7

Google Plus API powoli się otwiera na świat

Autorem tekstu jest Paweł Kuflikowski Google Plus wystartowało półtora roku temu jako alternatywny serwis społecznościowy, który, najpierw na zaproszenia, stał się bardzo popularny głównie między geekami. Od samego początku, i chyba po dziś dzień dyskusje na G+ są dużo bardziej merytoryczne. Jednak jak każdy projekt Google będzie musiało prędzej czy później go skomercjalizować (dziś jest […]

gplus

Autorem tekstu jest Paweł Kuflikowski

Google Plus wystartowało półtora roku temu jako alternatywny serwis społecznościowy, który, najpierw na zaproszenia, stał się bardzo popularny głównie między geekami. Od samego początku, i chyba po dziś dzień dyskusje na G+ są dużo bardziej merytoryczne. Jednak jak każdy projekt Google będzie musiało prędzej czy później go skomercjalizować (dziś jest wolny od reklam), więc naturalnym krokiem było uruchomienie Google Pages, czyli odpowiednika facebook’owych FanPage’y umożliwiając promocję i komunikację marek i firm.

Na przestrzeni kolejnych miesięcy pojawił się szereg usprawnień – do najważniejszych chyba trzeba zaliczyć przede wszystkim rozwój Hangoutów, czyli prywatnych i publicznych wideokonferencji z automatycznym zapisem na YouTube. Ostatnio pojawiły się także Społeczności. Jednej rzeczy, w przeciwieństwie do swojego konkurenta po dziś dzień Google nie zrobiło – nie udostępniło publicznie swojego API. W efekcie można powiedzieć, że strumień w tym serwisie jest nieskalany – wszystkie treści są efektem bezpośredniej interakcji użytkownika z serwisem.

Co prawda już listopadzie 2011 Mashable donosiło, że Google wybrało sześciu partnerów do współpracy i testowania swojego API, to jednak po dziś dzień nie mnożą się aplikacje, które pozwalałyby nam na jednoczesne publikowanie treści na FB, Twitter i G+. Nie ma ich praktycznie wcale, dzięki czemu treści na g+ są autentyczne, a nie generowane przez boty. Taka jest polityka Google, i jak się nad tym głębiej zastanowić, to ma to sens, który, tu się powtórzę, przekłada się na jakość treści publikowanych w serwisie.

Sytuacja z API jednak powoli się zmienia – wczoraj dlvr.it rozesłał do swoich użytkowników informację, że uzyskali zgodę (!!!) od Google na użytkowanie API Google Pages i zautomatyzowanie publikacji. Ponieważ usługa dlvr.it jest dość popularna i by w tym samym momencie nie zasypać serwisu automatycznymi postami funkcjonalność będzie dostępna tylko dla tych użytkowników, którzy mają wykupione abonamenty. Bardzo przemyślany krok. W oparciu o wspomnianego niusa Mashable oraz idąc tropem dlvr.it dotarłem do serwisu HootSuite, o którym na Antyweb już było. Serwis ten pozwala pozwala wszystkim użytkownikom – niezależnie od rodzaju subskrypcji – na zarządzanie mediami społecznościowymi wliczając wspomniane Google Plus. Tym samym dlvr.it nie był pierwszy, ale dzięki swojej popularności może znów zwiększyć zainteresowanie społecznościówką od Google.

Osobiście nie mam w zwyczaju zaglądać na Plusa tak regularnie jak na FB, ale wiem, że każda wizyta to gwarancja tego, że trafię na jakiś ciekawy materiał lub dyskusję, czego o “niebieskiem bracie” nie można powiedzieć. Teraz ta sytuacja może zacząć się powoli zmieniać, a Google Plus może nie będzie już takim miastem duchów, jak dziś o nim się mówi.