40

Google, Asus, oddajcie mi mój tablet!

Kupując rok temu tablet kierowałem się dwoma celami: szukałem urządzenia do rozrywki, ale i do pracy. Długo zastanawiałem się, czy nie wybrać iPada, jednak o ile pierwszy cel zostałby z pewnością osiągnięty, o tyle co do użyteczności urządzenia od Apple miałem spore wątpliwości. Dlatego ostatecznie mój wybór padł na Transformera, który ze stacją dokującą służył […]

Kupując rok temu tablet kierowałem się dwoma celami: szukałem urządzenia do rozrywki, ale i do pracy. Długo zastanawiałem się, czy nie wybrać iPada, jednak o ile pierwszy cel zostałby z pewnością osiągnięty, o tyle co do użyteczności urządzenia od Apple miałem spore wątpliwości. Dlatego ostatecznie mój wybór padł na Transformera, który ze stacją dokującą służył mi również jako netbook. I wszystko było dobrze, do czasu aktualizacji Androida do wersji 4.0.

Gdy wyszła aktualizacja Androida dla Transformera do Lodowej Kanapki byłem w siódmym niebie. System ewidentnie przyśpieszył, pojawiła się w końcu możliwość tworzenia folderów, uporządkowano menu, funkcje. Pod względem użyteczności do pracy Transformer z Androidem 4.0 podskoczył niemal o klasę w stosunku do tego, gdy był na nim zainstalowany Honeycomb. Jednak już wkrótce mój zachwyt zaczął przeradzać się w irytację.

Otóż pojawiły się problemy ze stabilnością. Wszystko można było powiedzieć złego o Androidzie 3.0, ale bez wątpienia był to system stabilny, a przynajmniej ja nie miałem z nim najmniejszych problemów. Przez blisko pół roku użytkowania musiałem tablet resetować może z raz. Od kiedy jednak na Transformerze mam ICS stabilność działania stała się sporym problemem. Ale uznałem, że trzeba dać szansę na poprawienie istniejących problemów Asusowi. I tak cierpliwie znosiłem humory Androida czekając na aktualizację firmware’u. Aktualizacja przyszła a sytuacja wiele się nie poprawiła.

Nie wiem, czy to tylko mój model tak ma, ale niestety, stabilność Androida 4.0 jest koszmarna. Aby go nie obciążać wyrzuciłem wszystkie widgety z głównego panelu, wyczyściłem go ze zbędnych aplikacji. A mimo to średnio raz na tydzień system zawiesza się do tego stopnia, że niezbędny jest reset. Za dostosowanie Androida do wybranego modelu odpowiada oczywiście producent urządzenia. „Najzabawniejsze” jednak jest to, że system mobilny od Google najczęściej „wysypuje” się na aplikacjach od Google. Gmail, Chrome, GTalk. Te aplikacje nie tylko potrafią zwiesić się i przestać działać, ale przy okazji zawiesić działanie całego Androida!

Choć  Honeycomb nawet w połowie nie był tak użyteczny, jak obecnie ICS, to jednak zabierając tablet w podróż byłem pewien, że gdy uruchomię go i będę chciał na nim pracować, to będę to mógł bezproblemowo zrobić. Obecnie tej pewności z ICS już nie mam. Ja rozumiem, że jakaś aplikacja może się wysypać. Ale problem aplikacji nie powinien rzutować na działanie całego systemu.

Moje narzekania prowadzą mnie jednak do pewnej konkluzji. Android, choć bez wątpienia jest systemem dobrym, pełnym funkcji i możliwości, otwartym i szybko się rozwijającym, jest również systemem awaryjnym. Oczywiście, że nie ma produktu idealnego, i każdy system zawiesza się lub generuje jakieś błędy. Ale powoli, przynajmniej w moich oczach, Android zaczyna jawić się, niczym Windows ze swoich początków i jego „sława” nieustannego braku stabilności i problemów, która przylgnęła do tego systemu i mimo, że na przykład Windows 7 to naprawdę dobry produkt, to czarna legenda Windowsa wciąż trwa. Zastanawiam się, kiedy podobna stygmatyzacja dotknie Androida?

Niemniej jednak, nim ponownie wybiorę tablet z Androidem mocno się zastanowię. Bo o ile w domowych pieleszach błędy i resety Androida aż tak nie bolą, to w przypadku, gdy chcemy używać danego urządzenia do pracy, już tak.

Fota