3

Google ma coraz większą konkurencję, Microsoft też pracuje nad okularami wyświetlającymi informacje

Wszystko wskazuje na to, że „next big thing” to będą właśnie okulary oferujące wbudowane wyświetlacze i oferujące dostęp do informacji również wtedy, gdy mamy zajęte ręce, np. podczas uprawiania sportu czy prowadzenia samochodu. Nikt jeszcze nie wie, czy pomysł chwyci, spopularyzuje się zanim zostanie wyparty przez jeszcze nowszą technologię i będzie porównywalny z dzisiejszymi smartfonami, […]


Wszystko wskazuje na to, że „next big thing” to będą właśnie okulary oferujące wbudowane wyświetlacze i oferujące dostęp do informacji również wtedy, gdy mamy zajęte ręce, np. podczas uprawiania sportu czy prowadzenia samochodu. Nikt jeszcze nie wie, czy pomysł chwyci, spopularyzuje się zanim zostanie wyparty przez jeszcze nowszą technologię i będzie porównywalny z dzisiejszymi smartfonami, ale wszystko wskazuje na to, że wiele dużych firm w to wierzy. Oprócz Google również Microsoft pracuje nad okularami i zgłosił z tej okazji stosowny wniosek patentowy. Ale to nie jedyna konkurencja.

Zacznijmy od prostego podziału według którego należy rozróżnić okulary i to co oferują. Pierwszy typ okularów oferuje po prostu wyświetlacz, który mamy zawsze w zasięgu wzroku. Z jednej strony nie przesłania on pola widzenia i nie przeszkadza w wykonywaniu codziennych czynności, po prostu można go zignorować, z drugiej strony zawsze można na niego zerknąć. Prawdopodobnie właśnie taką funkcjonalność będą oferowały okulary Google. Zobaczymy na nich informacje o nieodebranych połączeniach, przeczytamy krótką wiadomość SMS, wydamy polecenie głosowe, żeby dodać spotkanie do kalendarza, zrobimy zdjęcie bez sięgania do kieszeni.

Innym reprezentantem tej samej kategorii są gogle zimowe Oakley Airwave wyposażone w ekran Recon Instruments opisane przeze mnie na łamach AntyWeb. Wyświetlają informacje o prędkości, wysokości i innych parametrach istotnych podczas jazdy na nartach i desce.

Drugą kategorią są okulary oferujące rzeczywistość rozszerzoną, czyli wyświetlające informacje na tle otaczającego nas świata, który jest odpowiednim kontekstem dla informacji. Korzystając z nawigacji zamiast prostej instrukcji „na najbliższym skrzyżowaniu skręć w lewo” zostanie podświetlony faktyczny pas i zakręt którym mamy jechać i który przed sobą widzimy. Inną możliwością jest wyświetlanie informacji o konkretnych zawodnikach podczas oglądania rozgrywki na żywo. Takie okulary wyświetlą nazwisko bezpośrednio nad określonym zawodnikiem, podczas gdy okulary z pierwszej kategorii wyświetlą co najwyżej listę wszystkich graczy i aktualny wynik.

Właśnie nad okularami drugiej kategorii oferującymi rzeczywistość rozszerzoną pracuje Microsoft, przynajmniej na to wskazuje wniosek patentowy, który został zgłoszony przez firmę z Redmond i opisany przez serwis Unwired View. Okulary Microsoftu właśnie w kontekście sportowym zostały przedstawione na wniosku patentowym.

Tech Crunch stwierdził, że projekt Microsoftu jest mniej ambitny, ponieważ zamiast zastosowania na co dzień, zakładalibyśmy je w konkretnych sytuacjach, do tego wniosek wspomina co nieco o określeniu pola widzenia, które przypuszczalnie nie powinno się zbyt dynamicznie zmieniać, bo wówczas okulary mogą się pogubić, tak przynajmniej można się domyślać. Nie zgadzam się z oceną Tech Crunch, pomimo swoich ograniczeń, projekt Microsoftu jest o wiele bardziej ambitny, bo podejmuje znacznie trudniejsze wyzwanie.

Tak naprawdę wyświetlanie informacji w okularach wymaga tylko opracowania małego, lekkiego wyświetlacza, wraz z baterią i modułem komunikacji z telefonem i siecią 3G. W założeniu wyświetlanie informacji w okularach nie różni się od wyświetlania ich na ekranie telefonu. Już większym wzywaniem jest sprawny interfejs pozwalający na interakcję, czyli rozpoznawanie poleceń głosowych. Za to rzeczywistość rozszerzona wymaga błyskawicznego rozpoznawania obiektów z otaczającego nas otoczenia, a następnie wyświetleniu informacji w ich kontekście. To zupełnie inna liga.

Dlatego nie dziwi mnie, że pierwsze prototypy mają pewne ograniczenia i nie służą do noszenia na co dzień, a są dedykowane konkretnym przypadkom, jak oglądanie sportu. Warto pamiętać również o cenie, która ma być dostępna dla zwykłego konsumenta. Dla przykładu okulary firmy Vuzix model STAR 1200XL, który oferuje właśnie rzeczywistość rozszerzoną pełną gębą kosztują 4999$ i do tego, o ile dobrze rozumiem, wymagają połączenia do źródła dużej mocy obliczeniowej, a więc same odpowiadają tylko za wyświetlanie obrazów.

Dlatego, jeśli Microsoftowi uda się opracować okulary oferujące prawdziwą rzeczywistość rozszerzoną w przystępnej cenie, to nawet jeżeli będą sprawdzać się tylko w ściśle określonych warunkach, to będzie to nie lada osiągnięcie, znacznie przewyższające to, co planuje zaoferować nam Google, chyba że Page i Brin mają dla nas jeszcze jakąś niespodziankę w zanadrzu, co oczywiście jest całkiem prawdopodobne.

Firm produkujących okulary z wbudowanymi wyświetlaczami jest jeszcze więcej. Wszystko wskazuje na to, że to dzięki Google temat stał się naprawdę popularny, co oznacza ważną przewagę wobec konkurencji. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Prawdę mówiąc chętnie wykorzystałbym takie okulary podczas jazdy na rowerze, zamiast licznika rowerowego czy smartfona przyczepionego do kierownicy, pod warunkiem, że cena będzie odpowiednio przystępna.

Obraz przedstawiający wniosek patentowy pochodzi z serwisu Unwired View, pozostałe obrazy z artykułu umieszczonego na Sydney Morning Herald.

Partner sekcji mobilnej:


Alternatywna zawartość w przypadku braku flash-a

Patronem sekcji Mobile jest Sony Mobile, producent Xperia™ T – smartfona sprawdzonego przez Jamesa Bonda. Xperia T wyposażona została w najlepszy ekran HD o przekątnej 4,6 cala z technologią Mobile BRAVIA® Engine oraz doskonały aparat fotograficzny o rozdzielczości 13 MP z funkcją fast capture.

Smartfon napędza dwurdzeniowy procesor najnowszej generacji o taktowaniu 1,5 GHz, zapewniający dłuższe życie baterii, szybkie działanie i ultra-ostrą grafikę.