23

Google coraz bardziej jak Wielki Brat? Będzie cenzurował strony internetowe

Google coraz bardziej wkracza na pole walki z piractwem w internecie. Niektóre z zabiegów firmy wydają się być słuszne, inne znowu budzą konsternację. Do jakich zaliczyć najnowsze posunięcie spółki z Mountain View? Google postanowił właśnie cenzorować strony internetowe, które zawierają materiały mogące naruszać prawa autorskie. Google coraz bliżej globalnego Wielkiego Brata? Być może, ale chyba […]

Google coraz bardziej wkracza na pole walki z piractwem w internecie. Niektóre z zabiegów firmy wydają się być słuszne, inne znowu budzą konsternację. Do jakich zaliczyć najnowsze posunięcie spółki z Mountain View? Google postanowił właśnie cenzorować strony internetowe, które zawierają materiały mogące naruszać prawa autorskie.

Google coraz bliżej globalnego Wielkiego Brata? Być może, ale chyba jeszcze nie dziś. W każdym razie firma z Mountain View coraz poważniej pochodzi do zagadnienia walki z piractwem w internecie. Dotychczas mieliśmy cenzurowanie podpowiedzi w wyszukiwarce, teraz zaś przyszło na bardziej brutalne – chociaż bez przesady – traktowanie stron internetowych naruszających prawa autorskie. O co chodzi?

W skrócie: Amit Singhal zamieścił na blogu Google’a informacje o zmianach w silniku wyszukiwarki. Google chce, aby strony internetowe zawierające materiały pirackie były usuwane z górnych wyników wyszukiwania. Dla przykładu – wpisując w Google’u „Anit Tank Nun” albo „Agamben Homo Sacer” zamiast stosu linków do pirackich materiałów zobaczymy tylko legalne strony.

Google nie ma jednak zamiaru zostawać globalnym cenzorem (jeszcze?) i pirackie serwisy nie znikną w ogólne z wyszukiwarki. Będą one po prostu widoczne na dalszych stronach wyszukiwania. W ten sposób osoby poszukujące materiałów pirackich będą miały utrudnione zadanie, a zwykłych użytkowników nie będzie kusiło, żeby zobaczyć, czy najnowszy album Titusa jest już na Chomikuj.pl.

Pomysł wydaje mi się być słuszny, mam jednak jedno „ale”. Otóż, jak czytamy na blogu, cały pomysł będzie opierał się o listy filmów, muzyki, aplikacji i książek dostarczanych przez organizacje antypirackie (np. RIAA). Proszę wybaczyć, ale nie mam zaufania do tych ludzi. Obserwując dotychczasowe działania tego typu agencji mam wrażenie, że robią one dużo, ale bynajmniej nie ma to realnego wpływu na zmniejszenie piractwa w sieci.

Dlatego też – może niepotrzebnie – obawiam się, czy współpraca Google’a z organizacjami antypirackimi nie odbije się negatywnie na wynikach wyszukiwania. Bo od utrudniania dostępu do materiałów nielegalnych do ograniczania dostępu do informacji w internecie jest bardzo krótka droga. Dobrze chociaż, że Google informuje, które ze stron będą poddawane cenzurze w wynikach wyszukiwania.

Zapomniałbym. Nowe algorytmy nie będą dotyczyły serwisu YouTube. Na razie?