8

Google poważnie kombinuje przy Androidzie. Zielony robot będzie miał nowego opiekuna

Informacją dnia jest z pewnością zamknięcie Google Readera (przynajmniej do czasu prezentacji (SGS 4). Do dyskusji na temat korporacji z Moutain View warto dorzucić jeszcze jeden element – tym razem personalny. Na firmowym szczycie doszło do sporych zmian, które mogą wskazywać na dalsze posunięcia Google i długofalową strategię rozwoju internetowego giganta. „Wiosenne porządki” objęły swym […]

Informacją dnia jest z pewnością zamknięcie Google Readera (przynajmniej do czasu prezentacji (SGS 4). Do dyskusji na temat korporacji z Moutain View warto dorzucić jeszcze jeden element – tym razem personalny. Na firmowym szczycie doszło do sporych zmian, które mogą wskazywać na dalsze posunięcia Google i długofalową strategię rozwoju internetowego giganta.

„Wiosenne porządki” objęły swym zasięgiem nie tylko produkty Google, ale też ludzi będących w najbliższym otoczeniu trio sterującego firmą (Page-Brin-Schmidt). Andy Rubin to postać, której chyba nie trzeba nikomu przedstawiać (mam na myśli oczywiście osoby kojarzące wydarzenia w branży IT). Jeden z twórców Androida i człowiek odpowiedzialny za ten system operacyjny w Google postanowił rozstać się z zielonym robotem (zapewne nie do końca – w jakimś stopniu i tak będzie miał wpływ na rozwój tej platformy i działających z nią produktów korporacji). Oficjalnie to jego decyzja, ale trudno stwierdzić, czy faktycznie tak było.

Z jednej strony, Rubin zrobił już swoje i Android podbił rynek mobilny – Page na oficjalnym blogu firmy zaprezentował wyliczankę sukcesu i z przytoczonych liczb jednoznacznie wynika, że zielony robot był strzałem w dziesiątkę. Nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie inny system zagrozi temu OS, a to sprawia, że trwanie na starym stanowisku w dłuższej perspektywie wydaje się dość nudne. Jeżeli Rubin zwyczajnie wypalił się w tej roli i chce zająć się nowym wyzwaniem (wspomina się m.in. o Google Glass oraz samochodach Google), to wypada życzyć mu powodzenia i nad decyzją nie ma co dyskutować. Po prostu, ambitny człowiek chce się nadal rozwijać i spełniać.

rubin-pichai

Jest też druga strona medalu. Człowiekiem odpowiedzialnym za rozwój Androida będzie teraz Sundar Pichai. Jednocześnie nie rezygnuje on ze swoich starych funkcji, jakie pełnił w Google i skupi je wszystkie „pod swoimi skrzydłami”. A czym się zajmował? Projektami Chrome oraz Google Apps. Wiele osób twierdzi, że ten wybór nie jest dziełem przypadku, a ścieżki rozwoju zielonego Androida i Chrome mogą być ze sobą zdecydowanie bardziej powiązane. Niektórzy idą nawet krok dalej i przekonują, że ma to związek z obawami dotyczącymi rosnącej potęgi Samsunga – amerykańska korporacja chce ponoć zmienić swoją strategię rozwoju, by przeciwdziałać dalszemu uzależnianiu się od koreańskiego potentata. Daleko posunięte wnioski, ale w każdym takim scenariuszu może tkwić ziarno prawdy.

Przetasowania na szczycie Google mogą mieć bardzo poważne konsekwencje i nie będzie przesadą stwierdzenie, iż jesteśmy świadkami „czegoś dużego”. Trudno dzisiaj stwierdzić, jak sprawy potoczą się w perspektywie kilku kwartałów oraz najbliższych lat, ale raczej nie ma co zakładać, że w firmie niewiele się zmieni i Google będzie się rozwijać w ten sam sposób i w tym samym kierunku. Pisząc krótko: dzieje się.

Źródła grafik: gizmag.com, lifeofandroid.com