181

Instalowanie nowych iOS-ów na starych sprzętach nie ma sensu

Fajnie, że Apple umożliwia zaktualizowanie starszych sprzętów z iOS do najnowszych jego wersji, ale jak pokazuje internet, nie zawsze wszystko wychodzi tak, jak trzeba. Doskonałym przykładem jest iOS 9.3, który…brickował urządzenia. Na szczęście Apple wypuściło już odpowiednią łatkę, ale jednak niesmak pozostał.

Kupując telefon z Androidem istnieje duże ryzyko (jeśli nie jest to flagowiec, choć z flagowcami też po jakimś czasie różnie bywa), że któregoś dnia obudzicie się bez możliwości aktualizacji oprogramowania na swoim sprzęcie. Do tego dochodzą aktualizacje rozłożone w czasie i podzielone ze względu na urządzenia – w konsekwencji mając nawet w miarę nowego flagowca nie jest wcale pewne, że w najbliższym czasie otrzymacie aktualizację do najnowszej wersji systemu od Google. Apple podchodzi do tego tematu zupełnie inaczej – choć oczywiście ma łatwiej, modeli sprzętów napędzanych ich systemem operacyjnym jest zdecydowanie mniej.

Z każdą kolejną aktualizacją iOS jestem jednak pełen podziwu dla tego, że firma cały czas wspiera swoje stare urządzenia, umożliwiając użytkownikom instalację nowej wersji iOS. Owszem, część funkcji na starych sprzętach nie zadziała, ale sam system już tak. Podobnie miała się sprawa z iOS 9.3, o którego funkcjach niedawno pisaliśmy. Można go zainstalować nawet na leciwym już iPhonie 4S i iPadzie 2, iPodzie Touch 5 generacji i pierwszym iPadzie Mini.

Wpadka z aktualizacją iOS

Nie pierwszy i nie ostatni raz Apple zaliczyło wpadkę z wadliwą aktualizacją. Tym razem problem dotyczył starszych urządzeń – podczas aktualizacji pojawiał się problem z aktywacją, mimo nawiązanego połączenia z internetem. Niektórym pomagało podłączenie sprzętu do komputera za pomocą przewodu USB i aktywacja z użyciem iTunes. W internecie pojawiły się jednak głosy, że części osób to okrężne rozwiązanie nie pomogło. Efekt? Niedziałające urządzenie, czyli tak zwany brick.

Na szczęście firma się ocknęła i udostępniła nowy build iOS 9.3, który powinien już działać bez problemów na starszych sprzętach z logiem nadgryzionego jabłka (otrzymał oznaczenie 13E236). Niby wszystko powinno być już w porządku, nasuwa się jednak pytanie – po co właściwie instalować najnowszego iOS-a na leciwych już sprzętach?

Znam przynajmniej kilka osób, które w przeciągu ostatnich lat decydowało się na aktualizację starszych iUrządzeń, by później marudzić tygodniami, że sprzęt zaczął gorzej działać, a bateria nie trzyma już tak, jak wcześniej. Sam wciąż używam iPada 3 i zatrzymałem się na iOS 7 (dokładnie 7.1.1) i od kilku lat nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby wskakiwać na nowszy system. Owszem, w sieci pojawiały się informacje, jakoby mój model działał lepiej na iOS 8, ale zawsze kiedy czytałem takie wypowiedzi po chwili widziałem zupełnie inne opinie. Ostatecznie zrezygnowałem i cieszyłem się tym co mam.

Ale żeby było jasne – na starym iPadzie przeglądam sieć, korzystam ze Spotify, oglądam YouTube’a, instaluję dziecku prostsze gry – nic więcej. Sprzęt i tak nie radził sobie zbyt dobrze z nowszymi, dużymi produkcjami więc nawet gdyby któraś z nich zawołała o nowszy system, nie widziałbym sensu jego instalacji. I wiecie co? Zawołała dopiero 2 tygodnie temu, gra Lego Nexo Knights chciała przynajmniej iOS 8. Sprzęt działający na 7 jest jednak wciąż funkcjonalny i choć pewnie niedługo będzie powoli kończył swój żywot (przeszedł już fizycznie naprawdę dużo – wiecie, dziecko) kompletnie nie czuję potrzeby aktualizacji.

Oczywiście rozumiem, że część użytkowników chce być na czasie, korzystać z funkcji dostępnych w nowszym systemie – tylko czy faktycznie warto robić to kosztem płynności działania sprzętu lub problemów podczas aktualizacji? Ewidentnie widać, że tym razem Apple dodało stare modele głównie jako hasło marketingowe – no chyba, że sami zainstalowaliście iOS 9.3 na iP4s i iPadzie 2 i możecie powiedzieć, że urządzenia przeżywają drugą młodość. Nie? Tak myślałem.

grafika: 1

źródło