak, dostarczenie na ISS ekspresu do kawy (ISSpresso) to intrygujące wydarzenie.