Moje przemyślenia

Interia przygotowuje Ding.pl czyli personalizacje treści dla mainstreamu. To ma sens?

GM
Grzegorz Marczak
33

O Ding.pl słyszałem kilka razy na Facebook, gdzie Paweł Opydo zajawiał nowy produkt portalu. Teraz dowiedzieliśmy się już chyba najważniejszego o tym wynalazku i szczerze mówiąc czuję się nieco zagubiony. Zanim jednak przejdę do rzeczy, których nie rozumiem. W dwóch słowach napiszę o czym jest Ding....

O Ding.pl słyszałem kilka razy na Facebook, gdzie Paweł Opydo zajawiał nowy produkt portalu. Teraz dowiedzieliśmy się już chyba najważniejszego o tym wynalazku i szczerze mówiąc czuję się nieco zagubiony. Zanim jednak przejdę do rzeczy, których nie rozumiem. W dwóch słowach napiszę o czym jest Ding.pl. Z video prezentacji wynika, że jest to taki prosty system rekomendującym nam treści zgodne z naszymi upodobaniami.

Całość bazuje na guzikach, które będziemy widzieli w różnych miejscach na interia.pl. Pociskając te guziki będziemy dawali znać co nas interesuje i jakie treści lubimy czytać. Dzięki temu system będzie nam proponował podobne tematycznie informacje z portalu. Ma to być recepta na bardziej spersonalizowany i bliższy naszym zainteresowaniom portal internetowy. Tak to ma działać według Interii. Dodatkowo będziemy mieli stronę internetową gdzie każdy będzie mógł tuningować swoje rekomendacje. I na razie tyle. Jedna ważna rzecz, nie wyklucza się dopuszczenia do ding.pl zewnętrznych stron ale nie jest to priorytet jako, że Ding ma wspierać głównie portal Interia.pl (zresztą musiałby to mieć sens dla wydawców).




Do tej pory wszystko jest dla mnie zrozumiałe - choć szczerze mówiąc, myślałem że Interia porwie się na coś więcej, coś co nie ogranicza się tylko do jej zasobów. No ale trudno.

Teraz słowo o moich wątpliwościach. Czytelnik portalu w moich oczach to osoba, która wpada po kilka newsów i idzie dalej. Umówmy się, że strona główna portalu to nie serwis społecznościowy angażujący i prowokujący do dłuższej interakcji (nie mówię o walce w komentarzach). Tutaj czytelnik wchodzi przeczytać informacje ze świata, sprawdzić kurs walu i zobaczyć czy jest nowe zdjęcie Dody z playboya. Trudno jest mi wyobrazić sobie, że teraz ci ludzie będą klikali na kolejne guziki pod artykułami, po to aby później system im podpowiedział, że jest nowy news z kategorii sport. Rozumiem zamysł przytrzymania użytkownika dłużej w portalu, rozumiem też jak to ma działać - nie rozumiem tylko skąd się bierze nadzieja, że ludzie będą z tego korzystać?

Aby sprawdzić moją teorię przyjrzałem się bliżej aktywności czytelników Interii jeśli chodzi o facebookwe lajki czy też oceny artykułów. Generalnie jest pusto - news z głównej o Sikorskim dostał 4 lajki, trudno mi było znaleźć na szybko artykuł, który by miał więcej. W kategorii popularne znalazłem wprawdzie jedną treść która miała 3k lajków, ale to chyba naprawdę wyjątek. Lepiej jest trochę z łapkami do oceniania artykułów - nabijają od kilku do kilkudziesięciu głosów.

Nie chcę przez to powiedzieć, że ludzie nie będą kilkać w nowe guziki od Ding.pl bo wszystko zależy od tego jak to zostanie wdrożone. Chcę natomiast pokazać, że popularyzacja takiego pomysłu może to być ekstremalnie trudne zadanie. Nie wspominając już o przekonaniu użytkownika do korzystania z podpowiedzi. Wygląda mi to trochę na próbę wdrożenia narzędzie jednak dla geeków, w najbardziej mainstremowym obszarze internetu.

Zobaczymy czy się uda, 2 minutowa prezentacja to zapewne nie wszystko czym chce zaskoczyć czytelników Interia. Obawiam się tylko, że reakcja na Ding jeśli chodzi o zrozumienie tej usługi może być podobna jak reakcja na Śledzika - choć oczywiście nie tak krytyczna i energiczna bo tutaj chyba (?) nikt nikomu na siłę Dinga wciskać nie będzie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

interia