Technologie

Ile Oculusów jest już w użyciu? Całkiem sporo

MS
Maciej Sikorski
3

Co słychać w Oculus VR? Ostatnio doniesienia z samej firmy jakoś ucichły, wspomina się o projektach, w które zaangażowano gogle Oculus Rift, ale twórcy produktu zeszli w cień. Warto zatem wyciągnąć ich na pierwszy plan, bo pochwalili się niedawno dobrą nowiną. I chociaż nadal nie jest pewne, że ten...

Co słychać w Oculus VR? Ostatnio doniesienia z samej firmy jakoś ucichły, wspomina się o projektach, w które zaangażowano gogle Oculus Rift, ale twórcy produktu zeszli w cień. Warto zatem wyciągnąć ich na pierwszy plan, bo pochwalili się niedawno dobrą nowiną. I chociaż nadal nie jest pewne, że ten projekt wypali na taką skalę, jaką wróżą entuzjaści (nawet ci umiarkowani), to i tak osiągnięto już całkiem sporo.

Pisałem kilka godzin temu o okularach rzeczywistości rozszerzonej stworzonych przez Sony. Nie miałem tego urządzenia w rękach, a to utrudnia ocenę, ale... Nie ma sensu ściemniać: Japończycy pokazali coś bardzo złego. Liczą na to, że drogie okulary kupią teraz deweloperzy i pomogą japońskiej korporacji zrobić z tego coś dobrego. Nie wierzę, że to się uda, że tłum deweloperów zainwestuje w okulary AR od Sony i zrobi z nich jakiś pożytek. A piszę o tym, ponieważ jeden z top menedżerów Oculusa pochwalił się sporym zaangażowaniem deweloperów w ich produkt.

Brendan Iribe poinformował kilka dni temu, że na rynek trafiło już 100 tysięcy sztuk Rift DK2 i tony Gear VR. W tym drugim przypadku trudno o komentarz, bo sprzętu raczej nie sprzedaje się na tony. Szału prawdopodobnie nie ma albo liczba nie robiłaby dużego wrażenia, bo Gear VR po prostu nie może sprzedawać się jak świeże bułeczki - środowisko odbiorców jest stosunkowo nieliczne. Wróćmy zatem do Oculusa stacjonarnego. Czy te 100 tysięcy sztuk trafiło do deweloperów? Nie, aż tak nie można naginać rzeczywistości - część posiadają zwykli użytkownicy, część przeróżne firmy, które testują gogle VR, partia trafiła pewnie do konkurencji. Podejrzewam jednak, że deweloperzy stanowią spory odsetek użytkowników i rzeczywiście pomogą goglom Facebooka błysnąć za jakiś czas.

Co słychać w Oculus VR? Ostatnio doniesienia z samej firmy jakoś ucichły, wspomina się o projektach, w które zaangażowano gogle Oculus Rift, ale twórcy produktu zeszli w cień. Warto zatem wyciągnąć ich na pierwszy plan, bo pochwalili się niedawno dobrą nowiną. I chociaż nadal nie jest pewne, że ten projekt wypali na taką skalę, jaką wróżą entuzjaści (nawet ci umiarkowani), to i tak osiągnięto już całkiem sporo.

Pisałem kilka godzin temu o okularach rzeczywistości rozszerzonej stworzonych przez Sony. Nie miałem tego urządzenia w rękach, a to utrudnia ocenę, ale... Nie ma sensu ściemniać: Japończycy pokazali coś bardzo złego. Liczą na to, że drogie okulary kupią teraz deweloperzy i pomogą japońskiej korporacji zrobić z tego coś dobrego. Nie wierzę, że to się uda, że tłum deweloperów zainwestuje w okulary AR od Sony i zrobi z nich jakiś pożytek. A piszę o tym, ponieważ jeden z top menedżerów Oculusa pochwalił się sporym zaangażowaniem deweloperów w ich produkt.

Brendan Iribe poinformował kilka dni temu, że na rynek trafiło już 100 tysięcy sztuk Rift DK2 i tony Gear VR. W tym drugim przypadku trudno o komentarz, bo sprzętu raczej nie sprzedaje się na tony. Szału prawdopodobnie nie ma albo liczba nie robiłaby dużego wrażenia, bo Gear VR po prostu nie może sprzedawać się jak świeże bułeczki - środowisko odbiorców jest stosunkowo nieliczne. Wróćmy zatem do Oculusa stacjonarnego. Czy te 100 tysięcy sztuk trafiło do deweloperów? Nie, aż tak nie można naginać rzeczywistości - część posiadają zwykli użytkownicy, część przeróżne firmy, które testują gogle VR, partia trafiła pewnie do konkurencji. Podejrzewam jednak, że deweloperzy stanowią spory odsetek użytkowników i rzeczywiście pomogą goglom Facebooka błysnąć za jakiś czas.

Fakt, iż wspomniane 100 tysięcy urządzeń trafiło do rąk różnych grup użytkowników powinien się przysłużyć Oculusowi. Nawet jeśli zwykli entuzjaści nie rozwiną tego produktu bezpośrednio, to można na ich testować konkretne rozwiązania - też się liczy. Jednocześnie sporą rolę mogą odegrać firmy czy instytucje testujące gogle. Przecież to świetna reklama dla Oculusa i dowód na to, że można wykorzystać sprzęt w przeróżnych miejscach i sytuacjach. O kilku przykładach pisaliśmy już na AW, teraz wspomnę jeszcze o pewnym projekcie brytyjskiej armii.

Wojskowi na Wyspach szukają rekrutów i na różne sposoby próbują ich zachęcić do wstąpienia do armii (poniżej reklama telewizyjna, która ma w tym pomóc). Zainicjowano np. akcję na jednej ze stacji londyńskiego metra - stanął tam Range Rover, do którego wsiadają chętni, na głowy zakładają Oculus Rifta i... trafiają do czołgu Challenger 2. A ten bierze udział w bitwie pancernej. Nie wiem, jak to wykonano, czy zrywa czapki z głów, ale chętnie bym się przekonał.

Podobnych projektów będzie przybywać i to w przeróżnych branżach - od wspomnianego wojska (nie tylko przy rekrutacji, ale też w szkoleniach), przez szeroko pojętą rozrywkę, po handel, edukację, turystykę... nie ma sensu powtarzać tego w kółko - wiadomo, że może być nieźle i na dużą skalę. Nie spodziewam się, by okulary Sony wywołały podobne zamieszanie na ryku.

Fakt, iż wspomniane 100 tysięcy urządzeń trafiło do rąk różnych grup użytkowników powinien się przysłużyć Oculusowi. Nawet jeśli zwykli entuzjaści nie rozwiną tego produktu bezpośrednio, to można na ich testować konkretne rozwiązania - też się liczy. Jednocześnie sporą rolę mogą odegrać firmy czy instytucje testujące gogle. Przecież to świetna reklama dla Oculusa i dowód na to, że można wykorzystać sprzęt w przeróżnych miejscach i sytuacjach. O kilku przykładach pisaliśmy już na AW, teraz wspomnę jeszcze o pewnym projekcie brytyjskiej armii.

Wojskowi na Wyspach szukają rekrutów i na różne sposoby próbują ich zachęcić do wstąpienia do armii (poniżej reklama telewizyjna, która ma w tym pomóc). Zainicjowano np. akcję na jednej ze stacji londyńskiego metra - stanął tam Range Rover, do którego wsiadają chętni, na głowy zakładają Oculus Rifta i... trafiają do czołgu Challenger 2. A ten bierze udział w bitwie pancernej. Nie wiem, jak to wykonano, czy zrywa czapki z głów, ale chętnie bym się przekonał.

Podobnych projektów będzie przybywać i to w przeróżnych branżach - od wspomnianego wojska (nie tylko przy rekrutacji, ale też w szkoleniach), przez szeroko pojętą rozrywkę, po handel, edukację, turystykę... nie ma sensu powtarzać tego w kółko - wiadomo, że może być nieźle i na dużą skalę. Nie spodziewam się, by okulary Sony wywołały podobne zamieszanie na ryku.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu