13

Graliśmy w Gears of War Ultimate Edition na Windows 10. Czy pecetowy port daje radę?

Serii Gears of War nie trzeba nikomu przedstawiać. To jedna z ważniejszych marek w growym portfolio Microsoftu. Odświeżona wersja pierwszej części debiutowała w minione wakacje na Xboksie One. Dziś trafia na PC. Jak wyszedł port?

Z przenoszeniem konsolowych gier na pecety bywa różnie – przekonało się na tym z pewnością wielu graczy. Namacalny przykład mamy na wyciągnięcie ręki – wydane z lekkim opóźnieniem na komputery osobiste Far Cry Primal na kolana nie rzuciło. Czy z Gears of War Ultimate Edition jest inaczej? W końcu kto jak kto, ale Microsoft powinien doskonale radzić sobie z portami gier ze swojej konsoli na swój system operacyjny. Cóż…

Gears of War Ultimate Edition recenzowałem kilka miesięcy temu. Jeżeli zatem szukacie w tym artykule informacji o fabule, mechanice, gameplayu oraz zmianach w stosunku do oryginału – nie znajdziecie tego. Odsyłam do wyczerpującej recenzji. Tutaj chcę zwrócić uwagę na jakość portu oraz samo działanie gry. Jeśli bowiem chodzi o zawartość nie różni się ona niemal niczym od konsolowego odpowiednika. Owszem, twórcy dorzucili kilka nowych skórek dla broni w ramach rekompensaty za czekanie. Odgrywa to jednak marginalną rolę.

Gra jest dystrybuowana wyłącznie za pomocą sklepu Windows Store. Wyceniono ją tutaj na ok. 130 zł. Jeżeli nawet znajdziecie gdzieś nowe Gearsy taniej, i tak wylądujecie w sklepie Microsoftu, bo tutaj będzie trzeba zrealizować dostarczony kod. Ma to swoje plusy i minusy – niestety tych ostatnich jest więcej, o czym pisałem kilka dni temu, porównując usługę ze Steamem Valve’a. Przede wszystkim gra domyślnie instaluje się nam na partycji systemowej. To 55 GB danych. Jeżeli mamy 128 GB SSD-ka, to czekają nas czystki lub szukanie w internecie poradników, jak zmienić domyślne miejsce przechowywania aplikacji z Windows Store. Dopiero po zainstalowaniu gry można ją przenieść na inną partycję. Poza dużą liczbą gigabajtów będziemy potrzebowali (wymagania minimalne):

  • Core i5  2.7 GHz lub FX 6-core
  • GeForce GTX 650 Ti lub Radeon R7 260x (2 GB VRAM, DirectX 12)
  • 8 GB pamięci RAM

Nie są to niskie wymagania jak na remaster gry sprzed sześciu lat, prawda? A rekomendowane wyglądają jeszcze gorzej (Core i5 3,5 GHz, GeForce GTX 970 lub Radeon R9 290X). Tutaj od razu trzeba zaznaczyć, że nowe Gears of War może działać w rozdzielczości 4K. Na tę potrzebę przygotowano osobne tekstury, dzięki czemu efekt ma zapierać dech w piersiach. To oczywiście przekłada się znów na wzrost wymagań i do zabawy będziemy potrzebowali Core i7 4 GHz, 16 GB RAM oraz karty grafiki GeForce GTX 980 Ti lub Radeona R9 390X. Powalające. Tymczasem posiadacze dwóch GPU poczują się, jakby dostali obuchem w głowę, bo gry w Windows Store (jeszcze) nie obsługują SLI ani CrossFire.

Jak to wszystko działa w praktyce? Przede wszystkim trzeba się przygotować, że gra nie będzie uruchamiana „po staremu”. Jest to aplikacja z Windows Store, a więc nie mamy pliku wykonywalnego exe. To oznacza kolejne problemy – brak obsługi nakładek typu FRAPS, a także problemy na laptopach. Gra przed premierą uruchamiała się na zintegrowanym GPU – konieczne było ręczne wymuszanie dedykowanego. Nvidia dziś wypuściła sterowniki, które ten problem eliminują. Lada moment ma się pojawić również nowa wersja dla Radeonów. Całość od razu uruchamia się w trybie pełnoekranowym, a przesuwając kursorem myszy ku dolnej lub górnej krawędzi zobaczymy odpowiednio pasek zadań lub belkę stanu. Trzeba przyznać, że gra uruchamia się niemal błyskawicznie. Zaglądam zatem do ekranu z ustawieniami graficznymi. Prezentuje się on dość standardowo i daje szerokie możliwości konfiguracji. W większości przypadków mamy do dyspozycji trzypoziomową skalę jakości (niskie, średnie i wysokie).

Ja uruchomiłem grę na mocnym desktopie z GF 980 Ti w 4K (wszystko na full), a także w rozdzielczości 1920 x 1080 px na maksymalnych ustawieniach na laptopie z Core i7, 8 GB RAM i GeForce 860M. Działała płynnie, choć zdarzały się spadki płynności (w skrajnych momentach były to solidne chrupnięcia), ale niestety ze względu na ograniczenia aplikacji Windows nie mogłem zmierzyć liczby wyświetlanych klatek na sekundę. Mogę zatem napisać, że optymalizacja stoi na przeciętnym poziomie. Gearsy na PC są przy tym jednak naprawdę ładne – zdecydowanie ładniejsze niż na konsoli. Różnice są widoczne gołym okiem. Twórcy zapewniają, że zbudowali grę od podstaw i zadbali o dostosowanie tekstur, modeli postaci oraz otoczenia do obecnych standfardów. Z drugiej strony czasami miałem wrażenie, że niektóre tekstury były doładowywane z dużym opóźnieniem, a czasem wręcz gra pozostawiała je w zatrważająco niskiej rozdzielczości. Dla formalności trzeba dodać, że gra wykorzystuje niektóre elementy silnika Unreal Engine 4 – tego samego, który będzie napędzał zaplanowane na ten rok Gears 4.

Na Xboksie przeszedłem Gears of War Ultimate Edition dwukrotnie. Gra po dodaniu myszki i klawiatury dużo zyskuje – przynajmniej dla mnie, osoby uznającej PC jako najlepszą platformę do grania w FPS-y. Sterowanie ogólnie zostało zaprojektowane bardzo dobrze – poszczególne klawisze są blisko siebie i łatwo się ich nauczyć. Nie zauważyłem tutaj żadnych kwiatków i psujących zabawę niedoróbek. Pod tym względem twórcy stanęli na wysokości zadania.

Gears of War Ultimate Edition na PC może mieć spore problemy. Wynikają one jednak nie tyle ze słabości przygotowanego portu co po prostu chorób wieku dziecięcego, na jakie cierpi sklep Windows Store. Nie jest to platforma, którą od podstaw budowano z myślą o grach AAA. Teraz nagle ma się takową stać i to rodzi masę problemów. Microsoft obiecuje nieustanne usprawnienia. Mam jednak wrażenie, że te powinny się pojawić tutaj dużo wcześniej – jeszcze przed wprowadzeniem do sklepu Rise of the Tomb Raider czy nowych Gearsów. Jest tutaj naprawdę dużo do zrobienia i pozostaje mieć nadzieję, że premiery tych dwóch gier są symbolicznym przetarciem szlaków niezbędnym dla inżynierów z Redmond do zebrania odpowiedniej ilości informacji na temat poprawek, które trzeba zaimplementować.

Sama gra na PC sporo zyskuje – głównie dzięki myszce i klawiaturze. Nie bez znaczenia jest też możliwość działania w rozdzielczości 4K, ale skorzystają z niej wyłącznie posiadacze potężnych maszyn (czyli pewnie garstka graczy). Jeżeli zaliczacie się do nich, zobaczycie najładniejsze Gears of War w historii – przynajmniej do wyjścia czwórki.

Kup Gears of War Ultimate Edition w Avans.pl. Kliknij!