6

Pamiętacie gry w przeglądarce? Sprawdziłem dziś swoje ulubione i wspomnienia odżyły

Pamiętacie jeszcze gry w przeglądarce? A może jeszcze do takowych powracacie? Dziś wzięło mnie na wspominki i odwiedziłem strony gier, na których kiedyś spędzałem długie godziny.

Gry w przeglądarce, które pamiętam

The Crims, czyli życie kryminalisty z podziałem na sezony

Chciałbym najpierw wyjaśnić o jakiego rodzaju gry mi chodzi, bo części z Was do głowy mogą przyjść takie strony Miniclip czy Kurnik. Owszem, tam też bywałem dość regularnie, ale tym razem zwracam Waszą uwagę nieco innym tytułom – tym, które oparto o klasyczne strony www, a nie Flasha. Wśród nich prym wiodły The Crims i OGame, a jak się okazuje obydwie wciąż działają i są dostępne. Pierwsza z nich to oczywiście szansa na przejście na niewłaściwą stronę prawa – przenosimy się do CrimCity – metropolii dla gangsterów, morderców, i kryminalistów – gdzie zdobywamy szacunek za napady, kradzieże, pobicia i inne mniejsze lub większe występki.

Ponad 500 poprawek w Cyberpunk 2077. A to dopiero początek

Źródło grafiki.

Na każdym z poziomów możemy pozwolić sobie na określone działania, a jeśli zbyt wcześnie spróbujemy zdobyć więcej punktów i porwiemy się z motyką na słońce, to czeka nas kara. Typowym dla tego typu gier mechanizmem jest oczywiście odradzanie się zasobów, więc długie minuty najczęściej wpatrywało się w licznik na ekranie lub rozmawiało z innymi na GG. Gdy zapanowała mania na tę grę w mojej okolicy, wszyscy prześcigaliśmy się w nabijaniu leveli, ale największym problemem były dla mnie zawsze sezony gry, czyli zakończenie rundy po pewnym czasie i restart serwera.

Rozumiem doskonale, o co w tej grze chodziło i że dzięki nagrodom zaangażowanie graczy było jeszcze większe, a poza tym nie dałoby się bez końca zdobywać wyższych poziomów, ale po czwartym czy piątym resecie emocje opadły, bo w kółko robiło się to samo. Widzę, że dzisiaj niewiele się w The Crims zmieniło, co jest jednocześnie dobrą i złą wiadomością.

OGame, czyli własna planeta, flota i walka o przetrwanie

Zupełnie inaczej wygląda natomiast sytuacja z OGame, gdyż tutaj rozwój naszych planet i floty zajmuje o wiele więcej czasu i jest to gra, którą można prowadzić przez wiele tygodni czy miesięcy. Zasady gry nie uległy znaczącej modyfikacji po tych kilku(nastu?) latach, od kiedy ostatnio widziałem tę stronę, ale aktualizacja oprawy graficznej jest w pełni zrozumiała. OGame było drugą grą, obok The Crims, w której spędziłem tak wiele czasu, ale w pewnym momencie po prostu przestałem grać, ponieważ najlepsza zabawa byłą tylko wtedy, gdy grało się wspólnie ze znajomymi. Samodzielna walka z nieprzychylnymi sąsiadami nie daje już takiej frajdy.

Tak wygląda dev kit przystawki do Nintendo 64 pozwalającej odtwarzać gry ze specjalnych dyskietek

Oprócz The Crims i OGame, w mojej głowie zapisało się kilka innych przeglądarkowych gierek, jak Street Race (coś na wzór The Crims, ale chodziło o branie udziału w wyścigach i tuning auta – gra dzisiaj nie jest już dostępna), FreeKick oraz Hattrick (dwa managery piłkarskie, z których ten drugi działa do dzisiaj), a także Plemiona, które były chyba ostatnią grą tego typu, w jaką grałem. Popularność tych gier minęła bezpowrotnie i przypomniałem sobie o nich tylko dlatego, że w rozmowie ze znajomymi ktoś o nich wspomniał, gdy dyskusja zaczęła dotyczyć starego internetu.

Magia DRM. Chcieli pograć w Crasha Bandicoota 4 na PC, ale nie mogli bo padły serwery Blizzarda

Charakterystyczny element krajobrazu Internetu

Dość często trafialiśmy też wtedy na wymienione Miniclip czy Kurnik, ale to właśnie typowo przeglądarkowe gry wspominam najmilej, bo w następnych latach – gdy tworzenie takich platform stało się łatwiejsze i bardziej przystępne – powstawało sporo innych gier o tematyce, która interesowała mniej najbardziej. Część z nich nie posiadała nawet licencji na wykorzystanie nazw, logotypów itd., ale gromadziły ogrom graczy np. na wyspie w LOST online czy w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Niestety, dość szybko znikały one z Sieci, ale są całkiem charakterystycznym elementem krajobrazu Internetu sprzed około dekady.

Źródła grafik: 1, 2.