google paywall
26

Google „nadzieją” dla współczesnego dziennikarstwa. Wykupi dla nas dostęp do płatnych treści

Wydawcy, szczególnie niezależni, mają coraz większy problem z monetyzowaniem swoich treści. Być możę niedługo ten problem rozwiąże samo Google, płacąc za darmowy dostęp do treści dla czytelników.

Współczesne serwisy dwoją się i troją, aby ich działania były rentowne. Niestety, na przestrzeni lat ludzie przyzwyczaili się, że treści w internecie są „za darmo” więc bardzo nie chcą rezygnować ze swoich przyzwyczajeń. Jakimś wyjściem jest monetyzacja za pomocą reklam, jednak u wielu osób adblockery ustawione są tak, by blokować je wszędzie i w każdej postaci. Dlatego coraz częściej serwisy stosują inne podejście – uniemożliwiają dostęp do swoich treści dopóki odwiedzający nie zrezygnuje z adblocka, bądź – nie wykupi abonamentu. I to właśnie drugie podejście staje się powoli coraz popularniejsze, a treści dużych serwisów zaczynają znikać za paywallami. To z kolei nie podoba się użytkownikom – dostęp do pojedynczych artykułów jest dla nich zbyt drogi, a do wszystkim materiałów na danym portalu – zbędny. Wydawałoby się, że sytuacja jest patowa, jednak tutaj z pomocą przychodzi Google.

Google zapłaci za paywall dla wybranych treści

Dziś gigant ogłosił, że niedługo pojawi się na rynku nowy program, umożlwiający dostęp do płatnych treści na portalach. Oczywiście, Google nie jest pierwszym podmiotem, który wpadł na taki pomysł – mniej więcej rok temu Apple zrealizowało go ze swoim Apple News +. Założenie tam jest proste – płacisz miesięczny abonament w ramach którego masz dostęp do wszystkich czasopism w bibliotece. Jeżeli chciałbyś je zasubskrybować oddzielnie – zapłaciłbyś dużo więcej. To, co proponuje Google może się jednak nieco różnic od pomysłu firmy z Cupertino.

Dzisiaj ogłaszamy nowy program licencjonowania, dzięki któremu wydawcom łatwiej będzie uzyskać przychód za wysokiej jakości treści. Ten program pomoże wydawcom monetyzować swoje teksty dzięki zapewnieniu najlepszego narzędzia pozwalającego ludziom zagłębiać się w bardziej złożone historie, być na bieżąco i doświadczyć nowej problematyki czy zainteresowań. Program zaczniemy od wydawców w wielu krajach na całym świecie.

google paywall

Cały post na stronie Google nie mówi niestety wiele więcej niż to, wspominając jedynie o tym, że jako pierwsi z nowego rozwiązania będą mogli skorzystać Niemcy, Australijczycy czy Brazylijczycy. Od razu więc pojawiły się sugestie, że Google chce po prostu skopiować Apple i stworzyć własny hub, tyle tylko że na o wiele większą skalę, uwzględniający także mniejsze podmioty. To co, może być jednak bardziej ważne, to to, że w wybranych przypadkach niektóre artykuły normalnie ukryte za paywallem będą dostępne za darmo.

Tam, gdzie to możliwe, Google zapłaci również za bezpłatny dostęp użytkowników do płatnych artykułów w witrynie wydawcy. Pozwoli to wydawcom  na powiększanie grona odbiorców a użytkownikom otworzy możliwość czytania treści, których inaczej nie mogliby widzieć

Innymi słowy, nawet jeżeli paywall stanie się obowiązującym w branży standardem, to i tak część materiałów będzie darmowa – wszystko dzięki Google.

Jakie treści będzie wybierać dla nas Google?

Już teraz, patrząc na statystyki odsłon, widzimy jak duże znaczenie ma to, czy dany artykuł trafi do agregatu newsowego czy nie. Pomysł Google przyjmuje więc z dużą dozą sceptycznego optymizmu. Dostęp do wiedzy jest bardzo istotny, ale pierwsze pytanie jakie ciśnie mi się na usta to to, czy Google nie wykorzysta tego, by promować artykuły zgodne z filozofią firmy. Ciężko mi sobie wyobrazić, że zapłaci za dostęp np. do treści, które stawiają giganta w negatywnym świetle, nawet jeżeli takie treści dotyczyłyby fundamentalnych spraw. Nie twierdzę, że Google ma w tym wypadku jakiś złowieszczy plan przejęcia władzy nad tym, co użytkownicy będą widzieć – raczej podąża ono tu z prądem i trendami w branży. Nie, ale nie da się jednak ukryć, że dzięki takiemu pomysłowi przy upowszechnieniu się paywalli firma będzie miała kluczowy wpływ na to, do jakich treści użytkownicy będą mieli dostęp.

Jak myślicie, czy Google stanie się nadzieją dla współczesnego dziennikarstwa?