8

Google będzie ostrzegać przed niezweryfikowanymi wynikami wyszukiwania

Czerpanie informacji z internetu ma swoje plusy i minusy. Newsy w sieci pojawiają się błyskawicznie, ale często nie są zweryfikowane lub ich treść szybko się zmienia. Google zamierza wyjść temu naprzeciw i będzie ostrzegać swoich użytkowników.

Wszyscy w sieci chcą być najszybsi i wszyscy gonią za tak zwanymi „klikami”. To nie jest nic nowego, szczególnie w serwisach informacyjnych. Jeśli na świecie pojawia się jakiś ważny, czy raczej „duży” temat, momentalnie sieć zalana jest newsami, najczęściej o bardzo podobnej treści. Mogą być krótkie, najważniejsze by zająć odpowiednią pozycję w wyszukiwarce Google i zbierać ruch. To jedno z praw, jakimi rządzi się sieć i nic na to nie poradzimy. Później oczywiście jest czas na rozwinięcie tematu, jego przeanalizowanie i stworzenie większego materiału, a przy tym zweryfikowanie faktów. Branża technologiczna nie jest tu wyjątkiem i każdemu serwisowi, w tym nam, zdarzało się powielać informacje, które później zmieniały swoją treść. W świecie tech większość newsów pochodzi z zagranicy – jeśli więc kilka źródeł pisze to samo, można przyjąć, że informacja jest prawdziwa. Nie zawsze jednak tak faktycznie jest. Na takie sytuacje nie ma lekarstwa, można tylko aktualizować tekst lub „nie pisać”.

Z punktu widzenia czytelnika jest jeszcze gorzej, bo jeśli szuka w sieci jakiegoś newsa, o którym coś usłyszał – prawie na pewno go znajdzie. Nawet nagłówek z jednym akapitem tekstu, ale znajdzie. Czy jednak na pewno trafi na rzetelną treść? To zawsze jest niewiadoma.

Google wprowadza mechanizmy, dzięki którym będzie mogło informować użytkowników, gdy wyniki wyszukiwania treści wokół jakiejś ważnej informacji ulegają szybko zmianie. Pojawi się wtedy ostrzeżenie o treści „wygląda na to, że te wyniki szybko się zmieniają” oraz dodatkowe wyjaśnienie „jeśli temat jest nowy, dodanie wyników z wiarygodnych źródeł może zająć więcej czasu„. Na razie tego typu informacje pojawiają się w USA, ale Google zapewnia, że wprowadzi mechanizm również na innych rynkach, więc możliwe, że w pewnym momencie trafi też do Polski.

Jednocześnie Google wyjaśnia, że ich wyszukiwarka zawsze pokaże najbardziej przydatne wyniki, jednak maksymalnie wiarygodne informacje mogą nie być od razu dostępne online. Innymi słowy – sugeruje żeby czekać na weryfikację treści przez większe, bardziej zaufane źródła mimo tego, że często mniejsze są dużo szybsze i zajmują wysokie wyniki w wyszukiwarce. Nawet jeśli to one są źródłem newsa, co przecież często się to zdarza.

Sam pomysł jest świetny, może jednak budzić pewne obawy. Nie wiadomo jak będzie działał ten mechanizm i jakie źródła będą według Google zaufane. Na pewno błyskawicznie pojawią się zarzuty, że sieciowy monopolista będzie teraz decydował o tym, jakie źródła mówią prawdę, a jakie generują fałszywe lub nierzetelne informacje. Ba, pewnie bardziej odważni stwierdzą, że to Google będzie decydować o tym, co jest prawdą, a co fałszem.

A jak Wy weryfikujecie informacje znalezione w sieci. Nie mówię oczywiście o obrazku z podpisem na czarnym tle, ale o wynikach wyszukiwania. Ufacie przeglądarce i kilku pierwszym wynikom, czy raczej grzebiecie głębiej? A może macie po prostu zaufane strony i nie zaglądacie w ogóle w inne miejsca?

źródło