13

Gry Star Wars – historia wzlotów i upadków (2)

Gwiezdne Wojny to do dziś największy fenomen kultury popularnej. Zapoczątkowany w 1977 roku, zdobył miliony fanów na całym świecie i żyje obecnie na wszystkich możliwych frontach współczesnych mediów – także w formie interaktywnej. Najwyższy zatem czas przyjrzeć się grom spod znaku Star Wars, począwszy od czasów „starożytnych”. Tym bardziej, że mamy tu do czynienia wahaniami […]

Gwiezdne Wojny to do dziś największy fenomen kultury popularnej. Zapoczątkowany w 1977 roku, zdobył miliony fanów na całym świecie i żyje obecnie na wszystkich możliwych frontach współczesnych mediów – także w formie interaktywnej. Najwyższy zatem czas przyjrzeć się grom spod znaku Star Wars, począwszy od czasów „starożytnych”. Tym bardziej, że mamy tu do czynienia wahaniami poziomu o niezwykłym wręcz natężeniu.

Uwaga, publikujemy najbardziej kompletną (co nie znaczy, że kompletną)
historię gier wideo spod znaku Star Wars!

Prehistorii ciąg dalszy

Jak wspomniałem tydzień temu, rok 1983 okazał się czasem dobrych zbiorów, choć stwierdzam to z lekkim przymrużeniem oka. Obok znakomitej produkcji Star Wars Arcade pojawił się zdecydowanie dziwaczny tytuł Jedi Arena – podobnie jak omawiany poprzednio starwarsowy „biedaklon” Defendera – przeznaczony na konsole Atari 2600. Obejrzyjcie najpierw reklamę (na własną odpowiedzialność):

Gra była koszmarna pod każdym możliwym względem, a jej gameplay pomyślano chyba jako symulator kiwania palcem w bucie. Oficjalnie miał to być pojedynek na miecze świetlne, które w grze wyglądają jak samochodowe wycieraczki na tylnej szybie. Naszym zadaniem jest odbijanie promieni elektrycznych emitowanych przez lewitującą kulę-robota znaną z filmowego epizodu Nowa nadzieja (scena, gdy Luke ćwiczy z mieczem na pokładzie Sokoła Millennium). Grać można było z komputerem lub żywym przeciwnikiem.

Produkcja ta miała poza tytułem tyle wspólnego z Gwiezdnymi Wojnami, co koń z koniakiem. Jak widać, metodę odcinania kuponów znano już u zarania dziejów rozrywki elektronicznej.

Za koszmarek ten odpowiadała firma Parker Brothers, która – czy tego chcemy, czy nie – rozmiłowała się w uniwersum George’a Lucasa. W tym samym roku wydała bowiem jeszcze Return of the Jedi: Death Star Battle. To klasyczna zręcznościowa gra, gdzie piksele strzelały pikselami do… pikseli. Przy całym moim wielkim sentymecie do tamtych czasów i starych produkcji, nie jestem w stanie przełknąć tego, co oferowano na Atari 2600. Dość powiedzieć, że Gwiazda Śmierci wygląda w grze jak skrzyżowanie podsufitowej kuli disco z poszarpanym przez psa papierowym lampionem z IKEA.

W grze sterowaliśmy podobizną Sokoła, a strzelać mogliśmy do tie interceptorów oraz premiowanych ekstra imperialnych wahadłowców. W 1984 roku, rok po konsolowej premierze, tytuł zawitał na ZX Spectrum. Bracia Parker nie dali za wygraną i postanowili wydać Return of the Jedi: Ewok Adventure. Na szczęście zakończyło się na prototypie – tytuł nigdy nie ujrzał światła dziennego, więc możemy odetchnąć.

Tymczasem jeszcze w 1983 roku pojawiła się równie „szalona” produkcja właśnie na wspomniany komputer od sir Clive’a Sinclaira – Return of the Jedy. Nie, to nie jest literówka. Naprawdę oryginalnie na końcu wyrazu zamiast „i” postawiono tu „y” – zapewne z uwagi na prawa autorskie. Dlatego też mamy tu R2 (a nie R2D2) oraz D. Vadera (w miejsce Dartha Vadera). Gra wydana została w Wielkiej Brytanii przez kompletnie nieznaną firmę M.K. Circuits. Nazwa okazała się anagramem nazwiska twórcy – Micka Curtisa, który spłodził tytuł w Basicu… Gra kosztowała sześć funtów i okazała się kolejną bezczelną „podróbką”, która najwyraźniej uszła uwadze prawników George’a Lucasa, który przecież z czasem stał się młotem na czarownice.

Reklamy w Your Computer i Popular Computer Weekly (1983 rok)

 Specjalnie dla Was (jest piąteczek, możemy się pośmiać!) przetłumaczyłem instrukcję:

Znajdujesz się na arenie gier Jedy uzbrojony w działko laserowe. Obraca się ono tylko zgodnie z ruchem wskazówek zegara, kontrolowane klawiszem 0. Od działka prowadzi osiem torów. Na końcu każdego może pojawić się D. Vader. Jeśli go zobaczysz, obróć się w stronę jego toru i szybko strzel laserem, inaczej stracisz jedno ze swych pięciu żyć. Jeśli zobaczysz R2, nie strzelaj do niego, bo… zostaniesz wyeliminowany. Po zabiciu około dwudziestu Vaderów przejdziesz do następnego etapu gry. Jest osiem etapów – każdy z nich szybszy od poprzedniego.

Tak, ten czarny robal po prawej to sam D. Vader!

Żeby było śmieszniej, gra ta wcale nie jest taka zła – na poły bezmyślne klikanie w dwa klawisze często daje więcej przyjemności niż wspomniane produkcje na Atari 2600 (sic!).

Tymczasem we wrześniu 1984 roku pojawił się automat do gry (coin-op) ze stajni Atari (nie mylić, broń Boże, z konsolą 2600!) z grą Return of the Jedi (licencjonowaną już przez Lucasfilm).

W sumie wyprodukowano 800 takich maszyn, a cena detaliczna każdej z nich wyniosła 2095 dolarów. I tu ciekawostka – japońska wersja zwała się Jedi no Fukushuu, co przekłada się nie na Powrót Jedi a na Zemstę Jedi (pierwotny tytuł VI sezonu Star Wars, który został przemianowany ze względów ideologicznych – wszak rycerze Jedi nigdy nie szukają zemsty!).

Wierzcie lub nie, ale ta grafika powalała wówczas na kolana! Tytuł prezentował nam rozgrywkę w rzucie izometrycznym (fenomenowi temu poświęciłem niedawno aż pięć artykułów!) opartą na wydarzeniach filmowych. Sterować mogliśmy speed bikerami, machiną AT-ST oraz Sokołem Millennium. Wersja na ZX Spectrum pojawiła się tym razem aż pięć lat po premierze oryginału, czyli w 1989 roku – ze zgrabną, choć oczywiście znacznie zubożoną grafiką (do dziś mam niepokojące podejrzenia na temat tego, co tak naprawdę robią Ewoki na końcu etapu):

W tej chwili ktoś zapyta, czy nie zapomniałem o arcade’owej „egranizacji” epizodu piątego. Otóż nie – i jest to kolejna ciekawostka. The Empire Strikes Back pojawiło się na automatach dopiero po Return of the Jedi – w roku 1985 – jako tzw. conversion kit do już istniejących automatów Atari. W sumie wyprodukowano 544 zestawy w cenie 595 dolarów każdy. Sama gra stworzona została jako wektorowy shooter – dokładnie taki, jak zręcznościowa poprzedniczka, opisywana tydzień wcześniej Star Wars Arcade.

W grze mogliśmy walczyć podczas ataku na Hoth – naszymi przeciwnikami były imperialne sondy oraz machiny kroczące (AT-ST i AT-AT). Mogliśmy też zasiąść za sterami Sokoła Millennium i walczyć w przestrzeni kosmicznej. Finałowy etap to szalony pościg poprzez pole asteroid…

W 1988 roku gra doczekała się wersji na ZX Spectrum, Commodore C64, Amstrad CPC, Atari ST oraz Commodore Amiga. Uważny Czytelnik dostrzeże więc, że w przypadku ZX Spectrum przywrócono arcade’owej serii właściwą chronologię (Return of the Jedi pojawił się na tej platformie w 1989 roku).

Ciąg dalszy nastąpi.
Niech Moc będzie z Wami!