Google

Mapy Apple nie zbierają danych, którymi można Was zidentyfikować. Mapy Google niestety już tak

PW
Paweł Winiarski
3

Najpopularniejsze sieciowe mapy? Oczywiście Mapy Google. Sam używam ich regularnie gdzie tylko się da i jakiś czas temu zrezygnowałem nawet z normalnej aplikacji nawigacji podczas jazdy autem. Ale wszystko ma swoją cenę, za Mapy Google płacimy swoimi danymi.

I nie jest to tajemnicą. Tak działają darmowe usługi największych firm. Nie każdy jednak zdaje sobie z tego sprawę, ale też nie każdy zwracana na to uwagę. Etykieta prywatności Map Google dla aplikacji na iOS opisuje, jakie dane są przez ten program zbierane - chodzi o informacje finansowe i kontaktowe, treści użytkownika, historię przeglądania, dane o użytkowaniu, lokalizację, kontakty, historię wyszukiwania, identyfikatory i diagnostykę. Sęk w tym, że wszystkie zebrane w ten sposób dane mogą był łączone z cyfrową tożsamością użytkownika. Rozwiązaniem jest uruchomienie trybu incognito, ale wtedy nie dostajemy w pełni funkcjonalnej usługi.

Jak to wygląda w przypadku Map Apple? Zdecydowanie lepiej, zobaczcie sami - na lewym screenie znajduje się etykieta prywatności Map Google, na prawym Map Apple.

Mapy Google zostały zaprojektowane tak, by chronić Twoje informacje. Zapewniamy kontrolę, aby łatwo zarządzać ustawieniami i korzystać z wiodących w branży technologii, takich, jak prywatność różnicowa, która zapewnia bezpieczeństwo danych. Nieustannie staramy się aby Mapy Google były najlepszym i najdokładniejszym sposobem nawigacji i poznawania świata, dostarczając bogate informacje o lokalnych firmach, najlepsze wyszukiwanie, nawigację oraz przydatne funkcje - takie, jak COVID i aktualne informacje biznesowe.

- powiedziało Google serwisowi Forbes.

Teoretycznie więc, usługi Apple wydają się być zdecydowanie bardziej nastawione na ochronę prywatności użytkowników, co oczywiście wpisuje się w promowaną ostatnio politykę firmy. Mam wręcz wrażenie, że Apple traktuje ten temat jak asa w rękawie i powód, dla którego ludzie mogą zdecydować się na korzystanie z urządzeń z logo nagryzionego jabłka. Sam korzystam z Map Apple naprawdę sporadycznie i wciąż mam w pamięci naprawdę słabe początki usługi. Nie da się ukryć, że aktualnie to Mapy Google są najbardziej rozwiniętą i najlepiej prowadzącą do celu sieciową usługą - która ma tak mocną pozycję, że ich brak coraz bardziej pogrąża sprzedaż smartfonów Huawei. Jednocześnie wielu użytkowników Map Google wydaje się być zdziwionym słysząc, że firma zbiera dane, które następnie wykorzystuje między innymi do personalizowania reklam. Jakoś w końcu musi zarabiać, przecież Mapy Google to darmowa usługa, której utrzymanie i aktualizacja pochłania ogromne pieniądze. Nieco z drugiej strony jest Apple, które ma dość mocny zastrzyk gotówki ze sprzedaży urządzeń i może z tych pieniędzy pokrywać usprawnianie oraz utrzymanie swojej usługi z mapami.

Mam wrażenie, że wprowadzone niedawno na iOS etykiety prywatności rzucają bardzo dużo jasnego światła na kwestie zbieranych przez aplikacje i firmy danych. To, co mogło nam się kiedyś wydawać - jest dziś w AppStore jasno rozpisane i choć pewnie większość użytkowników w ogóle nie zagląda do tej zakładki, to może warto raz na jakiś czas rzucić tam okiem żeby mieć świadomość jakie w zasadzie dane oddajemy programowi, z którego korzystamy. Ja sam byłem w niektórych przypadkach nieco zdziwiony. Czy to oznacza, że powinniśmy przestać używać aplikacji i w ten sposób chronić swoją prywatność w sieci? Wydaje się to raczej niemożliwe, bez aplikacji smartfon nie spełni bowiem pokładanych w nim oczekiwań. Warto jednak mieć świadomość tego, jak wygląda kolekcjonowanie danych użytkowników, a później zastanowić się czy to dobra cena za darmową aplikację i usługę. Bo w sieci, jak w życiu - nie ma nic za darmo.

źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: