8

Gry Star Wars – historia wzlotów i upadków (9)

Sekretny uczeń Dartha Vadera, biegające i strzelające klony, niesamowite maszyny wojenne i dziwaczne planety rodem z kolorowych snów Barbie odlatującej na kwasie. Gdzieś w tym wszystkim zaginął klimat brudnych, kanciastych statków kosmicznych, pijących w barach przemytników i doskonale skrojonych mundurów oficerów imperialnych sił. Żegnamy dziś wielki świat gier Star Wars. Najpierw się skundlił, a potem […]

Sekretny uczeń Dartha Vadera, biegające i strzelające klony, niesamowite maszyny wojenne i dziwaczne planety rodem z kolorowych snów Barbie odlatującej na kwasie. Gdzieś w tym wszystkim zaginął klimat brudnych, kanciastych statków kosmicznych, pijących w barach przemytników i doskonale skrojonych mundurów oficerów imperialnych sił. Żegnamy dziś wielki świat gier Star Wars. Najpierw się skundlił, a potem zdechł. A jednak w tunelu pojawiło się światło…

Równia pochyła

W sumie na różne systemy w 2003 roku wyszło sześć licencjonowanych tytułów, w tym pierwsza w realiach SW produkcja MMO – Star Wars: Galaxies, która jest tematem na osobny artykuł, bo długo można by rozmawiać o wielkości potencjału i przyczynach śmierci tytułu.

Rok 2004 to przede wszystkim sieciowa strzelanina Star Wars: Battlefront inspirowana serią Battlefield.

Starcia odbywają się w szesnastu przepastnych lokacjach (odmienne warunki klimatyczne i topografia), umiejscowionych w ramach dziesięciu ciał niebieskich – m.in. księżyce Endor i Yavin 4 (wilgotne lasy) oraz planety Hoth (jałowy lodowiec), Tatooine (piaszczysta pustynia) i Naboo (skomplikowane architektonicznie miasta). Warto podkreślić, że oprócz uczestników zmagań militarnych (maksymalnie ponad sześćdziesiąt jednostek żywych lub sterowanych przez Sztuczną Inteligencję) funkcjonują także nieinteraktywne istoty o charakterze cywilnym. (źródło)

W 2005 roku powraca KOTOR. Druga część nosi podtytuł The Sith Lords. Akcja rozgrywa się pięć lat po ostatnich wydarzeniach, a nie jest bezpośrednia kontynuacją chociażby z uwagi na niemożnośc zaimportowania stworzonej uprzednio postaci.

Tytuł do dziś oceniany jako dobry, nieco bardziej mroczny, ale… jednocześnie słabszy. Tym niemniej KOTOR II zaliczyć można do sukcesów elektronicznej rozrywki spod znaku Star Wars.

Ogólnie 2005 rok to wysyp gier – w tym także na telefony komórkowe. Z produkcji PC poza KOTOR II warto wymienić Battlefront II czy różnej maści rozszerzenia do Galaxies. Pojawia się też całkiem udany, choć specyficzny tytuł Lego Sar Wars, będący parodią filmów w świecie zbudowanym z kultowych klocków, oraz Star Wars: Republic Commando – taktyczny shooter rozgrywający się w czasach Wojen Klonów. To solidna pozycja, która charakteryzuje się bardzo dobrą grafiką i grywalnością, jednak stanowczo brakuje w niej fabularnego klimatu – nadrzędnej historii, która nadawałaby posmak całości. Jeśli jednak lubicie mocno bezosobowy klimat Call of Duty, spodoba się Wam też Republic Commando.

Rok 2006 to przede wszystkim Star Wars: Empire at War – bardzo ładna strategia czasu rzeczywistego i jednocześnie bodaj jedna z ostatnich gier, które zachowały smaczek.

Początek wirtualnego scenariusza umieszczono dwa lata przed wydarzeniami z czwartego epizodu (A New Hope – Nowa Nadzieja) filmowej sagi George’a Lucasa, chociaż warstwa fabularna zahacza również o część trzecią (Revenge of the Sith – Zemsta Sithów). Zatem osią akcji jest konflikt pomiędzy Imperium Galaktycznym i Sojuszem. W trakcie zabawy oglądamy więc mnóstwo charakterystycznych jednostek bojowych, czyli m.in. maszyny kroczące AT-AT i AT-ST, szturmowe statki klasy Acclamator, potężne Gwiezdne Niszczyciele, zwinne Snowspeedery oraz oczywiście regimenty piechoty. Autorzy zaimplementowali także nie pokazywane wcześniej w świecie elektronicznej rozrywki oddziały w postaci np. gąsienicowych pojazdów TIE Crawler (myśliwce TIE Fighter przerobione na czołgi). (źródło)

Choć uznacie to za stwierdzenie kontrowersyjne, całkowity zmierzch zapadł wraz z grą The Force Unleashed z 2008 roku. To projekt, który wyglądał na obrazkach i filmach rewelacyjnie – niestety, zapadła decyzja o tym, by nie wydawać go na PC z uwagi na duże piractwo. Na szczęście twórcy poszli po rozum do głowy i gra trafiła na komputery osobiste.

Ten TPS opowiada historię tajnego ucznia Dartha Vadera, Starkillera. Co ciekawe, tak właśnie pierwotnie miał się nazywać bohater starej trylogii, który w oryginalnym scenariuszu stanowił połączenie Luke’a Skywalkera z Hanem Solo. Ale to także temat na inną opowieść.

The Force Unleashed oszałamia grywalnością, szerokimi możliwościami używania Mocy i niszczenia otoczenia oraz oczywiście grafiką. Niestety, gra jest… nudna! Miałki scenariusz, zbyt długie misje ciągnące się niczym przysłowiowe flaki z olejem i nasz bohater, który absolutnie nie ma charakteru – wszystko to zdecydowało, że gra wzbudziła mieszane uczucia. Wzrokowcy niewątpliwie byli zadowoleni. Poszukiwacze fabuły i klimatu już niekoniecznie. Nie pomogło też rozczłonkowanie gry na DLC.

Gra doczekała się kontynuacji, która była prostsza i krótsza, a w mojej osobistej opinii również lepsza fabularnie, jednak dostała od recenzentów poważne baty – najpewniej dlatego, że po prostu przebrała się miarka. Ciągłe rozwadnianie klimatu oryginalnej trylogii, pogoń za groszem (czy raczej za milionami), miałki klimat nowej trylogii i produkcja gier na przysłowiowy akord – wszystko to sprawiło, że fani zaczęli się odwracać, a Lucas, który swego czasu zapowiedział, że nigdy nigdzie nikomu niczego nie odda (ponoć odmówił samemu Spielbergowi), nagle sprzedał całą markę wytwórni Disneya, przy okazji grzebiąc pod gruzami rozpoczęty, mocno enigmatyczny projekt Star Wars 1313.

Czy to koniec interaktywnego świata Gwiezdnych Wojen? Jak się okazało, wręcz przeciwnie. Mimo że prześmiewcy straszą fanów memami z myszką Mickey, nie wolno zapominać, że wytwórnia Disneya ma na swoim koncie sporo zaskakująco dobrych produkcji filmowych, a za kolejne części Star Wars wziął się reżyser, który potrafił tchnąć nowego ducha nawet w takie truchło jak Star Trek. Tego samego możemy oczekiwać po grach. Jeszcze niedawno – w poprzednich częściach – wspominałem o tym, jak wielkim i ważnym wątkiem w świecie Star Wars były pojedynki w kosmosie. Jak gdyby w odpowiedzi Disney ogłosił prace nad sieciowym dogfightem w klimacie starej trylogii, z miejsca kupując wszystkich fanów takich produkcji jak X-Wing, Tie Fighter czy Rogue Squadron. Więcej o grze Attack Squadron przeczytacie tutaj.

Ja tymczasem żegnam się z Wami, czekam na opinie, na tytuły, które pominąłem i kolejne propozycje na ciekawe artykuły!

Niech Moc będzie z Wami!

Poprzednie części znajdziecie tutaj.