21

Google patentuje paczkomaty, które… przyjadą do naszych drzwi

Rozwiązanie atrakcyjne, a przy tym będące w naszym zasięgu. Może nie w tym roku, może nie w tej dekadzie, ale już w kolejnej ten pomysł mógłby zostać wdrożony. Najpierw w jednym mieście, potem w kilku kolejnych, niewykluczone, że szybko rozprzestrzeniłby się na cały świat. Bo to zwyczajnie ma sens. A na czym polega innowacja, o której mowa? Na połączeniu kuriera z paczkomatem. Klient odbierałby zamówiony towar ze specjalnej szafki, ale ta nie byłaby stacjonarna.

Już na wstępie zaznaczę, że używam we wpisie słowa „paczkomat”, chociaż z automatami firmy InPost sprawa ma niewiele wspólnego. Po prostu automat z szafkami, z których można pobrać towar przywodzi na myśl konkretną usługę, konkretną firmę. I to jest sukces Brzoski oraz jego zespołu. Skoro już o Brzosce mowa, to pamiętam wypowiedź biznesmena dotyczącą dostarczania towarów przez drony – stwierdził, że to się nie przyjmie, że będą lepsze rozwiązania. Możliwe, że jedno z nich patentuje właśnie Google.

Idea jest w miarę prosta: automat wydający przesyłki to część autonomicznego samochodu. Ten ostatni przemieszcza się i rozwozi paczki. Wysyła do klienta powiadomienie, że niedługo będzie pod jego domem, klient wychodzi, płaci, jeśli wcześniej tego nie zrobił, za sprawą kodu czy modułu NFC otwiera szafkę i wyjmuje produkt, który zamówił. Pojazd jedzie dalej, wysyła powiadomienie do następnej osoby. Przypomina paczkomat, prawda? Ale przywodzi też na myśl usługi kurierskie, bo towar dostajemy prawie pod drzwi (ostatnią paczkę odbierałem na chodniku przed blokiem, więc byłem już o krok od pomysłu Google). Trzeba jednak podkreślić, że w tym przypadku nie ma człowieka siedzącego za kierownicą, wydającego przesyłki. Wszystko załatwia maszyna.

Jak już pisałem, rozwiązanie jest w naszym zasięgu. Przecież wszystko rozbija się o dopracowanie i dopuszczenie do ruchu autonomicznych pojazdów. A te, jak wiadomo, są dopracowywane. Na tym polu działa m.in. korporacja, która chce opatentować wspomniany pomysł – Google. Jeżeli stworzą sprawny pojazd autonomiczny, to nie będą się musieli zbytnio wysilać, by opracować jeżdżący paczkomat. Kto wie, może już nad tym pracują? Wypada jednak zaznaczyć, że złożenie wniosku patentowego czy nawet uzyskanie patentu na jakieś rozwiązanie nie oznacza, że firma wdroży pomysł. Po prostu patent zawsze warto mieć…

Warto podkreślić, że nawet jeśli Google opracuje to rozwiązanie, nie musi przecież go wdrażać w ramach swoich usług – może licencjonować projekt. W przypadku autonomicznych samochodów poinformowali już, że nie zamierzają sami tego rozwijać, poszukają partnerów i dostarczą im technologie. Możliwe z tym będzie podobnie? Jakiś czas temu zastanawiano się, czy Google stanie się konkurencją dla Ubera – niewykluczone, że współpraca z firmą motoryzacyjną w kwestii samojezdnych taksówek rozwinie się i przyniesie też „autonomiczne paczkomaty”.

Czy to wypali? Tego nie wiem, ale brzmi bardziej prawdopodobnie niż dostarczanie towarów przez drony. Im więcej czasu upływa od dnia, w którym szef Amazona pochwalił się pomysłem „podniebnych kurierów”, tym bardziej sceptycznie podchodzę do tej idei. Nie jestem jeszcze na etapie „nie ma szans”, ale więcej pieniędzy postawiłbym dzisiaj na to, że realizacji doczeka się wizja prezentowana przez Google. Ciekawe, jak na ten projekt zareaguje InPost…?