17

Kopie kryptowaluty i ogrzewa 20-metrowy pokój. Co powiecie na grzejnik z Radeonami w domu?

Trudno o lepszy symbol 2018 roku niż grzejnik kopiący kryptowaluty. Francuska firma Qarnot, która jest producentem tego rozwiązania, zapewnia, że jest ono w stanie ogrzać niewielki pokój i jednocześnie na siebie zarobić. Kuriozalne.

Qarnot QC-1 z wyglądu przypomina zwyczajny grzejnik. Oczywiście jest nieco bardziej elegancki od tych wszystkich rozwiązań, które montuje się masowo w domach i mieszkaniach. Czarny lakier, którym pokryto anodyzowane aluminium, drewniana listwa, diody LED – to naprawdę elegancki element, który przez niejednego dekoratora zostałby z chęcią użyty do wystroju wnętrza. Mierzy 65 x 62,5 x 15 cm przy niemałej wadze 27 kg. Ale ja nie o tym. Każdy, kto choć raz widział komedie romantyczne lub za młodu doświadczył nieszczęśliwej miłości wie, że… najważniejsze jest wnętrze. I to też dotyczy QC-1.

W środku znajdziemy bowiem dwie karty Sapphire Radeon RX 580 8GB Nitro+. Są one chłodzone w sposób pasywny i przekazują ciepło do wielkiego radiatora, którym de facto jest właśnie ten grzejnik. Producent mówi tutaj o mocy 450 W, ale w trybie boost można ją podnieść do 650 W. Ogólnie rzecz biorąc QC-1 ma ogrzać pokój o powierzchni 20 metrów kwadratowych.

Do konfiguracji i sterowania grzejnikiem posłuży aplikacja mobilna. Dostarczy ona nam wykresy, statystyki oraz pozwoli sterować wydajnością (i tym samym tworzonym ciepłem) kart graficznych. Możemy też decydować, jaką walutę ma wykopywać urządzenie: Bitcoina, Litecoina czy Ethereum. Aby jednak działała, musimy podłączyć QC-1 do internetu za pomocą złącza Ethernet. Oczywiście przyda się też źródło prądu i to nie małe, bo sprzęt swoje pobiera.

Cena? 2900 euro. Jeżeli złożymy zamówienie do 20 marca, nasz grzejnik powinien do nas przyjechać jeszcze przed 20 czerwca. Co dalej? Tu pojawia się mnóstwo pytań. Producent mówi, że karty łącznie osiągają wydajność na poziomie wydajność 60 MH/s. Teoretycznie zatem grzejnik na siebie zarobi (pomijam jednak kwestię, czy i kiedy jego koszt nam się zwróci…). Pytanie, czy faktycznie wygeneruje na tyle ciepła, żeby cokolwiek ogrzać (20 metrów kwadratowych to nie jest wcale mała powierzchnia). Wątpliwości budzi też awaryjność takiego rozwiązania. Jeżeli karty są wlutowane w płytę główną to awaria którejkolwiek z nich może oznaczać, że naprawa będzie bardzo kosztowna. Pocieszeniem jest brak elementów ruchomych, jak wentylatory, które psują się częściej.

Nie ulega jednak wątpliwości, że ta kuriozalna i nieco groteskowa konstrukcja jest znakiem naszych czasów. Pytanie co dalej? lodówka, w której agregat chłodzi dwa GF 1080 Ti podłączone nad zamrażarką?

 

źródło: TechPowerUp