11

Magia DRM. Chcieli pograć w Crasha Bandicoota 4 na PC, ale nie mogli bo padły serwery Blizzarda

DRM znów pokazał rogi. Nie działały serwery, więc gracze którzy legalnie kupili grę (która nie ma żadnych trybów sieciowych) musieli obejść się smakiem. Tymczasem piraci mogli grać bez przeszkód.

Zabezpieczenia DRM nie bez powodu cieszą się złą sławą nie tylko wśród piratów, którym uniemożliwiają dostęp do gier, ale także wśród użytkowników którzy nabyli produkt. Wielokrotnie byliśmy świadkami tego, jak uczciwi gracze mieli cały zestaw kłopotów z dostępem do zakupionych przez siebie treści, a tymczasem piraci cieszyli się z bezproblemowego dostępu do tych samych treści. O ile jednak kiedy wszystko działa jak trzeba DRM jest tylko uciążliwy, to kiedy zaczynają się schody okazuje się… po prostu nieznośny. Boleśnie przekonali się o tym wczoraj ci, którzy kupili Crash Bandicoot 4: It’s About Time w wersji na PC.

Crash Bandicoot 4: It’s About Time w wersji na komputer dostępny jest wyłącznie przez Battle.net. Kiedy nie działały serwery Blizzarda, gracze nie mogli uruchomić zakupionej przez siebie gry

Wczoraj serwery Blizzarda zaliczyły chwilową przerwę w działaniu. Zdarza się, nie pierwszy i nie ostatni raz — zresztą takie problemy mniej lub bardziej regularnie dotykają wszystkich firm. Ale w erze cyfrowej są one wyjątkowo dokuczliwe — o ile nie działają gry typowo multiplayerowe, złość jest… jakby mniejsza. Ale okazuje się, że Crash Bandicoot 4 będący grą 100% offline (tryb zabawy wieloosobowej jest, ale wyłącznie lokalny) także stał się nieużywalny. Kiedy klient nie potrafi potwierdzić legalności oprogramowania, nie można więc było cieszyć się z gry. Ups.

Gracze byli wściekli, ale na reakcję nie trzeba było specjalnie długo czekać. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych wpadek, tutaj również największymi wygranymi byli… piraci — najwyraźniej spiracona wersja Crasha nie potrzebuje dostępu do sieci by poprawnie działać. Serwery Blizzarda mogą padać, posiadacze tej wersji tego nie odczują. U nich będzie działać. I znowu największymi przegranymi są ci, którzy grę kupili…