16

Grałem w Battlefield 1. Seria wraca do formy, jest na co czekać

Zwiastun Battlefield 1 mnie zaciekawił, nie zaprzeczam. Mam już dość teraźniejszości i przyszłości w FPS-ach, dlatego bardzo chętnie cofnę się w czasie, by postrzelać w którymś z wielkich konfliktów. EA i DICE wybrały I wojnę światową, a ja miałem okazję sprawdzić wczesną wersję gry - jest na co czekać.

Electronic Arts miało fajny pomysł prowadząc równolegle dwie imprezy związane ze swoimi produktami. W Los Angeles i Londynie odbyło się EA Play, czyli konferencja “Elektroników” – fakt, na naszej londyńskiej scenie nie działo się zbyt wiele i oglądaliśmy przede wszystkim transmisję z LA, miałem jednak okazję pograć w pokazane na konferencji produkcje. Jedną z nich był Battlefield 1, który na etapie pierwszego ogłoszenia i zwiastuna, rozkochał w sobie graczy.

Imprezę w Londynie prowadził Peter Moore, CEO EA

Battlefield nie radził sobie ostatnio zbyt dobrze. Już na etapie trójki gracze kręcili nosami, przy czwórce grę położyły problemy występujące w okolicach premiery. Sam kupiłem BF4 dopiero po roku, wcześniej nie dałem rady bawić się komfortowo – problemy z połączeniem, oczekiwanie na dodatkową zawartość, to nie dla mnie. Ostatecznie czwórka była grą dobrą, ale w związku z problemami nie zapisze się tak w pamięci graczy. Hardline to zupełnie inna bajka – twórcy próbowali czegoś nowego i nie wyszło. Okazuje się, że EA i DICE słuchają jednak graczy i skoro pojawiały się głosy, by przenieść serię do czasów któregoś z wielkich, historycznych konfliktów, postanowili spróbować. Efektem tego będzie Battlefield 1, w którego zagramy 21 października, latem natomiast mamy sprawdzić sieciową betę.

Najlepsza odsłona serii?

Nie ma tu rewolucji, to stary, dobry Battlefield – a że swoje w tej serii przegrałem, od razu po wskoczeniu do meczu, czułem się jak w domu. Duża mapa St. Quentin Scar, tryb podboju i dwie drużyny po 32 graczy. Klasyczne dla serii klasy – piechota, medyk, wsparcie i zwiadowca (assault, medic, support, scout), do tego dwie klasy związane z pojazdami: pilot i tanker. Bardzo fajnie gra się dwiema ostatnimi, jesteśmy bowiem od razu rzucani do odpowiednich pojazdów, które przy okazji będziemy mogli naprawić. Nie trzeba więc czekać w bazie na swoją kolej, dzięki czemu zyskuje na tym dynamika rozgrywki. Miałem wrażenie, że poprawiono zarówno model jazdy jak i latania, świetne odczucie daje zmiana sterowności po zebraniu kilku znaczących uszkodzeń. Ulepszono również model zniszczeń, miłośnicy demolki będą więc w siódmym niebie. Było kilka fragmentów meczu, gdzie waliło się prawie wszystko, a część nieszczęśników lądowała pod gruzami.

DICE zdecydowało się wprowadzić do Battlefield 1 wielkie sterowce – behemothy, które mają być największymi pojazdami w serii. I faktycznie, robią wrażenie, skupiając wzrok wszystkich walczących. Miałem przyjemność usiąść za jednym z działek takiego kolosa i siać ołowiem – niestety głównie na oślep, pole bitny zasłaniała mi niestety mgła. Takich sytuacji ma być więcej, w nowym Battlefieldzie pojawi się dynamiczna pogoda, która całkowicie zmieni podejście do starcia.

Oznacza to, że podczas jednego meczu warunki mogą się diametralnie zmienić, co przełoży się chociażby na przyczepność kół (czy gąsiennic) pojazdów, o widoczności nie wspominając. I faktycznie, kiedy spadł deszcz nie było kolorowo.

Grałem we wczesną wersję, pojawiały się więc drobne problemy z teksturami czy przenikaniem obiektów, ale już widać, że produkcja będzie wyglądać świetnie. Oczywiście jak to bywa na pokazach, sprawdzaliśmy grę na mocnych PC-tach, trudno więc ocenić jak gra będzie wyglądać na konsolach, ale poza samymi technikaliami, wizualną “urodę” Battlefield 1 buduje również kolorystyka. Mam świetną wiadomość dla osób, które bały się, że nowa odsłona będzie zbyt kolorowa. Nie będzie – Battlefield 1 jest ciemny, ponury, ociekający smutnym klimatem wojny. Jeśli dodać do tego krzyki, dźwięki wybuchów, walących się budynków – DICE udało się zbudować świetną atmosferę, która na pewno przyciągnie do ekranów. Mam natomiast wrażenie, że część assetów graficznych pochodzi z Battlefronta – nie żeby było to coś złego, ot takie luźne spostrzeżenie.

Battlefield 1 już na tym etapie prac wydaje się dobrze dopracowany i co najważniejsze, dobrze przemyślany. Podoba mi się, jak twórcy zwracają uwagę na historyczne detale, jak chociażby walkę wręcz – nadziewanie przeciwników na bagnet wygląda brutalnie, ale przecież tak wyglądały bitwy podczas I wojny światowej. Czuć to też grając zwiadowcą, który dość długo przeładowuje – generalnie gra wydaje się trochę wolniejsza, właśnie przez wykorzystywaną broń, która zdecydowanie różni się od oręża nowoczesnego żołnierza.

Grę na pewno czeka jeszcze wiele szlifów, ale z ręką na sercu mogę powiedzieć – jest na co czekać. Oby DICE poradziło sobie z serwerami, bo jeśli ten aspekt zawiedzie, będziemy świadkami wielkiej klapy i przeniesienie serii do czasów I wojny światowej niewiele tu pomoże.