Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Felietony

Granie na konsoli jest tańsze od PC

TP
Tomasz Popielarczyk

Absolwent dziennikarstwa, software'owiec i gadżeci...

123

Gracz nie ma łatwego życia. Sprzęt swoje kosztuje, gry skutecznie pustoszą portfel, a to wszystko nie jest dane raz na zawsze. Co kilka lat trzeba zmodernizować zabawki, dokupić akcesoria, zaopatrzyć się w jakąś najnowszą premierę. Co wychodzi zatem w końcu taniej? PC czy konsole? Do refleksji na...

Gracz nie ma łatwego życia. Sprzęt swoje kosztuje, gry skutecznie pustoszą portfel, a to wszystko nie jest dane raz na zawsze. Co kilka lat trzeba zmodernizować zabawki, dokupić akcesoria, zaopatrzyć się w jakąś najnowszą premierę. Co wychodzi zatem w końcu taniej? PC czy konsole?

Do refleksji na ten temat skłonił mnie materiał z konkurencyjnego serwisu. Dziś przez cały dzień w redakcji burzliwie dyskutowaliśmy i zgodnie uznaliśmy, że dowodów na to, że granie na konsolach jest tańsze istnieje całkiem sporo. Nie mam tutaj na myśli porównań typu: telewizor kosztuje tyle, a monitor tyle. Bądźmy rozsądni - chyba w każdym domu znajduje się TV i nikt nie kupuje tego urządzenia z myślą o konsoli. Co innego w przypadku komputerów. Tutaj albo stawiamy na laptopa, albo do skrzynki musimy dokupić monitor lub projektor. Choć oczywiście możemy też wykorzystać telewizor. Ze względu na dość dużą dowolność, odpuściłbym sobie wyliczenia tego typu. Skupmy się na konkretach.

Ile kosztuje PC do grania?

Ile trzeba wydać na solidny komputer do gier? Za 2 tys. złotych znajdziemy w marketach dziesiątki zestawów. Niestety nie są one zbyt wiele warte. Przede wszystkim już w momencie premiery nie pozwolą nam na granie we wszystko na przyzwoitych ustawieniach. Poza tym, w momencie modernizacji, która jest jednym z argumentów przemawiających za wyższością komputerów, mogą okazać się znacznie droższe. Zasilacz okaże się za słaby, płyta główna nie będzie miała wystarczającej ilości slotów na RAM, chłodzenie obudowy nie poradzi sobie z nowym CPU...

Złożenie komputera od podstaw jest droższe i jeżeli naprawdę chcemy sprzęt do gier, musimy być gotowi na wydatek rzędu 4 tys. złotych albo nawet więcej. Wówczas kupimy komputer, który przez przynajmniej kilka lat będzie się sprawdzał w takich zastosowaniach. Tutaj konsole nie są gorsze (są tańsze) - poprzednia generacja udowodniła, że mogą żyć bardzo długo. Za 3-4 alta, gdy my będziemy szukać RAM-u i nowej karty graficznej, konsolowiec będzie się jedynie zastanawiał nad zmianą gumek na analogi do pada. W przypadku laptopów do grania, które stają się coraz popularniejsze, ta rozbieżność jest jeszcze większa.

Pojawia się tutaj argument starych gier - na nowej konsoli nie zagramy przecież w tytuły z poprzednich generacji. Tylko, czy do nich potrzebujemy gamingowego PC? Każdy ma w domu komputer i daję sobie rękę uciąć, że intelowski GPU z powodzeniem poradzi sobie ze starymi klasykami. Zresztą coraz więcej ich znajdziemy na tabletach i smartfonach. To prowadzi też do innych wniosków, że tak naprawdę każdy, nawet bardzo stary komputer (który de facto jest w niemal każdym domu) będzie dopełnieniem konsoli, tymczasem rzadko kto po wyłożeniu 4-5 tys. złotych na gamingowy PC nie dopełni go konsolą. To już jednak trochę refleksja na osobny artykuł.

Ile kosztują gry?

Wydawać by się mogło, że w przypadku gier sytuacja jest klarowna - za wersje na konsole płacimy średnio stówkę więcej. Faktycznie tak to wygląda. Trzeba jednak się zagłębić w ten temat i zwrócić uwagę na fakt, że w przypadku pecetowych produkcji rynek wtórny właściwie dziś nie istnieje. Owszem, znajdziemy kilka wyjątków potwierdzających regułę - nasz rodzimy Wiedźmin, którego nie zabezpieczono żadnymi narzędziami. Płytę można zatem zapakować do pudełka i śmiało wystawić na Allegro. Większość gier natomiast jest sprzedawana już z kluczami do platform takich jak Steam, Uplay czy Origin. Wklepujemy taki kod i nabywamy grę na wieczność - pudełko z płytą staje się właściwie bezwartościowe.

W przypadku konsol ten problem nie istnieje, bo ciągle możemy odsprzedawać gry. Znam przynajmniej kilka osób, które kupują superprodukcje tuż po premierze za 250 złotych i miesiąc później odsprzedają za 200 zł. Zawsze mogą też skorzystać z punktów wymiany, których na warszawskim Ursynowie naliczyłem kilka. Nie zapominajmy też o tym, że takie gry można zwyczajnie sobie pożyczać. W przypadku PC nie jest to już takie proste - Steam Family Sharing ma bardzo rygorystyczne zasady, a inne platformy nie oferują analogicznych rozwiązań. Odsprzedawanie całych kont z grami jest natomiast niezgodne z regulaminami.

Nie zapominajmy też o abonamentach takich, jak PS Plus czy Xbox Gold. Nie można ich traktować jedynie jako "haraczu za multiplayer". W ramach każdego z nich otrzymujemy przecież co miesiąc dwie (w przypadku Xboksa jedną) gry. Przez rok daje to 24 (lub 12) produkcje, które może nie są hitami typu AAA, ale również zapewniają sporo radości. Posiadacze konsoli Microsoftu mają dodatkowy argument w postaci EA Access, z którego sam korzystam. To fantastyczna oferta, w ramach której za 80 złotych rocznie otrzymujemy dostęp do kilkunastu świetnych tytułów. Na liście są m.in. NFS: Rivals, Battlefield 4, UFC czy NBA Live 15. Niedawno dołączyła do nich FIFA 15, co pokazuje, że usługa cały czas żyje i jest rozwijana o nowe tytuły.

Konsolowy gracz nie musi być zatem skazany na abstrakcyjne ceny. Wystarczy odrobina wysiłku, żeby grać na naprawdę dobrych warunkach. Co jednak najważniejsze, praktyka pokazuje, że jeśli chodzi o wersje pudełkowe, konsolowcy mają o wiele większą swobodę. Z tego też powodu gracz konsolowy nie kupuje nowej gry raz w miesiącu. Ma bowiem do dyspozycji całą masę alternatyw.

W przypadku dystrybucji cyfrowej wygląda to podobnie. Nie można jednak napisać, że na konsolach nie ma tylu promocji, ilu znajdziemy na PC, bo choć nie mamy tutaj akcji typu Humble Bundle, to w sklepach dla Xboksa oraz PlayStation regularnie pojawia się cała masa fajnych ofert. Co istotne, na obecnej generacji konsol jest również bardzo dużo gier typu indie, których ceny najczęściej nie przekraczają 50 złotych.

Wszystko ma swoje jasne i ciemne strony

Jestem daleki od demonizowania którejkolwiek ze stron. Gram na PC (choć, jak ostatnio przyznałem, z coraz mniejszym zapałem) oraz na obu konsolach. Widzę zalety oraz wady każdego rozwiązania - szczególnie odczułem to w Dying Light i Project CARS, bo mam je zarówno na PC jak i na konsole. Z ekonomicznego punktu widzenia, konsola jest jednak znacznie korzystniejszą opcją - mimo, że na pierwszy rzut oka za pecetowe gry płacimy mniej.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

konsoleGryPChot